-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='julkajulcia']Jeśli tresura jest w jednym miejscu , to wiadomo że w innych cudów nie zdziała.:P[/QUOTE] Matko i córko. Na placu dostajesz [B]wskazówki[/B] do samodzielnej pracy. Trudno oczekiwać, że szkoleniowiec wychowa Twojego psa za Ciebie. Wyobraź sobie, że ja też chodziłam na szkolenie grupowe i - cud prawdziwy - po przeniesieniu pewnych schematów (uzyskanych na szkoleniu) do życia codziennego już się nie muszę wstydzić za zachowanie mojego psa. [quote name='julkajulcia']Byliśmy na kilku indywidualnych spotkaniach z nim i jeszcze innym treserem. Tylko że co to da jeśli pies zna tego tresera , to mu wisi czy on sobie przejdzie obok ,albo inna osoba ,która o tym wie i się nie boi.[/quote] A Twój 'treser' z bożej łaski nie rozumie, że przy takich zaburzeniach należy pracować [U]z jak największą ilością ludzi[/U], stosować umiejętne żonglowanie dystansem od nich itd.? [quote name='julkajulcia']jeszcze na innej tresurze wogule nie było kagańca,ale to była tresura z ćwiczeniem przywołania do nogi, "siad" itp., no nic nie dała.[/quote] Jeśli tresura polegała na wrzeszczeniu komend do ogłupiałego psa, który za pomocą natchnienia ducha świętego miał się domyślić ich znaczenia to wcale się nie dziwię, że nie pomogło. [quote name='julkajulcia']Nie ma tam takich psów jak Goldeny czy Yorki , które są po prostu łatwiejsze do wychowania[/QUOTE] Tak, yorki są zwłaszcza łatwe do ułożenia :lol: [quote name='julkajulcia']uczenie się sztuczek czy niewskakiwania do basenu zrytym psom nie pomoże.[/QUOTE] Zdziwiłabyś się. Pierwsze rzeczy, które robiłam z własną suką to były właśnie "głupie sztuczki". A wiesz po co? Po to, żeby pokazać psu, że z człowiekiem jest fajnie, że opłaca się coś robić, że elementy szkolenia nie muszą być śmiertelnie poważne, że to może być dobra zabawa w przyjemnej atmosferze, że... A to tylko głupie sztuczki. [quote name='julkajulcia']Tak widziałam, widziałam zrelaksowane psy , które czuły się bezpiecznie.[/quote] Chyba nie oglądamy tego samego programu, bo ja niejednokrotnie widzę psy, które wysyłają moc sygnałów uspokajających, które z kolei są totalnie ignorowane przez pana CM. I nie jestem ani jego zwolenniczką, ani przeciwniczką - moje uczucia do niego są dość ambiwalentne ;) [quote name='julkajulcia'] No ok w takim razie pozwolę psu na dosłownie wszystko, spanie na kanapie,przepychanie się przez drzwi, ustalanie własnych reguł, warczenie przy misce itp.[/quote] A mój pies sypia na łóżku, wychodzi pierwszy przez drzwi, ba, czasem dostaje coś z mojego talerza i na dzień dzisiejszy nie mam z nim problemów. Rzecz nie polega na tym, aby psu wszystkiego zabronić tylko aby pies był posłuszny i na jedno słowo schodził z łóżka, wracał do przewodnika, oddawał/porzucał znaleziony przedmiot itd. [quote name='julkajulcia']Chodzi mi o takie przypadki, taka 10latka sobie z Rottkiem sama nie poradzi czy z Dobkiem jak z Yorkiem czy [B]Labem[/B]. [/QUOTE] Mam w bloku obok dziewczynkę, która właśnie powinna sobie "poradzić z labem". Ze trzy razy widziałam, jak dziecko jedzie na brzuchu za biegnącym psem, kurczowo trzymając się smyczy. No ale labki to przecież tak proste pieski, że nawet noworodek by sobie z nimi poradził, co nie? :cool3:
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
evel replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Nadal domagam się relacji, jedno zdanie to pfff :D -
[quote name='julkajulcia']Przeczytaj co napisałam wyżej. A to że pisze bez szczegółów i niedokładnie nie robi z treserów z doopy wziętych.[/QUOTE] Przeczytałam. To, że ktoś układa psy policyjne nie robi z niego automatycznie króla tresury. Psy kwalifikowane do pracy w służbach są zwykle "trochę" inne niż przeciętny pies. I to, że panowie treserzy pracują ze wszystkimi psami jedną metodą wcale nie jest dobre, bo to metodę trzeba dopasować do psa, nigdy odwrotnie. I ja nie mówię, że oni są beznadziejni, bo mało o nich piszesz - są beznadziejni, bo efekt szkolenia jest żaden. To znaczy - jeśli na placu jest efekt, a w życiu codziennym jest kiszka, to coś nie działa tak, jak powinno. Dobra metoda szkoleniowa to taka, która DZIAŁA.
-
U nas w lecie była cisza, a obecnie jakaś inwazja, także niestety trzeba psa zabezpieczać prawie cały rok :roll:
-
[quote name='GAJOS'] Zrównoważony pies, bez żadnych lęków i zachowań agresywnych , potrzebuje kontaktu z przedstawicielami swojego gatunku. Żadna zabawa z człowiekiem dla psa nie jest tak fajna jak zabawa z innym psiakiem. A przynajmniej nie powinna być tak fajna...[/QUOTE] Oj, biedne pieski startujące we wszystkich sportach kynologicznych, biedne pieski w służbach, bo dla nich to człowiek i zabawa/interakcja z nim ma być najfajniejszą rzeczą na świecie. [quote name='GAJOS']Ale jeżeli z psem wszystko w porządku pod względem psychofizycznym, to moim zdaniem większą frajdę sprawia mu zabawa z innymi psami czy nawet kotami niż z człowiekiem.[/QUOTE] Jakiekolwiek dowody na potwierdzenie tej tezy...? [quote name='GAJOS']I moim zdaniem pies powinien mieć możliwość częstego kontaktu i zabawy z przedstawicielami swojego gatunku...[/QUOTE] Jeśli to lubi i sam uznaje, że tego mu potrzeba. Znam wiele psów (w tym jeden śpi nieopodal właśnie), które z innymi psami ewentualnie wymieniają grzeczności, czasem w porywie szaleństwa dadzą się namówić na przebiegnięcie paru kółek, po czym wracają do właściciela. Nie uważam, żeby mój pies był nienormalny. Dorosłe, dojrzałe psy z dobrą więzią z przewodnikiem, pobudzone umysłowo, kojarzące przewodnika z przyjemną pracą praktycznie zawsze wybiorą zabawę z człowiekiem niż bzdurne bieganie z innymi psami. Nie każdy pies musi się bawić z innymi "bo tak". Czasem mam wrażenie, że moja to by była nawet szczęśliwa, gdyby była jedynym psem w naszym miejscu zamieszkania :evil_lol:
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
evel replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Dzięki za te uwagi, przekażę bezpośrednio zainteresowanym, jeśli nie masz nic przeciwko ;) -
Zacznę może od końca - czy te zmiany były diagnozowane? Bo może to nie alergia, a coś innego, np. malassezia? Tydzień żwaczy powinien być OK, tu większość zaczynała bez żwaczy, a ci bardziej wrażliwi (np. ja ;)) podają/podawali na wszelki wypadek. No i taniej niż gotowym barfem karmi się kupnymi elementami, chyba, że chodzi o czas/wygodę :)
-
IPO jak IPO, chociaż to niby wyuczalne do pewnego poziomu to czasem są niespodzianki - jak pewien top rep dobek, który na zawodach czy egzaminie rękawa nie trzymał i co chwilę wypuszczał - a psy w służbach...?
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
evel replied to omry's topic in Foto Blogi
Ja daję Dolfos Arthrofos Forte, w proszku, bo mi tak wygodnie do żarcia sypać ;) -
Nie wiem, czy właściwe jest twierdzenie o sobie, że zna się wszystkie psy świata i zna się sposób postępowania z każdym burkiem. Vectra, naprawdę Ciebie podziwiam za ogarnięcie takiego stada, ale czasem najzwyczajniej w świecie nie masz racji. Stwierdzenie, że wszystkie owczarki mają miękką psychikę - hehe, dobre, dobre. Gdyby wszystkie owczarki były ciotami to niemożliwe byłoby szkolenie z użyciem presji, a niektóre dyscypliny presji wymagają bardzo dużo.
-
Motyleq, to jest lajcik, ja czasem muszę na psa wrzasnąć z bluzgiem przy ludziach, to dopiero siara :evil_lol: Natknęłyśmy się dzisiaj na potrąconego kociaka - nie żyje, zabił go jakiś debil, któremu się wyraźnie bardzo śpieszyło - to droga dojazdowa do szeregu domków, gdzie biegają dzieciaki itd. :roll: Pozwoliłam Zu obwąchać kociaka w kagańcu, ciekawa byłam reakcji. Na początku się bardzo czaiła, bo nie wiedziała o co chodzi i czy to coś żyje czy nie, ale obwąchała go dokładnie, później zrobiła duży okrąg i pokazała ślad, jakim szedł kot, a później poszłyśmy do domu, gdzie Zu w drodze była jakaś taka... przygaszona? Nie wiem, czy sobie to wmówiłam, czy zwierzaki w jakiś sposób odbierają śmierć. Co ciekawe, Zu padłe zwierzątka wykorzystuje zwykle jako perfumę :roll: a tu nawet nie poczyniła żadnych takich kroków.
-
O co chodzi, on się przecież tylko skomponował z otoczeniem :D
-
Kurde, ale brudne po spacerze, a zaniedbane, zarośnięte, śmierdzące to co innego, przy Twoich się nie brzydzę siedzieć, nawet jak są zakurzone, bo popieprzają za piłką na polu :evil_lol:
-
[quote name='Vectra']ja nigdy nie zrozumiem , jak można mieć psa , którego szata sprawia że jest efektowny i o tą szate nie dbać ... obrzydzenie mam , jak widzę takie skołtunione , potargane , posklejane jorki ... widać gołym okiem , że po prostu przez zaniedbanie ... nie wiem jak takiego fleje można przytulić :) rozgraniczam kwestię , że piesek się bawił i się ubrudził ... ale zabawa, a zaniedbanie , to ogromna różnica ;)[/QUOTE] Bez kitu. Ja nie wiem, jak to ludzie się nie brzydzą takiego sfilcowanego śmierdziela w domu trzymać, nie mówiąc np. o wpuszczaniu na meble czy przytulaniu :roll:
-
Może coś się pojawi, chociaż muszę ją doprowadzić do stanu używalności, bo zarosła tak, że płakać mi się chce jak pomyślę o tym, że mam ją umodelować :evil_lol: Uczenie komend w językach obcych jest dosyć zabawne :lol:
-
Grunt to znaleźć wspólny język :cool3: Śniło mi się dzisiaj, że na spacerach przedszkolnych zaganiam dzieci dobermanem... :roflt: Dob oczywiście był cz-p, kopiowany (o zgrozo) i cudownie piękny :loveu:
-
[quote name='Unbelievable']o, to ja jestem ta zła co "starego" pieska oddała a nowego wzięła :loveu: [/QUOTE] Kurde, nie wiem, czy uwierzysz, ale życie nie kręci się tylko wokół Ciebie :) [quote name='Vectra']a mi strasznie brakuje Rekina , bo nie ma mi kto sprawdzać nosem czy mam oczy :-([/QUOTE] To musi być super urocze :loveu: [quote name='panbazyl']sie ło-patologicznie przywitam ;)[/QUOTE] Dzień dobry! ;) Kazałam Zu zarzucić zadek na poduszkę na łóżku, bo chciałam zobaczyć, czy pamięta, to wlazła dupą na parapet i paczy na mnie z miną "dobze dobze"? Chyba muszę popracować nad podnoszeniem prawych i lewych łap, ciekawe co nam z tego wyjdzie :)
-
Bo coś nam nie wychodzi, musimy się spotkać kiedyś na jakiś napój alkoholowy i pogadać normalnie, bo tak to se można :evil_lol:
-
Dlatego napisałam, że dla mnie to z kosmosu - psami w domu zajmuję się ja, ja biorę za nie odpowiedzialność. Znam przypadki, gdzie psy oddane mają się lepiej, niż u "pierwotnego" pana, nie oceniam zbyt pochopnie, bo różnie jest, ale jak ktoś bierze sobie papisia a po jakimś czasie starszego psa oddaje, podając przy tym argumenty na poziomie ziemi ogrodowej, to jest to co najmniej dziwne. Według mnie. I nie wiem, czy myślimy o tym samym przypadku, bo ja mam na myśli co najmniej kilka takich sytuacji tu na dogo w ciągu ostatnich 3-5 lat może ;)
-
Czekunia, Zu biega luzem przy rowerze, bo jeździmy po polach na wsi :) Natomiast gnojek maliniak biega sobie ze swoim panem w różnych terenach i czasem musi być na uwięzi. Dzięki dziewczyny za podpowiedź co do rozmiarówki (BTW, piękny Sajan! wyżły są niemożebnie eleganckimi psami :)), właściciele zastanawiają się też nad szelkami siodełkowymi z dopinanym plecaczkiem - to chyba Pimpek Style robi, ktoś jeszcze?
-
[QUOTE=makot'a;19799705]Nie wiem, co nazywasz odstawieniem w kąt? Czasem niestety nowy pies zwyczajnie wymaga więcej pracy, niż "stary" i poświęcanie mu większej ilości czasu nie wynika wcale z tego, że właścicielowi znudziły się stare zabawki... ...czasem po prostu TRZEBA poświęcić szczeniakowi więcej czasu, bo tego wymaga sytuacja.[/QUOTE] Pewnie. Ale na dogo od jakiegoś czasu panuje moda na "nowego pieska", podczas gdy rezydenta/-ów się zaniedbuje, oddaje komuś tam itd. I nie jest to jakiś jeden odosobniony przypadek, tylko coraz więcej tego jest, niestety. Dla mnie to w ogóle z kosmosu, nie wyobrażam sobie zostawić Zu rodzicom, a sama się wyprowadzić z gnojem, ale co kto lubi, co nie ;)
-
Zu zawsze będzie księżniczką. Czasem z ptasim móżdżkiem, ale nic nie poradzę na to, że zajmuje szczególne miejsce w moim domu i przede wszystkim w moim sercu. Żeby nie było patetycznie i głupio to dodam dla rozweselenia, że nasz stosunek do własnego psa jest czasem głównym obiektem uroczych kpin naszych znajomych, bo TŻ zawsze Zuzola niunia, głasia i kolankuje, jak się trochę napije to nawet przy ludziach, [B]bo nie lubi psów[/B], jak powszechnie wiadomo :evil_lol: [quote name='Vectra']Evel , ale Zu będzie Ci mega potrzebna w procesie wychowywania malca , dlatego że ona jest wychowana ... a psy to trochę tak - małpa widzi , małpa robi ;) Dobrze wychowane starsze psy , odwalają najgorszą robotę w procesie wychowywania maluszka ;) Co nie oznacza że człowiek nie ma nic do roboty ... ale jest łatwiej , bo pies chętniej uczy się od psa ... szczególnie taki infantylny kretynek który mało co wie o życiu jeszcze.[/QUOTE] A pewnie, że tak :) Nawet Dexter się uczy przy Zuzolu czegoś nowego. Co prawda i tak będę potrzebować mnóstwa czasu na ogarnięcie tematu ogólnie, bo pewnie trzeba będzie z towarzystwem wychodzić osobno co któryś tam spacer (urlop macierzyński se wezmę czy cuś), żeby młody obczaił, że Zuz nie jest niezbędny do funkcjonowania. Ciekawa jestem szalenie ich relacji :)
-
Panbazyl...... :roflt: Dzięki za poprawę humoru! :D
-
[quote name='Amber']Różnica jest moim zdaniem taka, że jak weźmiesz psa małego to ktoś ci może napisać "a jakie ty możesz mieć problemy, przecież masz psa od szczeniaka?", a jak będziesz go miała ze schronu to będziesz się mogła całe życie zasłaniać swoim psem po przejściach. Kurczę, mam 7 miesięcznego psa ze wsi, co tylko krowy widział, dlatego jest taki porąbany ;)[/QUOTE] Nie uznaję czegoś takiego, jak "mój pies jest po przejściach/był bity/coś tam, dlatego jest rozpuszczony, drze ryj na wszystko, szcza na łóżko i robi, co mu się żywnie podoba". Mój pies świadczy o mnie, niezależnie od jego przeszłości. Zu nie lubi dzieci, ale nie biega po dzielni i nie odgryza rączek wystających z wózków. Nie lubi też innych psów, co nie daje jej prawa do szurania do kogokolwiek. I tak dalej. To, że czyjś pies drze ryja na wszystko albo robi inne rzeczy, których ja w życiu bym nie zaakceptowała u własnych psów to między innymi wina właściciela psa. Prawda jest jednak taka, że w zależności od konkretnych cech konkretnego psa możesz osiągnąć jakiś określony pułap - piszę teraz o wyszkoleniu i wychowaniu. [quote name='Amber']Na tej zasadzie można pisać, że siostra miotłowa Jariego, którą właścicielka ma od 8 tyg. życia stworzyła z nią taką więź, że teraz wcale nie sprzedaje jej na Allegro za 3800 ;) I miliony innych osób.[/quote] Ja sobie nie wyobrażam sprzedaży psa, przyjaciela. Życie pisze różne scenariusze, ale obecnie sobie tego nie wyobrażam i koniec. [quote name='Amber']Kilka miesięcy nie znaczy nic.[/quote] Tu się nie zgodzę absolutnie. Wystarczy poczytać trochę pozycji odnośnie psiego rozwoju umysłowego, żeby zrozumieć to i owo. Albo mieć porównanie kilku osobników tej samej rasy w domu, wziętych w różnym wieku, z różnych źródeł. [quote name='Amber']Rozumiem przez to, że nie wytworzymy nigdy ze starszym psem takiej więzi jak ze szczeniakiem. W takim razie na darmo ludzie biorą psy ze schronu.[/QUOTE] Tego nie powiedziałam - bo nie wiem. I daruj sobie podjazdy ze schronem, bo chyba adres pomyliłaś, albo nieuważnie czytasz choćby moją galerię, gdzie oprócz wszelkich bitew różnych frakcji :evil_lol: opisuję swoje życie z Zu :) Zu jest psem mojego życia, czasem mam wrażenie, że jesteśmy jednym organizmem, mimo pozornego zimnego chowu (i faktu, że czasem mam ochotę ją wysłać na księżyc, nucąc "One way ticket") kocham ją szalenie, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. Nie rozumiem, co jest w tym niejasnego. Uważasz, że jak przyjdzie szczeniak, to suka spadnie na dalszy plan czy coś?