-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Cezar nie jestem pewna czy moglby pojsc do adopcji. On jest dziki i trzyma spole z Celinką. Wszedzie razem, nawet z jednej miski jedzą. A Celina jak widzi obcych, chowa sie. Cezar zreszta tez, choc jest odwazniejszy. Czy ja wiem? moze mozna sprobowac i jakby trafil sie dom cierpliwy, ktoremu niewazne bedzie zeby sie przytulac, tylko zaakceptuja go jaki jest, to moglby isc. Tylko, ze on byl u Ani i z budy nawet nie wychodzil. Sama nie wiem. Punia i Nora, raczej nie, bo Nora jest dzika, a Punia stara, nie umie chodzic na smyczy i jestem pewna, ze np. w miescie ucieklaby przy pierwszej lepszej okazji. Ona uciekla ode mnie w samym centrum Bialegostoku i biegla na oslep glowną drogą miedzy samochodami. Tylko i wylacznie zimnej krwi jakiegos mezczyzny, ktory na moje rozpaczliwe wolanie lapcie psa rzucil sie za nia i zchwycil za kark i do ziemi przycisnal. Dobieglam do niej, wzielam na rece, mocno ja przytulilam i obiecalam, ze nigdy ciebie nie oddam,nie boj się. Chyba nie moglabym jej tego zrobic. To sunia niekonfliktowa, bardzo karna i bardzo przywiazana. Jak sie wprowadzilam na wies, to ona przyszla do nas sie przywitac. Siedziala przy plocie splaszczona i merdala ogonkiem. Poczestowalam ja kilkoma kromkami chleba, a ona wszystkie na raz pozbierala sprytnie w mordke i poniosla. Potem okazalo sie, ze dla dzieci. Przychodzila do nas kazdego dnia sie posilic az do mrozow. A kiedy wpuscilam ja pierwszy raz do mieszkania, juz nie wyszla 2 dni. Potem oczywiscie tylko na siusiu i z powrotem biegiem do chalupy. Tak to Punia stala sie pierwszym psem, ktory do nas trafil tu na wsi. Potem byla Kropka i Misio ze swoim rodzenstwem, Ozzym(w ds), Lampo(w ds), Łatką(w ds). Kropka wrocila juz raz z adopcji, bo nie jadla, nie merdala nawet ogonkiem przez tydzien. Byla b. nieszczesliwa. Misio kilka razy wracal z adopcji-sam wracal. Oddawalam go jak byl mlodziutki tu, na miejscu, kilka wsi dalej, ale uciekal. Jedna adopcja byla na prawde dobra, ale uciekal od ludzi kilka razy i wracal do nas. Jamnisia wrocila rowniez z adopcji bo, sikala na lozko, pogryzla drzwi, wszystko szarpala i zalatwiala sie w mieszkaniu. Nie wiem czy warto je wydawac, jesliby nawet ktos sie zglosil. One wszystkie byly wiele razy oglaszane, ale zero odzewu. Warto probowac, bo ja zawsze jestem za tym zeby poszly do ds, tylko to nie ja oglaszam, wiec od Was oglaszajacych zalezy. Moze byc tak, ze beda oglaszane, ale nic z tego nie bedzie. Luke zostawilam na koniec, bo ona jest wyjatkowa. To sunia bardzo madra, wierna, kochana, ale bardzo nieposluszna. Jak uda jej sie wydostac poza teren, to bedzie biegac nie raz i 2 doby i nie wroci. Nie oddala sie od posesji, ale bardzo na wszystkich szczeka, potrafi jak ktos macha nogą nawet dziabnac za lydkę. Zdarzylo sie 2 razy. Chetnie bym ja oddala, poniewaz ona jest piesem nakolankowym,poduszkowym i nie odstepowalaby czlowieka na chwile. Ja nie mam dla niej czasu i spac ze mna nie moze, bo jest zazdrosnica i jak juz znajdzie sie w lozku, to wtedy nikt juz raczej nie podejdzie. W prawdzie nie gryzie, ale szczeka, skacze po mnie i odstrasza innych. Nadaje sie do bloku i do wychodzenia na smyczy. No i do ludzi, ktorzy maja doswiadczenie z psami uciekinierami. Na nia trzebaby uwazac jak ktos z domownikow wchodzi, lub wychodzi, bo spryciula pilnuje i potrafi miedzy nogami zwiac. Poza tym, najukochanszy pies na swiecie. Luke prosze oglaszac, a ja dopilnuje zeby domek byl odpowiedzialny;). Lika jest wysterylizowana, zaszczepiona, ma 6 lat skonczone. edit: pierwsza strona wciaz niedokonczona. Cezar i jeszcze inne psy beda([SIZE="1"]czasu malo)[/SIZE]
-
[quote name='mala2021']dokładam 10zł[/QUOTE] :multi::multi::loveu:Dzieki wielkie mala:multi:, juz dopisuje
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='dreag']Dajcie znać jak zabraknie;).[/QUOTE] Ok, dziekuję. -
[quote name='bakusiowa']Wysłałam przelew. Proszę dopisać o dyszkę więcej.[/QUOTE] :multi::multi::multi: dziekujemy pieknie.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dziekuje,Kaja ma sie dobrze, pozdrawia wszystkie ciotki bardzo serdecznie. Grzeje dupke przy piecu, najedzona, zdrowa i mysle, ze szczesliwa. I tak nam leci pomalutku. Dzwonil jej pan i prosil mnie o spotkanie, bo ma od corki zrzeczenie sie Kai. Mialam dzisiaj umowic sie z nim w Lecznicy, bo tam bylam, ale zapomnialam. Powiem, zeby zostawil u weta, a ja odbiorę. Dreag, dziekujemy. Na razie na jedzonko jeszcze mamy, wiec nie trzeba. -
[quote name='jumanjiana']uzbierałam 269 zł - z tego ciasteczkowego (+jakieś nadwyżki), teraz czekam na wszystkie wpłaty i jak będę miała całą kwotę to przelewam to na Twoje konto - bazarek od samego początku był na klatkę łapkę i nic się w tym temacie nie zmieniło iiii jeszcze, tylko wciąż nie mam czasu się tym zająć, ale do soboty na pewno ruszy wszystko - mam w przygotowaniu bazarek taki: [url]http://www.dogomania.pl/threads/218472-w-budowie-prosz%C4%99-jeszcze-nie-pisa%C4%87[/url] jakbyście do tego czasu nazbierały już na klatkę, to bazarek będzie na pokrycie kosztów transportu i pierwsze sterylki, a jak się nie uda do pełnej kwoty za klatkę dobić, to dozbieramy z tych licytacji;)[/QUOTE] :multi::multi: super, bardzo dziekujemy :loveu::multi: wpłyneło 100 złod monia3a, dziekujemy pieknie:multi:
-
Tajga pozdrawia, usmiechnieta i szczesliwa. Jest bardzo zdziwiona jak wypuszczam z zagrody i w pierwszej chwili trzeba zapraszac, ale jak juz wyjdzie, to szalenstwom nie ma konca. Jest bardzo pogodna, zgodna i grzeczna. Tylko jak musi wrocic z powrotem, to nie bardzo jej sie to podoba. Musze jednak zamykac, jak gdzies wychodzę, bo niestety Leda rzadzi. Zagania ją do zagrodu. Na szczescie krew sie nie leje, bo Tajga ustepuje. Widzi, ze Leda jest starsza i wieksza, wiec pomyslala, nie bede podskakiwac. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1364783/45786720_pb261199.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1364783/45786694_pb261187.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1364783/45786696_pb261189.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1364783/45786704_pb261195.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1364783/45786706_pb261196.jpg[/IMG] te zdjecia robilam przez szybe i mnie nie widziala. Na koniec skapowala ze jestem, to na ostatnim zdjeciu widac, ze juz bylo po cykaniu. Fajna jest. Nie moge, jak pomysle o tej jej "pani/usi". Jak mozna nie poglaskac nawet takiego psa. Ehhhhh.
-
Sluchajcie, az mnie glowa sie rozbolala. Zadzwonila do mnie jeszcze raz ta pani od bociana. Pogadalysmy dluzej, opowiedziala mi jego historię. Chodzi o to, ze kobieta szuka gdzie sie tylko da zeby pomoc bociankowi. I to jest niesamowite ile przezyc maja w zwiazku z tym boćkiem. Tak w ogole to to jest bocianica, ale na poczatku nie wiedzieli o tym i dali jej na imie KLAUS. Bocian jest z Kowna na Litwie, ma obraczkę. Szukaja dojscia przez internet, ale nie moga znalezc. Obdzwonili wszystkie osrodki jakie tylko mozna. Okazuje sie, ze do Urzedu Miejskiego w Bialymstoku tez dzwonili. W Osrodku POCZOPEK w Krynkach Klaus byl, ale stamtad wrocil. Jest dokarmiany i jedna z mieskanek wsi udostepni mu chetnie szopke ze sloma, ale on nie chce tam wejsc. Kojazy ponoc sytuacje z ubieglego roku, jak zaufal "swojej" pani i dal sie podejsc i zabrali go do osrodka, z ktorego uciekl i wrocil na wiosnę. Miala nawet adoratora, ale po zniesieniu jajka on, ten jej maz bal sie pomoc jej w wysiadywaniu, bo ona zrobila sobie gniazdo zbyt blisko ludzi i zbyt nisko. Wysiadywala jajo sama i widac slabo ogrzewala i nic sie nie wyklulo. Szukaja miejsca Klausowej gdzies, gdzie sa zamkniete woliery, bo inaczej na pewno wroci z powrotem. Ustalilysmy, ze bedziemy w kontakcie, jesli do mnie oddzwoni pani z uredu miejskiego, ta ktora zarzadza ogrodem zoologicznym w Bialymstoku. Wtedy przekieruje do pani, ktora zadzwonila do mnie. Dziwna historia, ktora spadla na mnie nagle, ale milo bylo poznac i porozmawiac z ta pania. W dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego zadzwonila do mnie w tej sprawie, ale pomyslalam, ze przyda mi sie znajomosc z kims, kto duzo wie o bocianach. Nigdy nie wiadomo co mnie moze spotkac, bo u mnie we wsi tez sa bociany. Jeden mlody w ubieglym roku zostal sam, ale po tygodniu polecial. Widzielismy, ze dolączyl do innej grupy, ktora tak jakby zabrala go ze sobą. Trzy dni krążyli i namawiali go zeby polecial i udalo się. WZbil sie z nimi w gorę a ja plakalam ze wzruszenia, ale na tym koniec. W tym roku polecialy wszystkie i nie mamy tu problemu. Oby tak bylo co roku. Patmol, tak, te wszystkie psy o ktore pytasz do adopcji.
-
madrze powiedziane, masz racje
-
Bardzo dziekujemy. Jeszcze nie wplynely, ale moj bank jest wyjatkowy w przetrzymywaniu pieniedzy. Na wieczor na pewno juz beda. Juz poprawiam na pierwszej stronie. jumanjiana, czytalam gdzies, ze uzbieralas cos z dwie stowki z bazarku, tak? czy wszystko bedzie na klatkę? jesli tak zadecydujesz, to moze i juz bedzie uzbierana calosc? policzmy.
-
Ale jaja, mowie Wam. Wszedzie, gdzie nie zadzwonie, to odsylają, wymiguja sie. Mowia, ze jak sie przemieszcza, albo nawet lata, to nie ma takiej mozliwosci zeby go zlapac i przewiezc. Jedna madra pani z PTOP mowi, ze zostawic go, niech sobie zyje, ze poki nie ma mrozu i sniegu to znajdzie pokarm. Pytam, a co potem, a odpowiedz, ze "no, nie wiem, przeciez tam sa ludzie?". Znalazlam jeszcze Osrodek w Krynkach POCZOPEK [url]http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110407/REGION04/336872722[/url], ale niestety tam nikt nie odpowiada, pewnie sezon sie skonczyl i wroca na wiosnę. Patmol, jak w regionie podlaskim sie wymigują, to Warszawa watpie, czy by sie zajela. Poki co, to nadzwonilam juz sporowato i nic nie wskoralam. Ciekawe, kto dal do mnie telefon, a sam sie tym nie zajął. Vicky, dzieki, ale ja juz sie nadzwonilam. Podam ten nr pani, ktora do mnie zadzwonila. Zreszta podam jej wszystkie nr jakie mam. Tylko, ze nie wiadomo czy bedzie dzwonic, to inna sprawa.
-
Nie wtracam sie jak tak i dziekuje;):loveu: [B]Bardzo prosze o rade co mam zrobic w sprawie bociana, ktory juz drugi rok nie odlatuje? Zadzwonila do mnie kobieta ([SIZE="1"]ktos dal numer, tak powiedziala)[/SIZE] i prosi mnie o pomoc, bo u niej we wsi jest bocian i robi sie co raz zimniej. Czlowiek zawsze ma ten pierwszy raz, wiec i mnie sie przyszlo zmierzyc. Poradzilam zeby zadzwonila do ZOO bialostockiego, ale dziwna to byla odpowiedz, bo "nie moge znalezc nr telefonu" . Czy jest gdzies w Polsce jakies przytulisko dla ptakow? Kiedys ogladalam w tvp reportaz o takim lekarzu weterynarii, ktory przygarnia i leczy zwierzeta z lasu i ptaki. Poradzcie, co moznazrobic? Jesli to prawda, a nie podpucha, to szkoda bociana, bo skoro byl tam juz jedna zime i przezyl, to widocznie teraz cos nie halo, skoro pani dzwoni i szuka dla niego miejsca. Mowi, ze chcieli go zamknac do jakiejs komorki, ale usadowil sie na szopie i nie chce zejsc.[/B] Nigdy nie mialam bocka na tym czasie:p edit: to co napisalam, to podtrzymuje oczywiscie, ze prosze o rade. Powiem tylko, ze kto che znalezc, to znajdzie. ZOO bialostockie nie podaje nr tel/dziwne?/, ale zadzwonilam do Urzedu Miejskiego i nakierowali mnie na pania, ktora zarzadza ogrodem zoologicznym. Tyle tylko, ze niestety nie ma tej pani, ale oddzwoni do mnie. Brobowala mnie sie pozbyc ta pani, ktora odebrala telefon, ale uparlam sie, wiec wziela ode mnie moj. Bede czekac, moze oddzwoni? A mnie juz w oczach stoi ten biedny bociek. Ciekawe, czy żabki jeszcze nie zapadly w sen zimowy. Moze on biedak glodny jest? ciekawe w jakim stanie? Ze tez ja zawsze musze kims sie martwic. Jeszcze bociana mi w glowe zaszczepili:mad::angryy:
-
[quote name='kaszanka']Zdaje mi sie - że Pipi ma już swój wątek na dziale ogólnym ???[/QUOTE] dobrze ci sie zdaje, ale Patmol zalozyla osobny, informacyjny, zeby jak na przyklad bys zechciala pomoc w oglaszaniu, to nie musiala sie przebijac przez watek i szukać, ktory pies oglaszany, a ktory nie. Chyba tez chodzi o to zeby tam nikt nic nie pisał, to jesli mozna Cie prosic, zebys przeniosła swoj post tutaj, ok? byloby fajnie. Tamten zebys usunela. Chyba, ze mozna na nim dyskutowac, to co innego. Patmol powiedz jak to ma byc?
-
[quote name='emilia2280']o matko, jak Kusy wlazl pod autobus? uciekl? :( Pipi, a skád Ty masz taká piékná kavalisié? [URL]http://www.empikfoto.pl/628612/rita_i_jej_dzieciaczki/45725822/[/URL][/QUOTE] To jest Viki, sunia naszej dogomaniaczki [B]Vicky62[/B] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy28/628612/1361874/45725822_pb211101.jpg[/IMG] i ma jeszcze jedną Sonię, cudną, kochana kluseczkę. . .mniammmm [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy28/628612/1361874/45725798_pb211096.jpg[/IMG] Obie takie kochane, a rozpieszczoneeeee????!!!! Jak bylam ostatnio, to cyknelam im kilka fotek, bo zawsze chcialam Wam je pokazac, tylko ciagle jakos tak, cos innego. A skoro zapytałaś, to juz ok, pokazalam. Fane co?
-
Sunia Bielska Podlaskiego. Liza znalazła dom w Wawce
Pipi replied to joi's topic in Już w nowym domu
Jaka ona sliczna:loveu: A slyszeliscie, ze czlowiek zawsze wybiera[SIZE="1"](jesli ma taką mozliwosc)[/SIZE] psa podobnego do siebie? w tym przypadku trafione:p jak nie wiem co:loveu: -
Zeby tylko nie bylo potem tak, ze nie bedzie dawac gosciom spokoju, bo bedzie chciala jeszcze i jeszcze. Ja np nigdy jak jem, nie daje nawet kruszynki psom i one nie interesuja sie. A jak je tz, albo moja mama jak jest u nas, to wszystkie patrza w oczy, nawet jest taka sunia co podskakuje na dupsku i spiewa na rozne tony, tak prosi zeby dac. Nie pomaga idz na miejsce, dziaduja az dostaną. A ze dostaja, to dziaduja.
-
Na koncie wplaconych deklaracji jest 970 zl. Czekamy na reszte wplat i przypominamy się i prosimy bardzo o dolaczenie sie do zbiorki na klatkę łapkę.
-
Patmol, tu przyszlam z watku Bety, bo moze tam zasmiecamy niepotrzebnie. Moze na pierwszej stronie tam gdzie sa psy i opisy, po prostu dopisze, ze oglaszana/y przez. . . .wstawie kogo. Bedzie szybciej. Moze z zakladaniem watka zbyt duzo roboty bedzie. Ja na glownym watku postaram sie zrobic porzadek. Tylko np. ktoregos dnia do pierwszego postu nawklejalam kilka psow i opisy, a jak zatwierdz kliknelam, to mi wszystko wywalilo, bo pewnie juz za duzo bylo tego. Pokazalo cos po angielsku, ale ja niedouczona jestem niestety. Jest jeszcze jeden gdzies watek, taki zbiorczy psow i kotow u mnie, ale jakos sie nie przyjął. Mial byc wlasnie informacyjny. Mysle, ze jak za duzo watkow, to nie za dobrze, bo i tak wszyscy tu na moim ogolnym jestesmy.