W nocy budzilam sse co chwile, KIra biegala, rano o 7 jakos juz lezala nie mogla wstac, mama ją zauwazyla i mnie obudzila, nawet sien nie umylam, nie ucesalam wlosy dokladnie, z piskiem opon odjechalismy do lekarza, gdy bylismy juz blisko lekarza, Kira coraz mniej oddychala... Kilku lekarzy byli przy niej, plakalam jak dziecko, dali jej tlen do pyska, i zostala w inkubatorze....... Miala bezdech, serce zaczelo bic, ucieszylam sie.. Lekarka prosila zeby przyjechac o 12, prayjechalismy i lekarka mowila ze probowala z calej sily ją ratowac... odeszla niedawno..... podczas reanimacji!!! i lekarka podala choroby Kiry - byla chora... Zapamietalam tylko - bezdech i skurcze... nic wiecej nie mogelam zapamietac.....
Kira byla kochana, przekochana, świata poza nia nie widzialam a teraz co?! dom doppy!!!! Nie wyobrazalam sobie zycia bez niej a teraz musz etak zyc!!!
Kiro spij spokojnie!!!!!!!!!!!!!!!! ;*