Pani zainteresowała się nim jak byli na jakimś pikniku z anecik i jej mężem. Dawał się tam pani głaskać itd. Pani z narzeczonym przyjechała do hoteliku i jak Blekuś zdał sobie sprawę co się święci, to chciał ugryźć panią i pana i uciekł do domu:(
"No niestety Blekuś chyba nigdzie się od nas nie ma zamiaru przenosić :( Chodzi z obcymi osobami na spacery, na jego przytulaski trzeba troszkę poczekać i sobie "zapracować" no ale dzisiaj to przegiął...
Pani która wczoraj zakochała się w Blekusiu podczas naszego pobytu na otwarciu parku psiego dziś przyjechała z partnerem aby i on go poznał. Wczoraj Blekuś zapoznał się z psiakiem Państwa, byli na wspólnym spacerku, wszystko było ok. Dziś jakby jakiś diabeł wstąpił w Blekusia. Nie chciał chodzić na smyczy, chciał chapnąć zarówno Panią jak i Pana, nawet nie chciał wziąć od nich smaczków. Państwo mają jeszcze przyjechać w sobotę ale coś kiepsko to widzę :( Fajni młodzi ludzie, Pani która bardzo chciała pomóc Blekusiowi....ech Blekuś, Blekuś......."