Jump to content
Dogomania

kikou

Members
  • Posts

    10430
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by kikou

  1. ..nie ma go :( to był niestety piesio, któremu nieobce było życie tułacze... raz nawet zadzwoniła pani z ogłoszenia że jest kudłacz mały w grupie błąkających sie psów, odrazu pojechałam we wskazane miejsce i nawet jeszcze były te piesie ale to był inny kudłaczek.... ale! w ogóle...... , 4 psiaki ewidentnie już długo sie błąkające, dzikie jak wilki, nawet minimalnie nie dały do siebie podejść natychmiast uciekały...co gorsze jeden z nich miał widocznego guza...ale tak szybko pobiegły że nawetr nie zdążyłam sie obrócić..... straszne obawiam sie, że marne szanse... :( , tu są tak rozległe tereny do biegania, mnóstwo lasów i gospodarstw z dziesiątkami komórek, stodółek, pustostany...itp
  2. Rediśko ma sie dobrze.... dziarsko już spaceruje, normalnie je... pupka wygląda póki co nieźle, nic nie krwawi... może dzisiaj jest ciutke bardziej obolały niż wczoraj...ale rześki zauważyłam, że Bjuta już wszystko wczoraj na gorąco opowiedziała, ja tylko doprecyzuje, że chyba wczoraj źle sie wyraziłam, zabieg był długi ale nie trwał aż cztery godziny, tyle w sumie siedzieliśmy w gabinecie, sam zabieg był troche krótszy....
  3. trudno powiedzieć kiedy bedzie zabieg.... zależy kiedy i czy w ogole poprawią sie wyniki krwi małej... za jakieś dwa tygodnie zrobimy jej kolejne badanie...
  4. niedawno przyjechaliśmy z kliniki, wprawdzie wczoraj na noc też już zabrałam go do domu ale dzisiaj rano znowu musiałam go zawieźć na kroplówki, Dziczunia słabiutki, prawie cały czas leży ale ma sie troche lepiej chyba, bo jak to zwykle on, już w klinice próbował zjeść posłanko oraz wenflon... ;) jest strasznie chudziutki i osłabiony ale najgorsze chyba minęło... teraz mam próbowac dawać mu co godzine jedną łyżke jakiejś papki i zobaczyć czy jelita podejmą prace... koszt mi wyliczyli na 780 złotych... wypłakałam, opowiadając smutne dzieje Dziczuni na 6stów..ale to to i tak masakra...
  5. tak, jutro zabieg.... mam nadzieje że wszystko pójdzie bez zbednych komplikacji.... a u nas strasznie trudny moment, Rokiś odszedł za tm, a inny psiunio Dziczek z padaczką jest w klinice w krytycznym stanie (zjadł kawałek ręcznika, który zawisł mu gdzieś pomiedzy żołądkiem a jelitami i miał bardzo ciężki zabieg...) Redinia bardzo sie przyjaźnił z Rokim, on tak potrzebuje troche oparcia w kimś bo sam jest taki troszke niepewny nasz grubulek...,stale polegiwał z nim na posłankach i niekiedy razem wychodzili na spacerki (Redinia wychodził wiecej z innym, sprawniejszym pieskim bo Rokiś słabo chodził ale w domu nie odstępowali sie na krok) koniec końców... teraz kiedy Rokisia nie ma to Redinia sobie przypomniał troche o mnie ;) i nawet wiecej jakby przychodzi blisko, nadstawia główke do głaskania, jest troszke zagubiony biedulek i szuka u mnie wsparcia....
  6. dzwoniłam rano do kliniki, Dziczunia przetrzymał noc, jest stabilny, możliwe że dzisiaj po południu bede mogła go odebrać ale potem jeszcze conajmniej trzy dni mam na kroplówki z nim jeździć bo nie powinien jeść i dostaje leki pbolowe, ppadaczkowe ... a koszt niestety bedzie masakryczny... chyba tym razem faktycznie bede musiała poprosić o pomoc :(
  7. ponieważ nie poprawiło sie nic Dziczuni zawiozlam go dzisiaj na prześwietlenie.... i tragedia! okazało sie że kawałek tego nieszczęsnego recznika utknął pomiedzy żołądkiem a jelitem.... wyjście tylko jedno, operacja. Operacja strasznie ryzykowna, w Dziczka stanie, jeszcze takiego wycieńczonego po tych 4 dniach wymiotów..... Podjęłam jednak to ryzyko bo alternatywą była tylko śmierć ponieważ nie było szansy żeby mógł sam wydalić ten pozostały kawałek.. Zrobiono mu wyniki, na szczęście atroba, nerki wszystko w porządku. Operacja bardzo trudna, trzeba było usunąć kawałek jelita... Dziczunia przeżył zabieg ale ciągle jest w stanie krytycznym, nie pozwolili mi go zabrać z kliniki, cały czas jest podłączony do monitora i kroplówek.... a na zdięciu rtg oprócz tej nieszczęsnej szmaty okazało sie jeszcze że ma w ciele śrut...:crazyeye: czyli zanim został znaleziony jeszcze ktoś do niego strzelał.... :(
  8. niestety Rokiś umarł... wczoraj jeszcze zupełnie dobrze sie czuł, pięknie jadł i merdał ogonkiem do wszystkich, nic nie zapowiadało jakiegoś pogorszenia stanu zdrowia... dzisiaj rano wydał mi sie taki ciut słabszy, troszke jakby ciężej mu sie wstawało ale tez bez tragedii, potem zabralismy sie za śniadanie i Rokinia nie chciał już zjeść, wydało mi sie że ciut ma spuchniety brzuszek zadzwoniłam do lekarki, powiedziała że pewnie wzdęcie kazała mi podać mu nospe w zastrzyku i troche oleju rycynowego do buziaka, podałam mu i zaraz wyszłam z nim znowu na dwór bo pomyślałam sobie że pewnie zaraz po sporym łyku oleju zechce sie załatwić... Rokinia położył sie na trawce, na słoneczku więc myśle sobie niech sie chwilke powygrzewa, weszłam do domu, dosłownie na 15minut... i kiedy wyszłam znowu Rokinia już nie żył... jeszcze był taki cieplutki, nagrzany od słońca...ale już nie oddychał.... jestem kompletnie zdruzgotana... przecież oprócz nóżek miał takie przyzwoite wyniki i nic nie zapowiadało katastrofy..
  9. byłam dzisiaj z małą na prześwietleniu płuc, nie ma widocznych przerzutów, wprawdzie istnieje prawdopodobieństwo że przerzuty są taki jeszcze niewidoczne rozsiane komórki rakowe.. ale żeby sie tego dowiedzieć byłoby potrzebne kolejne badanie, nie zdecydowałam sie na nie dzisiaj ponieważ w tej chwili mała i tak nie nadaje sie do zabiegu.... a zabiegi muszą być dwa i to bardzo rozległe, bo na jednej listwie jest guzków 5 rozsiane bardzo wysoko , a na drugiej są 2 guzy :( :( :(
  10. nie Pokerku, z moich piesków tylko Betti sie bawi i Edziu.. ale Betti dzisiaj jedzie do nowego domku, a Edziunia bawi sie piłeczkami... reszta towarzystwa to dziadziuńki, które tylko szukają ciepłego kącika do polegiwania.. więc jeśli macie chęć to możecie zbierać dla mnie stare kocyki, poduszki i ręczniki.. to u nas jest towar deficytowy ;)
  11. Mysiu, a co robi, jak sie zachowuje Mongołek jak inny samiec burknie do niego?
  12. Asiu, te pieniądze na nivalin nie są ode mnie tylko ze skarbonki Agatka i proszę tak to zapiszmy na pierwszej stronie. A Rokinia w dobrej formie, znaczy nózki wiadomo niezbyt... ale poza tym apetyt prawdziwego wilka, nastrój niczego sobie wiosennty, Rokinia jest taki miły i wdzięczny, naprawde cieszy sie życiem, wdzięczy sie do suczek i macha często ogonkiem.... tylko zaczepia drugiego niekastrowanego samca jaki u nas gości i musze chłopaków rozdzielać ;)
  13. a nasz kremowy dzidziuńko ożywił sie... chyba buźka przestała zupełnie boleć bo psiunio znacznie lepiej je.... tylko!..... oczywiście chętnie je wszystko co nie jest renalem :) no ale jakoś staram sie przemycać mu chociaż po troszke jajeczka( a raczej miejsce po nich) jeszcze nie idealne ale opuchlizna już prawie zeszła... a sam białasek jest takim pociesznym "alienkiem" żyje troche we własnym świecie, chociaż jak sie go kizia, czesze czy głaszcze to wdzięcznie i z chęcią przyjmuje pieszczoty, a jak wyjdzie na spacerek to dzielnie drepta i ładnie sie nawet załatwia (chociaż w domu też mu sie tam czasem zdarzy.. ;) )
  14. jeszcze raz przejrzałam cały wątek i niestety popędliwie uznałam że wpłaty CajusaJB to deklaracja miesięczna.... a tak niestety nie jest to oznacza, że już wraz z deklaracją Mruczki mamy dopiero 175,- deklaracji stałych: Leyla 50,- Olena84 30,- Maja7 20,- Mruczka 25,- czyli razem 125,- brakuje 175,-
  15. [quote name='Mruczka']Ponieważ Joy znalazł dom, to jego 25 zł / miesiąc mojej deklaracji kieruję na Gaję. Tylko nie wiem, jak z formalnosciami - czy przesyłać pieniądze na GoskaGoska, jak dotychczas, czy od razu do kikou ?[/QUOTE] super!!! bardzo dziękujemy!!!! zaraz zmieniam na pierwszej stronce... czyli brakuje jeszcze 155,- deklaracji stałych
  16. Dziczunia choruje.. moje siedem nieszczęść zjadło kawałek szmaty do podłogi (brzmi to idiotycznie ale Dziczunia często jak je i jedzonko sie kończy to skubie jeszcze inne różne rzeczy znajdujące sie nieopodal, nawet kiedyś próbował ugryźć rure od kaloryfera...) i chyba w taki sposób urwał kawałek ręcznika, ktorym myłam podłoge.... oczywiście mu zaszkodziło w pierwszy dzień wymiotuje.. lekarka dała mu coś tam hamującego, chwilke niby lepiej...nastepnego dnia koszmar, zachodziłyśmy już w głowe z weterynarką co może mu być, na trzeci dzień wyszły dwoma końcami kawałki recznika wiec troche ulżyło że to nie jakiś tajemny wirus ale poczciwe kawałki szmaty...ale w miedzyczasie zrobiła sie tragedia z padaczką, bo wymiotujęcej dziczuni trudno jakoś podać luminal.... więc doszły ataki padaczki i zespół odstawienny, bo przecież luminal uzależnia więc Dziczunia czuje sie koszmarnie, schudł w te nieszczęsne świeta chyba z kilogram... dzisiaj dostał znowu kroplówke i pełno innych leków.... strasznie biedne niebożątko z niego teraz, po prostu obraz nędzy i rozpaczy...
  17. u nas z Chojrusiem, odpukać, ciągle wszystko w najlepszym porządku, dzisiaj musiałam wyjść z domu aż na 6 godzin i tak troche z duszą na ramieniu otwierałam drzwi, bałam sie że może z nudów troszke nabroi nasz kawaler.... ale gdzie tam Chojrunia był grzeczny, przywitał mnie radośnie, ucieszył sie słodko że lecimy na spacerek, wspaniały, mądry psiak
  18. piekny kawaler i co ma juz umuwiony termin kastracj?
  19. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/313150fc49159321.html"][IMG]http://images35.fotosik.pl/133/313150fc49159321.jpg[/IMG][/URL] jakie śmieszne rozwiane uszka... [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/cf741da8a1482ac7.html"][IMG]http://images39.fotosik.pl/275/cf741da8a1482ac7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/c97c9c2b0dd50a09.html"][IMG]http://images49.fotosik.pl/279/c97c9c2b0dd50a09.jpg[/IMG][/URL]
  20. dwie Cioteczki, które wspierały wpłatami zmarłego niedawno Agatka, zgodziły sie przerzucić swoje deklaracje na Gajunie, tak więc mamy 50,- zł wiecej deklaracji stałych oplate na kwiecień uiściłam oczywiście przed końcem miesiąca, zmiany naniosłam na pierwszej stronce i mam nawet jakieś foto naszej niuni.... tylko musze odgrzebać.... za chwilke to zrobie
  21. przerzucam na Lilie 58,10,-, końcówke ze skarbonki Agatka, który odszedł w marcu za TM reszte dołoże i zrobie jej w końcu wyniki po koniec tygodnia prosze gdzieś w pierwszym poście zaznaczyć, że ta resztka ze skarpety Agatka poszła na Lili badanie
  22. ponieważ u Rokusia sie zwykle też nie przelewa, przeznaczam 50,- zł ze skarbonki Agatka, który odszedł w marcu za TM w ten sposób zaraz jutro wykupie mu recepte na kolejny nivalin prosze o zapisanie tej wpłaty na pierwszej stronie w ogólnym rozliczeniu
  23. przerzucam jeszcze na Olafka 50,-, ze skarbonki Agatka, który odszedł w marcu za TM w ten sposób mamy 29,- zł na maj i dziure w budżecie załataną póki co ;)
  24. przerzucam na Rudziusia 50,-, ze skarbonki Agatka, który odszedł w marcu za TM w ten sposób mamy 27,- zł na maj i dziure w budżecie załataną póki co ;)
×
×
  • Create New...