Łoj, Selenga, dawno się tak nie uśmiałam! Lubię tak tydzień zacząć.
Znikam (tak myślę) na jakieś dwa dni - wnucha w dom, dogo won. Nie macie pojęcia, na co są gotowe kochające babcie - w święta łowiłyśmy z Dagusią ryby z balkonu. Dzisiaj muszę wymyślić coś równie atrakcyjnego.
Kaśka, bierz Zośkę na wycieczkę. Jakoś "wespół w zespół" wykarmimy!