-
Posts
6679 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Selenga
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Selenga replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Będą następne, tylko muszę ogarnąć zdjęcia -
Bazarek dla szczebrzeszyńskich bezdomniaków, dla Fido pod opieką Ewy Marty i dla Grzesia pod opieką Oleny84 Elektronika i różne drobiazgi
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Selenga replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Bazarek z przeznaczeniem 1/3 dla Grzesia: Elektronika i drobiazgi -
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Selenga replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Bazarek z przeznaczeniem 1/3 dla Fido: Elektronika i drobiazgi -
blekuś >>> Blekuś po prawie 3 latach ma swój dom! <<<
Selenga replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Blekuś pieszczoszek :) https://youtu.be/CEzSAh2C7wU Nie wiem dlaczego, ale dogo nie chce mi osadzić filmu - wrrrr :( -
Na wniosek Moniki z Katowic przelałam na konto Ibiska 105 zł ze spadku po nieodżałowanym dogomaniackim weteranie Kamyku. Prosiłabym o potwierdzenie na kamykowym wątku jak już dotrą.
-
Wybaczcie cioteczki, że tak długo to trwało, ale miałam trochę wątpliwości odnośnie finansów i musiałam to wszystko wyjaśnić z Sylwią, Agatą i panią weterynarz. W końcu wszystko mi się zgadza i w związku z tym przedstawiam końcowe rozliczenie finansów Kamyczka. Wpłaty: Olena84 - 30 zł p. Anna - 50 zł Aga76 - 10 zł teresaa118 - 100 zł mama Oleny84 - 50 zł Wydatki: łączny rachunek za pobyt w lecznicy w listopadzie + badania + steryd + eutanazja + utylizacja = 432 zł Wyjaśnienie Pani weterynarz wystawia Sylwii rachunki okresowo. Nie dostałam rachunku za leczenie Kamyka w listopadzie ani za podany steryd, więc musiałam to wyjaśnić. Oczywiście każdy psiak ma indywidualną kartę i bez problemu udało się te dane ustalić, ale trzeba było to jeszcze przerobić formalnie i stąd zbiorczy rachunek już po odejściu Kamyka. Za te kilka dni w styczniu zapłaciła Agata. Tak więc na kamykowym koncie zostało 315,26 zł Jeśli macie pomysł na jaką bidę te pieniądze przekazać, to napiszcie. I jeszcze na pożegnanie z Kamyczkiem kilka zdjęć... Tak było w schronisku w Sochaczewie Rok temu u Sylwii Latem po kąpieli I ostatnie, z listopada...
-
Dziewczyny Jest osoba zainteresowana adopcją Amber. To rozsądna 33 letnia kobieta (+partner), w dzieciństwie i nastolatkowości wychowywała się z psem, potem nie miała możliwości przygarnięcia psa. Pochodzi z Ukrainy, ale od kilkunastu lat mieszka w Polsce. No i od 2 lat mieszka u mnie :) Pomagała w opiece nad moim staruszkiem Guzikiem i pomaga przy kotach. Jest w porządku, a zwierzaki ją kochają. Ja ze swojej strony gwarantuję pomoc i ewentualne uzupełnienie braków w wiedzy o ile wystąpią. Miałam zapytać o stosunek do kotów bo w domu jest koteczka po przejściach, ale obejrzałam zdjęcia i nie mam pytań :) Co wy na to?
-
Rozmawiałam z Sylwią. Jak wiecie Kamyczek miał domek, który można było obserwować z okien domu mieszkalnego. Mimo chłodnej pogody wychodził po malutku z domku, robił spacerek, polegiwał przed domkiem, chował się w środku i spał, jak podchodził ktoś z jedzeniem, to się ożywiał i chętnie jadł. Prawdopodobnie to, że on dawał radę było zasługą sterydów, które ostatnio dostawał co jakiś czas. Ale to działało do czasu... Niestety sterydy obniżają odporność i w dłuższej perspektywie osłabiają organizm. No i w końcu organizm Kamyczka się poddał - Kamyś z dnia na dzień przestał wstawać, praktycznie leżał w jednej pozycji, załatwiał się z trudem i pod siebie, przestał jeść... Sylwia zawiozła go do weterynarza z nadzieją, że może jeszcze coś się da zrobić, ale pani weterynarz rozwiała te nadzieje - to była praktycznie agonia już. Sylwia nie mogla się dodzwonić do mnie (telefon mi się rozładował), więc zadzwoniła do Agaty. No i po rozmowie z p. weterynarz Agata podjęła decyzję, że dalsze męczenie Kamyczka nie ma sensu - dałoby mu to może 2-3 dni życia w cierpieniu. Kamyczek zasnął spokojnie, bez bólu, wtulony w Sylwię... Jak mówiła Sylwia, miał bardzo, bardzo zmęczone oczy... Po powrocie do domu Sylwia zadzwoniła do mnie, tym razem skutecznie, ale była tak rozbita, że nie dała rady rozmawiać. Podobnie Amelka, córka Sylwii, która bardzo się Kamyczkiem opiekowała, jest na wielu zdjęciach z nim. Mnie też ścięło - niby człowiek wie, że to nadchodzi, że w każdej chwili się to może stać, ale zawsze jest za wcześnie... Pogrzebię w swoich archiwach, powinnam gdzieś mieć stare zdjęcia Kamyczka...
-
Rozliczenie aktualne na dzisiaj WPŁATY pani Anna - 50 zł Olena84 - 30 zł magenka1 - 20 zł Aga76 - 10 zł z bazarku Moniki z Katowic - 440 zł mama Oleny84 - 50 zł ja - 30 zł WYDATKI hotel za grudzień - 350 zł Stan konta 507,26 zł A u Kamyczka bez zmian właściwie. Trochę więcej czasu spędza w swojej budce, ale dalej lubi pochodzić i mieć wszystko pod kontrolą.
-
Jak widać: Film jest z niedzieli rano. Widać, że tylne łapki nie są do końca sprawne, słabiutkie są. Ale Kamyczek sam wstaje i jak widać chętnie chodzi, ciągle coś go interesuje. No i jak mówi Sylwia apetyt ma wilczy. Chociaż chyba już organizm z tego jedzenia niewiele przyswaja, bo mimo ogromnego apetytu Kamyczek schudł, widać to zresztą na filmie, wygląda jakby się skurczył... Biorąc pod uwagę, że wyniki badania krwi ma bardzo dobre, to chyba też wynik wiotczenia starych mięśni... Ala i tak dzielny chłopak z Kamyczka. Oby jak najdłużej.
-
Wszyscy mamy taką nadzieję. Ale jeśli przestanie chodzić? Sylwia ma 50 psów po opieką, nie da rady dopilnować żeby nie leżał zasikany, nie zmieni mu pozycji choćby co godzinę... Czeka go koszmarna wegetacja... Tego chyba nie chcemy... Na razie poczekajmy na wyniki podania sterydu. Rozmawiałam dzisiaj z Agatą. Ona swojemu staruszkowi przedłużyła życie o rok właśnie sterydami. Ale psiak Agaty był sporo młodszy od Kamyczka.
-
Aktualizacja finansów Wpłaty: magenka1 - 20 zł pani Anna - 50 zł wsparcie od Pelikana - 100 zł Olena84 - 30 zł Aga76 - 10 zł Monika z Katowic (XI, XII) - 50 zł mama Oleny84 - 50 zł teresaa118 (XI, XII) - 100 zł ja - 30 zł Wydatki: hotel za listopad - 350 zł Stan konta na dzisiaj 227,26 zł Rozmawiałam długo z Sylwią i niestety stan Kamyczka nie jest dobry. Co prawda wyniki badań ma wyjątkowo dobre i apetyt w dalszym ciągu ma wilczy, ale jest bardzo słaby i ma problemy z poruszaniem się - trudno jest mu się podnieść, chodzi bardzo powoli, dużo leży. Problemem jest też to, że on nie chce siedzieć w zamkniętym boksie w ogrzewanym budynku, awanturuje się i płacze... Mamy nadzieję, że jak się zrobi zimno, to sam wybierze budynek, ale na razie Kamyś musi mieć wszystko na widoku, więc leży przed swoim domkiem, czasem trochę pochodzi. Sylwia i jej rodzina mogą go obserwować, więc jak nie może wstać, to ktoś mu pomaga i potem jest już łatwiej. Pani weterynarz zaaplikowała Kamyczkowi steryd i Sylwia ma go obserwować - jeśli przez najbliższe 2 tygodnie Kamyczek będzie sobie radził lepiej, to spróbujemy jeszcze przez jakiś czas okresowo wzmocnić go sterydami. Ale nie ma co się oszukiwać i pani weterynarz to powiedziała wyraźnie - czeka nas bardzo trudna decyzja... Tak Kamyczek chodzi: Ale apetyt - bez zmian :)
-
Kamyczek wrócił do domu :) Ponieważ pani doktor zaleciła obserwowanie Kamyczka, a i Sylwia stwierdziła, że chce go mieć bardziej na oku, Kamyczek został przeniesiony z terenu hotelowego do osobistego ogrodu Sylwii gdzie może być monitorowany, bo okna domu wychodzą na ogród. Na razie jest zainteresowany nowym otoczeniem (kolegę już zna), więc sobie drepcze i wącha. Ma do dyspozycji własny drewniany domek, zabezpieczony przed zimnem, z wygodnym materacem, miejscem na miski w środku i daszkiem przed wejściem. Dawniej domek służył dzieciom do zabawy, wiec nie jest to buda. Dzieci wyrosły i teraz domek będzie służył Kamyczkowi. Jeśli da radę wejść po schodkach, to może też wejść na werandę i do domu. Pani doktor jest pod wrażeniem jego wieku i kondycji, ale też nie pozostawiła złudzeń - Kamyk jest bardzo stary i jego czas powoli się kończy... Jak wynika z obliczeń sprzed 2 lat, Kamyk ma już lat 16 co jest chyba rekordem w przypadku dużego psa - w przeliczeniu na ludzkie lata (x 7) to chyba będzie jakieś 112 lat... Jedyne co możemy zrobić, to zadbać o to żeby ta końcówka życia była maksymalnie komfortowa...