To miło Martulinek, że tak Ci sie podobają moje przygody:mad:.
Wczoraj naprawde było chyba najfajniej z Luckiem, szedł grzecznie, nie było mi ciężko, choć miałam jakieś krotsze przescieradło, ale widocznie po 10 spacerach moje miesnie sie przyzwyczaily - naprawde jestem bardziej napakowana:crazyeye:, ale super:evil_lol:.
SŁUCHAJCIE: Lucek ostatnio nie chce jest tego jedzonka, co dostaje, moze zle sie czul ostatnio - te koopki.. Ale za to jak ktoras bedzie mozecie wsadzić rękę:razz: do takiego worka z suchą karmą w postawi większych krażków, Lucek rzuca sie na nie:cool3:.
Dzis w klinice bede ok 18, moze wyjde z Luckiem - raczej nie bede miala wyboru, bo mi nie daruje:evil_lol:, a potem przed tym jak bede odbierac swinke (ktora juz wogole nic nie je i sie nie rusza:-() posiedze z nim i poczytam mu Harlekina:)