Na mnie tak wołają ;)
My nie tacy święci - dławik w domu jest, a i metoda szarpnięc na smyczy często używana. Kolczatka u nas odpada - mały by się stawiał, a to nie o to chodzi. Obroża elektryczna, to chyba najmocniejszy sposób i u nas na razie niepotrzebny, ale przyglądaliśmy się bacznie obrożom antyszczekowym ze względu na problemy z hałasowaniem, gdy nas nie ma. Jednak to na sam koniec i tylko w porozumieniu z behawiorystą. Na razie sporo ćwiczeń na samotność, smaki, wyraźne pokazanie, że ma nie wyć [czyli jedno z nas zawraca, mowi nie i wychodzi], delikatna separacja w ciągu dnia, etc. W sumie ja jestem taka, że uznaję każdą metodę, byle naprawdę pomagała psu, a nie tylko działała na ego właściciela.