Matko, jak ten czas leci! Dzisiaj tylko zamelduję, że u nas wszystko w porządku. Becia u jednego końca smyczy, ja u drugiego i tak sobie buszujemy razem po łąkach i chaszczach. Jakoś udaje mi się ją zmęczyć (tzn. "nas") i całe spełnione wracamy do domu.
Becia radosna i szalona - ona chyba nigdy nie wydorośleje.