Zaznaczam, że biega, skacze no i nawet szczeka po swojemu, dziadziowemu. Ale widze ogromną róznicę, jaka zaszła w Małym przez ten tydzień. Nie twierdze, że pobyt u mnie sprawia jakies niesamowite cuda, a ze mnie taka czarodziejka ;) ale wydaje mi się, że Chapek nabiera pewności (choć jeszcze dużo przed nim, do uzyskania całkowitej, co mam nadzieje w końcu nastapi). Otacza go teraz duzo mniej zapachów, mniej sie dzieje wokól niego i chyba psina sie wycisza.