Nie ma to jak pies, będący przedłużeniem męskości... Żal.
Ja się cieszę każdym pozytywnym psim odruchem i aż głupio mi było, jak Baaj zakagańcowany, zasmyczowany szczeknął na pana z Czech, który chciał się przywitać, ale tu ciekawostka. Pan odczekał chwilę, dał się psu powąchać, pochwalił kaganiec i wyraził zrozumienie dla takiego, a nie innego zachowania psa wobec obcego mężczyzny, który podszedł. Po chwili Baaj się wyluzował, przestał szczekać i dawał się głaskać. To miłe, jak ktoś choć trochę umie czytać psa.