Inna sytuacja z dziś. Misiek na górce z psem ćwiczy komendę Zostań - Wróc. Pies ma dopiętą linkę, ale linka leży na ziemii. Pies dobrze robi komendę, ale na horyzoncie widzę psa luzem, wiec krzyczę do Miśka, że pies idzie. Misiek kiwa głową, czyli wie. Ok. Baaj nakręcony na smaki, super. Nagle podczas komendy 'Do mnie' Baaj odbija w bok, w moją stronę. Misiek sprawnie nadeptuje linkę i ma minę skwaszoną. Odwracam się do tyłu, a tam równo za mną stoi pani z posokowcem luzem i pokazuje mi swojego psa palcem, żebym wiedziała, że jest... Nie wpadła na to, że jakby nie stała i się nie gapiła, to by problemu nie było. 3 minuty później Baaj komendy 'Do mnie' już nie zrobił. Pobiegł parenascie metrów od nas, przywitał się z dwoma panami, rzucił się w krzaki. Zawrócił do nas, usiadł, dostał smaka i znowu uciekł do panów i w krzaki. Panowie złapali linkę, Misiek dobiegł do nich. Po czym z krzaków wyszła mała sunia luzem jakiejś pani. Sunia nie chciała nas opuścić, w końcu ją odprowadziłam.