Nie spodziewałam się tego.
Myślałam, że mu się uda, że musi mu się udać :(.
Wiesz Zerduszko , na początku jak wzięłaś psiaczka do siebie i on zaczął chorować, to sobie pomyślałam że tylko kłopot masz.
Ale teraz wiem, że to było najlepsze rozwiązanie dla niego.
Że gdyby nie Ty i Twój dt to w schronisku byłby całkiem sam, w zimnym ciemnym boksie.
A tak to był biedny, to fakt i słaby, ale przez te kilka dni miał ciepły kochający dom, swojego człowieka, który go kochał, tulił, troszczył się o niego czyli Ciebie, był czyjś , i pewnie czuł się szczęśliwy pomimo tego wszystkiego.
Dziękuję Ci Zerduszko bardzo za to.