Byłam wczoraj w weterynarii, po wybudzeniu Kanon był wystraszony, warkliwy i sam wet określił:że startował do nich. Pewnie reakcja po lekach itp.Ustaliliśmy , że zostaje na noc. Dziś miałam go odebrać o 11 , ale niestety musiałam zostać dłużej w pracy, nagrałam się i zostawiłam wiadomość, ok 12-tej dojechałam do weterynarii i powiedziano mi, że Kanonek już został odebrany, bez problemu dał się pogłaskać. Zofija, próbowałam się do Ciebie dodzwonić. Proszę o kontakt, bo czuję się trochę nie w porządku. I wszystkich , których zawiodłam przepraszam. Niestety w mojej pracy kontrahenta nie mogę przeprosić i wyjść. Była to kwestia godziny. Moja wina, że nie mam komórki bezpośrednio do Weta. Chciałam pomóc , ale chyba nawaliłam.