Kochani, a czemu tutaj tak " iskrzy" ?
Przecież wszystkim nam zależy na dobru zwierząt, ale każdy z nas ma też swoje życie, pracę i rodziny. Zmysł, też. Trochę litości dla Niego. On naprawdę dużo robi, a nie gada.
No, niestety, nie da się wysłać maila. Zostaje nam tylko apelować, aby Pani Monika skontaktowała się z Albiemu.
Pani MONIKO ! prosimy, to WAŻNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Myślę, że 3-4 razy to nie, ale 2 razy może tak. Musiałabym zapytać Pani Ewy. A jaka jest szansa, że to Rudasiowi pomoże i jaki jest koszt tych kropelek?
To prawda co piszesz, ale pani prosiła nie o pw, a o maila, ponieważ nie ma czasau zaglądać teraz na dogo. I to bym uszanowała. A domek można sprawdzić. Pani ostatnio pisała, że podtrzymuje swoją propozycję. Więc chodzi tylko o potwierdzenie tego. Tak to rozumiem.
Słuchajcie, jest źle :placz:....... Rudasio stał się nieufny, nie chce dać się złapać nawet za obrożę. Pani Ewa chciała Go wykąpać i wziąć do domu. Nie dał się . Z domu uciekał. Przebywa teraz w stodole z innymi psami, ale jest osowiały i nie da do siebie podejść - ucieka.
Czy ktoś ma jakiś pomysł. Proszę, pomóżcie.
Może ten kto zajmuje się Czarusiem napisze na maila do Demoni ( jak pisze, podała adres) i ustali z Nią szczegóły. Czyli opłatę za hotelik na dwa miesiące i gdyby nikt się w tym czasie nie zglosił po Czarusia to Ona bierze Go do siebie.
Czekamy na wieści.
W piątek, kiedy umarł Mc Gaywerek, Rudasio był bardzo smutny. Pani Ewa mówiła, że postara się Go wziąć do domu, ale nie wiem czy to zrobiła.
Jutro postaram się o nowe wiadomości.
Tak, to ja. Innej metody nie było.
We wtorek test i wszystko się wyjaśni.
Mc Gaywer już szczęsliwy za Tm, ale zostawił swojego przyjaciela Rudasia i o Niego bardzo się boję :-(.
Tak Hakitko, to ja. Napisałam Ci króciutkiego mailika.
Jutro jadę w drogę, ale spróbuję zadzwonic do Pani Ewy i zapytam o Rudasia. Bardzo martwię się o Niego :-(.
A co w sytuacji jeśli do marca Czaruś nie znajdzie domu. Czy propozycja wzięcia Go przez Panią jest dalej aktualna?
Rozumiem, że jeśli tak to trzeba szybko załatwiać hotelik, żeby mały już dłużej nie cierpiał, bo każdy dzień w schronie to walka o przetrwanie i utrata nadziei :-(.