Asiu, nie chodzi o siniaki i obolałe ręce - ja się boję, że go nie utrzymam na ulicy (zwłąszcza oblodzonej) w drodze na łąki albo się wywalę i dotrę na miejsce na brzuchu - Zulus wtedy potwornie ciągnie, wiesz o tym najlepiej. Na polach już nie miałam większych problemów. Z powrotem do schronu też. Zgłoszę się, jak już będzie ta furtka. Wybrałabym się z tobą jutro, ale mam imieniny córki.
Anovip1, strasznie dziękuję za Zuluska - miło, że pomyślałaś. :loveu:
Buziak jest za każdym razem, kiedy tu zaglądam. :buzi: