Kodiś był na Mazurach, ledwo żyłam myśląc o tym ale zaufałam Panu i Kodiś przeżył, uff, a teraz pojechali wszyscy czyli pan, pani i Kodi zagranicę. Pan mówił, że to już nie ten sam psiak co na początku, wtedy trochę się bał, stresował wyjściem do ludzi, zmianą miejsca a potem jak ręką odjął.