zachary
Members-
Posts
10125 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zachary
-
Niewidomy, zmarznięty, bezpanski piesek pilnie potrzebuje pomocy!!!
zachary replied to kerad's topic in Już w nowym domu
Ależ oczywiście,że najpiękniejsza i najmądrzejsza:lol::loveu:.Każdy zwierzak jest właśnie taki dla swojego właściciela:loveu:, to oczywiste! Nawet jak jest prawie ślepy, kulawy, tak jak mój kot:loveu:.... -
Niewidomy, zmarznięty, bezpanski piesek pilnie potrzebuje pomocy!!!
zachary replied to kerad's topic in Już w nowym domu
Keruskowi sjesta poobiednia pewnie na rękę, upsss, na łapę...:lol:.Przytulić się można do bassetki...:loveu:Dobrze,że on nie widzi, że ona wcale urodziwa nie jest:evil_lol:....Oj, zmiatam, bo zaraz mi się dostanie od moli@:eviltong::evil_lol:.... -
Witamy paros na wątku Nero i dziękujemy za kciuki! Zuanna, odezwała się młoda 22 -letnia dziewczyna z Łysek, która w poniedziałek ma przyjechać do nas. Znalazła Nero na gumtree, z tych wcześniejszych jeszcze, które robiłaś. Powiedziała,że chce dużego psa, ale żeby z nią mieszkał w domu, bo mieszka sama.Wokół domu duża działka. Zobaczymy czy spodoba się Nerusiowi?....No i zrobimy wizytę przedadopcyjną. Co prawda do tej pory miała same suczki, ale może poradzi sobie z psem?....Nero dziękuje kaszance za umożliwienie nabycia na cito obróżki przeciwkleszczowej kiltiksa ze skarpety podlaskiej.Co prawda zapuściłam mu fiprexa, ale kleszcze niestety znowu się wbijały i postanowiłam kupić obrożę, tylko,że chciałam skorzystać z pieniążków Nero, bo jadę już na pożyczonych do pierwszego. W tej chwili jeszcze w TOZ-ie nie ma wyciągu z konta, a więc nie wiadomo ile pieniędzy wpłynęło na Nerusia i czy da się opłacić leczenie, czy jeszcze coś więcej.
-
zuanna, doris66, bardzo, bardzo Wam dziękuję!!! Ja już nie wyrabiam z tym wszystkim, czyli z tym co wzięłam na swoje barki...Wczoraj bardzo późno wróciłam do domu, cały dzień mnie nie było.Przywiozłam sunię znad Siemianówki, aby uratować jej życie, czyli zawieźć na operację nowotworu sutka. Guz zakażony, trzeba leczyć 14 dni.Trzeba było ją odwieźć do domu.W między czasie miałam pogrzeb w rodzinie. Wieczorem jak usiadłam na dogo, litery mi się rozmywały przed oczami, widziałam doris66, że napisałaś, ale żadną miarą nie miałam siły odpisać...Dziękuję...Jeśli nie daję znaku, to znaczy,że nie mogę, a nie dlatego,że nie chcę, czy ignoruję czyjąś pomoc.Jeśli nie można zaczekać, trudno, niech skorzysta inny piesek. Dziękuję raz jeszcze !!!
-
Świetny pomysł z tym mazowieckim. Neruś jest strasznym szkielecikiem, ale już ma siłę, a to dobrze rokuje. Karmię go gotowanym trzy razy dziennie, aby powolutku go "utuczyć"...Jak go strofuję, to mnie nie przewala z miską żarcia...Ma pęd do biegania, może jakaś aktywna kobieta lub rodzinka?....Dreag, Neruś z noskiem to się ma...Jak mu się goi i robi się strup, to on go natychmiast zdziera łapą albo o jakieś sprzęty...Robi się rana czerwona...Znowu się goi i znowu zdziera...
-
Idziemy z chudziaczkiem na spacer, a potem jedzonko. Może dzisiaj ciocia zuanna zajrzy do nas i zdjątka wstawi:loveu:...którymi się poczęstuje jolasek, która znowu ogłosi Nerusia w sobotnich pupilach:loveu:. Neruś dziękuje pięknie. Nie miał nikogo i niczego....:-(, a teraz tyle duszyczek mu pomaga i o nim pamięta.:loveu:
-
Myślę,że tak jak w pierwszym przypadku, Nero spodobał się tylko pani, a panu nie....i tak wymyślili uzasadnienie odmowy....Nero jest karny, słucha się i jeśli nie pozwolę mu wleźć na głowę, to na pewno nie wlezie.Nie zauważyłam, aby był uparty.Tylko,że ja jestem "mięczak" i wszyscy włażą mi na głowę.....Próbuję się zmienić ale nic z tego nie wychodzi, a jestem już w wieku "balzakowskim"... Nero ma wilczy apetyt, ale to akurat mnie nie dziwi... Zuanno, kochana cioteczko, dzięki, ale już mi córka obiecała,że pomoże przy zdjęciach.
-
No i pudło, nici z castingu:-(. Pani z Klepacz zadzwoniła z przeprosinami, że rezygnują z obejrzenia Nero na żywo, bo weterynarz powiedział im,że przyjęcie psa z nieznaną przeszłością przy małym dziecku( 6 lat) jest ogromnym ryzykiem.Pan był w dzieciństwie pogryziony przez psa, więc się boi o swojego syna.
-
Taaaak, super refleks, a i czasem "bicepsy" aby tego "Aniołka" utrzymać....Aniołek stał jak "mimoza" w wannie w czasie kąpieli, pewnie pierwszej w życiu!!! Ja go nie kąpałam, wysłużyłam się TZ-em i córcią:eviltong::lol:. Nero jest czyściutki i pachnący i jutro może przyjmować gości na "castingu":evil_lol:
-
Oj, Nero ma ujmujące spojrzenie...Lepiej, aby był "jedynakiem", bo teraz stoi smutno pod drzwiami, bo cztery futra weszły do domu, a on nie...Czyli on jest inaczej traktowany....Wczoraj wpuściłam go domu i chyba z uwagi na powrót sił i życia ...narobił trochę bałaganu....Oj, miałam sprzątania...Cóż się dziwić, skoro jedno machnięcie ogonem Nero wywraca dużą donicę z kwiatkiem...
-
Nero, poczuł się panem na włościach...:evil_lol:. Goni towarzystwo ode mnie, zasłania mnie swoją sylwetką i przywiera mocno jakby mówił: tylko mnie masz głaskać i tulić. Jak postawię pięć misek z żarciem, to w mig wszystkie psy odgoni od misek i biega ciągle kontrolując, czy żaden nie podchodzi przypadkiem:cool3:....Psy jedzą oddzielnie od Nero, aby był spokój. W domu, chyba ze stresu, albo z zazdrości któryś leje na potęgę...:shake:Już podłoga się psuje...
-
Zuanna, ja się do lecznicy nie wybieram z Nerusiem, ani w czwartek ani w piątek....Asika5 może z jakimś swoim stworzeniem idzie.Do tej pory nie wiem, co będzie...Może w poniedziałek Neruś się spodoba potencjalnemu domkowi, a domek...mnie.Jeśli nie, to możesz asika5 przekazać prezent Nerusiowi.:loveu:
-
Zjadła trochę dogomania naszej opowieści o Nero....To piszemy znowu....Nero ma apetyt wilczy, który muszę pohamowywać, daję mu porcje trzy razy dziennie. Gotowane pochłania ....spokojnie... Wydala ładnie....Szczeka śmiesznie, jakby był zachrypnięty....Widać,że odżywa.On musiał żyć! Przy tak strasznym zagłodzeniu, wyszedł z babeszjozy! Oczy jeszcze troszkę żółtawe...ale skóra już nie. Jutro go wykąpiemy, bo tłusty z brudu i śmierdzący jest. Dwa dni później zabezpieczymy go od kleszczy. Tak przykazała pani weterynarz. Cieszy się ogromnie jak wracam do domu..Uwielbiam siedzieć koło niego, gdy zasypia wieczorem trzymając głowę na moich kolanach. No cóż, ciężko trochę z całym towarzystwem, a któryś z naszych psów zaczął sikać w domu....Nie wiem, czy z nerwów, czy z zazdrości?....Powiem Wam, że dzwoniła do mnie pani z Ciasnego, której bardzo się podoba Nero.Niestety, nie podoba się jej mężowi, bo za duży....Pani chce go jednak obejrzeć na żywo. Natomiast na poniedziałek umówieni jesteśmy z rodziną z Klepacz, której Nero również bardzo przypadł do gustu. Pani z Klepacz przez telefon sprawiała fantastyczne wrażenie.Trzymajcie kciuki za Nero! Nero jutro ma być w pupilach! Dzięki jolasku!:loveu: Tak zrozumiałam,że telefony odezwały się z ogłoszeń, które zrobiła zuanna:loveu::loveu::loveu:
-
Hmmm, posiusiał po wyjściu z samochodu i poszedł prosto na posłanko obok którego stoi miska z żarciem i woda. Zjadł troszkę....powybierał same kawałki mięska z kurczaka a ryż z duszoną marchewką zostały....Stoi przed miską z żarciem, patrzy na nią, chwieje się na nogach i nie wiem....czy nie ma siły więcej jeść, nie może, nie da rady przy takim masakrycznym wygłodzeniu.....? Zuanna, dziękujemy za dar serca od Tiny! Ona też kruczoczarna, to krew chyba pasowała naszemu czarnulkowi;). Ma słoneczko szczęście,że Twój TZ ją tak uwielbia:lol:. Może i Nero ktoś pokocha.....
-
Dzięki dreag i doris66 za chęć wsparcia. W chwili obecnej ma zapewnione leczenie, ale co później?....Nero ma żółtaczkę i babeszjozę i nie wiadomo co jeszcze....Posesja przy której koczował nie była ogrodzona. Jak źle się poczuł, to skrył się w otwartej, bez drzwi, z rozwalonym dachem szopie gospodarczej. Widać,że lgnie do człowieka i pragnie kontaktu. Podejrzewam,że w tej szopie przetrwał największe mrozy....