-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Oj tam, oj tam, jaki skarb???? ale dziekuję, to bardzo miłe. Miałam jeszcze baaaardzo miły telefon od dziewczyny, którą bardzo cenię i szanuję i uwielbiam. Tez milo nam bylo pogadac, tym bardziej, ze daaaawno nie rozmawiałysmy. Ciesze sie z dzisiejszego dnia, był miły, spokojny. Oby kazdy był taki, to wiecej niczego nie chcę. Próbowała jeszcze dodzwonic sie do mnie Evelin, ale wisialam na telefonie zbyt dlugo i zrezygnowała. Ciocia przepraszam. Nowy tymczasowicz na szczescie jest pieskiem spokojnym, nikogo nie zaczepia, jak na razie nie szczeka. Nawet cierpliwie znosi zaczepki szczylkow, nawet nie warknie, a jak ma juz dosc, to wstaje i odchodzi. Gówniarze za nim jak za matką chodzą. On Rudy to moze mysla, ze to mama? Wrzucam zdjecia i cos mi muli, ale juz jestem na ukonczeniu.
-
Agusia czuje sie dobrze. Spała ze mną przy mojej głowie całą noc. Jest madra, rozumie co do niej mowię, ale bardzo zazdrosna. Nie zachowuje czystości w mieszkaniu. Nie wie co to smycz, bardzo sie jej boi. Na razie zakozylam obroze i w mieszkaniu zaczepiam co jakis czas na smycz zeby sie oswajała. Zaraz też zrobie zapoznanie z psami i szczeniakami. Zobaczymy jak bedzie. Ona bardzo mnie sie pilnuje. Jak powiem, poloz sie, nie chodz za mna, to sie polozy i obserwuje, tylko oczeta w te i w tę i uszki jak radarki. Z Saszą, Mają Toffikiem i Groszkiem juz w porzadku, juz nie warczy na nich.Najbardziej warczala na Saszę, a ponieważ ta jest prawie głucha, to na szczescie nie słyszala i nie reagowala na nią w ogole. Idziemy teraz na podworko, mysle, ze bedzie dobrze. Dzisiaj przyjedzie jeszcze do mnie chlopczyk, ktory od jakiegos czasu plącze się po Zabludowiu i jest narażony na śmierc pod kolami. Udalo sie wreszcie go zlapac. Jest mlody, to mam nadzieje, ze Żulik i Misio nie beda mieli nic na przeciw. Ale kciuki się przydadzą. Wieczorkiem zapraszam do zdjęć.
-
Dzięki anecik. A maly Groszek jest kochany, ciagle śpi. Je i śpi. Całą noc spał na moich kapciach. Widac, ze ma dobry charakter. Dzisiaj bedzie zapoznanie z Boryskami. Zobaczymy jak go przyjmą Troche sie boję, bo czasem tak bywa, ze nie przyjmują do stada, są zazdrosne. Dałam mu imię Groszek - tak jakos, sama nie wiem dlaczego? moze dlatego, ze to taka kruszynka malutka. On jest chyba jednak mlodszy od Boryskow. Moze macie pomysl na imie suni z pod Cmentarza? myslałam moze, ze Aga?
-
Witam sie pieknie.U nas pogoda śliczniusia i jeszcze temperatura przystepna, wiec spacerek mamy juz zaliczony. Dwa szczeniaki, Coffi i Lisia przedostały sie pod bramą i chcialy wedrowac z nami. Dzisiaj planuje zdjecia porobic. Miłej niedzieli kochani.
-
O matulu kochana jakie cudnosci. Szeleczki nowe ma dziewczynka. Jaka ona ładna, jaka szczesliwa. . . Patmol odreagowalam dzisiejszy dzien u Was na wątku. Mogę iśc spać. A jutro znowu tu przyjdę. Dobranoc kochani [url=http://smajliki.ru/smilie-859124967.html][img]http://s14.rimg.info/ae42f61387a2d80ce0d069690c8b9f1d.gif[/img][/url]
-
Dzieki, kochane jestescie. Wiem, ze nie zostane sama dlatego taka odwazna jestem. Ale mowie Wam, zebyscie je widzialy. . . .normalnie dech zapiera i krew sie zatrzymuje, a łzy same sie cisną. Nie jestem juz taka wrażliwa jak kiedys, ale czasem sie rozklejam. W tym roku jest masakra. Jeszcze tyle nieszczescia na raz nie było. A kto wie co jeszcze wyskoczy. A z domu nawet nie wychodzac czlowiek sie dowie, bo idą, dzwonią, konca nie ma. Suka w Wyszkach dalej czeka. Juz z tego miotu co teraz miala tylko jeden szczeniaczek został i biega po polach. Sunia w poszukiwaniu jedzenia chodzi a on sam ciezko wystraszony nie umie sobie miejsca ze strachu bez niej znaleźć. Boi się za nią chodzić, bo ona przeważnie przy sklepach koczuje. Zawsze jak ją widzę mowie, niunia poczekaj jeszcze troche, juz teraz Tobie pomogę. Ale nie pomagam, bo zawsze cos innego , a ona czeka. Z nią to jest problem, bo tylko jednej pani sie nie boi i jej ufa, ale kobieta jakas niekontaktowa. Sto razy umawialam sie z nią, ze jak ją zlapie, to zadzwoni do mnie, ale nie dzwoni i musze sama ja zlapać. Chodzi o sterylizację. Ona moze sobie wtedy zyc tam spokojnie, bo to sprytna sunia, ale juz 4 razy miala dzieci. Tylko 3 z miotow przezyly i ktos tam ponoc wziął. Jak bylo naprawde kto to moze wiedziec. Ok, ale juz wystarczy jak na jeden dzien. Sunia z Cmentarza nie lubi kotów i wrzeszczy jak opetana jak kot się zbliża. Albo ich nie zna, albo nie lubi. Nie robi im krzywdy, ale wrzaskiem przepędza. Śmieszna taka. Dałam jej zastrzyk, bo szczeniak nie chce jej cycusia. Nie bede jej meczyć, bo na pewno ją bolą cycuchy. Nie są wprawdzie twarde i gorące, ale zrobiłam zastrzyk, bedzie szybciej spalone. Doris66, podaje Ci nr tel. do Usakiewicza. Fajnie ze go znasz. Wypytaj co zamierza, jak pomoże, bo nic nie napisał. Szef Koła Emir Brańsk: Jarosław Usakiewicz tel. kontaktowy: 504 965 394 [email][email protected][/email]
-
Mam jeszcze pieniądze od Taks z bazarkow. Kupuje za to karmę, ale mogę kupic i tabletki na odrobaczenie. Własnie dlatego nie wiem co mam robic. Czy czekac co zrobi pan Usakiewicz, czy wlasnie odrobaczyć. Myślę, że do poniedzialku zaczekam i dowiem sie, na czym bedzie polegala pomoc Emira. Moze sie jakos dogadamy. Do poniedzialku i tak nie mam po co jechac, bo nie kupie nawet tabletek. Tu nigdzie lecznice nie sa otwarte w niedzielę. Zostawiłam u pani soltys worek karmy i ona, czy corka beda im nosic. Mieli postawic tez wodę. Jak bylam, to tylko jakies dwie miseczki puste stały. Poprosiłam, to dzieci przyniosly wody w butelce, ktorą natychmiast pieski wypily. Mieli postawic jakie pojemniki większe z wodą. Tam nawet nie ma dostepu do wody. Nie wiem jak wytrzymam do poniedzialku. Dzwonilam do pani soltys przed chwilą ale nikt nie odebrał. Moze poszli do szczeniakow. Dalam im troche "popalić" za te sytuacje, bo kobieta była przeze mnie informowana o sterylizacji, o tym, ze jak sie gdzies urodzą szczeniaki to jesli sami nie mogą, nie chcą, czy nie potrafią zawieźć do uśpienia, to zeby do mnie dzwoniła, a ja zawsze zabiorę i zrobię co trzeba. Nie zadzwonila do mnie jak urodzily sie te maluchy, tylko tłumaczy, ze nie było widac, to mysleli ze facet zlikwidował. Takie glupie tlumaczenie. Jak mogli widzieć ślepy miot. No ale sie stało i urosły i wszystkie żyją, wiec juz musztarda po obiedzie.
-
Aaaale ona fajna jest. Jakie minki robi, jaka kochana.Wierzyc sie nie chce ze tyle zaznala zlego.Zimna, samotności.Mieszkala w chlewie na golym betonie. Teraz szczesliwa, radosna i tylko dobrego czlowieka potrzeba. Mocno trzymam kciuki za nią. Jak Lubisi sie udalo, to Dusia też sie doczeka. Oby tak było. Dakota, piekna.
-
[B]Słuchajcie, dostałam odpowiedź od Pana Usakiewicza z Koła Emir z Branska, ze pomoże. Napisał, ze: "pomogę, bede podrzucał karmę, nie moge sie dodzwonic do soltysowej. Pomogę". Nie wiem na czym bedzie ta pomoc polegała, ale pomoże. Skoro odpowiedział, to może bedzie dobrze.[/B] Pieseczek cały czas śpi. Kręci się koło suni i nawet jakby zainteresował sie jej cycusiem, ale jakos chyba nie czuje ze mozna pociągnąc. Próbowalam go przystawic, ale wyrywa sie wtedy. Suczka warczy na psy, ale malego toleruje. Tez prawie caly czas spi. Nie wiem co teraz robic dalej? czekac az sam sie jeszcze odezwie, czy pytac co dalej? czy juz zostawic te sprawę? Zgłupiałam normalnie. . . .
-
Są tam dwa pieski i osiem suczek. Facet ponoc ja przygarnął, byla juz w zaawansowanej ciąży. Dom duży, posesja duża, ale nic więcej. Nie mają nawet tam wody. Poprosiłam dzieci, to przyniosły w butelce, alałam, a one migiem wypiły. Nawet nie ma w co tej wody wlać tak na prawdę. [B]Słuchajcie, kochani, proszę Was o pomoc. Moze po jednym, po dwa na dt ktoś z nas mogłby wziąc. Sukę wezmę na siebie, to znaczy dopilnuję sterylizacji, przetrzymam i odwiozę. Moze jak nie bedzie sie szczenila, to jakos czlowiek da radę. Choć sytuacja wyglada tak, ze on jest sam, popija, czesto wyjeżdża do dzieci do miasta i tam po kilka nawet dni siedzi, a psy czekają. Proszę nie zostawiajcie mnie z tym samej, proszę. Nie dam rady, proszę poradzcie, powiadomcie jak najwiecej ludzi. Moze damy jakos radę?[/B] Zabrałam dzisiaj jednego z nich do siebie, bo on jakis jakby nie był ich. Nie podchodzil do jedzenia, a jak juz podszedl, to nic nie było. Bardzo się trząsł i płakał. Nie mogłam go zostawić. Nawet do cycka do matki nie podchodził. Pupcie ma czystą, nie widac biegunki. Nakarmiłam go oddzielnie w samochodzie to jadł i wymiotował i znowu jadł. Nawet w pierwszej chwili go nie było, przyszedł jak miałam odjeżdżać. Suka weszła mi do samochodu usadowiła sie na tyle i czekala na odjazd. Co czulam nie musze Wam mowic. Z Popław pojechalam do Bielska Podlaskiego i zgarnęłam suczkę z pod cmentarza, która wczoraj urodziła szczeniaki i dziewczyny zawiozły do uśpienia. Od wczoraj do dzisiaj nawet kroku z tamtąd nie zrobiła. Malutka, moze z 4 kg. Bardzo przymilna, taka bieda, ze zabrałam, no po prostu zabrałam, nie mogłam inaczej, no nie mogłam. Płakałysmy tam nad nią bezradnie. Pomyslałam, przecież nie jestem sama, mam ten kawałek ziemi, to dlaczego ją tak zostawić. Sytuacja u mnie teraz opanowana, nie wychodzą. Jedna tymczasowiczka wczoraj pojechała, druga pojedzie 28-go, dzieki kochanej Evelin, wiec akurat dwa na minusie i dwa znowu na plusie. Nie wiem co powiecie, ale ja nie mogę juz wiecej na razie. Mogłabym jeszcze tę jedną mikrą suczynkę wziąć z tych Popław na dt, ale wiecej nie dam juz na razie rady, choc serce krwawi. Najgorsza jest obawa, ze jak nie pójdą do adopcji, co wtedy? tego najbardziej się boję. Bo dla mnie nie jest wazna opieka nad nimi, wozenie do weta, szczepienia, i takie tam inne jakies zprawy. Tego sie nie boje i dam rade, ale juz mam troche tych wiecznych tymczasów, ale one nie sa już mlode, maja po prawie 8 lat, wiec jest nadzieja, ze ja je przeżyję. Te sa mlode i nie ma pewnosci, ze je dochowam. Zresztą sezon dopiero sie zaczyna. Jeszcze nie wiadomo ile ich bedzie na widoku. Boze dopomóż nam wszystkim. To ten, którego zabrałam [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40579483_p5212990.jpg[/IMG] A to sunia z pod Cmentarza [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40579480_p5212988.jpg[/IMG]
-
byłam w Popławach i to co zobaczyłam przyprawiło mnie o rozpacz. Niby są tam ludzie, którzy dokarmiają, ale akurat kiedy podjechalam z pania soltysową, były tam jakies dzieci i mloda kobieta, ktora mieszka obok. Akurat karmili psy chlebem. Po prostu go kruszyli i rzucali. Wygląda to tak, ze jeden szczeniak zlapie dwa, trzy razy, a inny tylko sie obliże. One są śliczne, blyszczące, ale z wielkimi brzuchami i bardzo chude. Matka też bardzo ładna, błyszcząca, ale chuda. Suczka jakis mix amstafa, bardzo przytulasna. Za wszystkimi chodzi, a za nią szczeniaki. One mają tak na oko 2-3 mieesiace. Maja jeszcze mleczne ząbki. Obraz nedzy i rozpaczy. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578939_p5212975.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578930_p5212971.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578928_p5212969.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578989_p5212967.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578985_p5212966.jpg[/IMG] ta suczka przy rynnie jest bardzo malutka i chudziutka i bardzo sie boi, jest prześliczna [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578984_p5212965.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578982_p5212964.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40578975_p5212960.jpg[/IMG]
-
Są jeszcze na tym świecie wrażliwi mężczyżni i zakochani na zaboj w swoich pupilkach. Moj stary mial kiedys kochankę. Byla to sunia Sara, ktorą tak kochal, ze od kiedy pojawiła się u nas(ze schroniska) zmienił swoje życie. Przedtem pracował raczej w terenie i zdarzało się ze nie wracał na noc do domu. Sara nie mogła zostac ze mną na tak długo. A moze ja jej jesc zapomnę dać, albo do łóżka nie wezmę do spania, albo nie zechcę jej na 3 piętro wnieść na rękach, albo pojadę gdzieś, a ona sama bedzie plakac w domu itd itp . . . .Zorganizowak sobie tak pracę, ze był na miejscu i prze 6 lat nie zdarzyło sie zeby na noc do domu nie wrócił. A jak mama męża powiedziala zeby Sarę pod drzwiami zostawił, bo padało na dworze i łapki ma brudne, to sie tak obraził, ze kilka miesięcy do rodzicow nie chodził. Wszedzie ją zabierał ze sobą. Zapłacił kilka mandatów, bo Sara jeździła z nim na kolanach, oparta o jedną rękę wyglądała przez okno. Jak nie było go w domu, to nie jadła, nie piła, tylko z noskiem przy drzwiach leżała i czekała. To była taka pudelka miniaturowa, zabrałam ją ze schroniska, kiedy pojechalam szukać naszego Pikusia, ktory przepadł gdzies i nie bylo go tydzien w domu. Okazało sie, ze Pikus był bardzo kochliwy i kilka blokow dalej pilnował swojej wybranki serca i po "weselu" wrócił sam do domu. No ale pikus to już inna bajka. Nasza Sara zostala oddana przez wlascicieli bo okazalo sie, ze pani ma alergię. Miala byc uśpiona, bo pol roku w schronie nawet nikt się nią nie zainteresował. Błagającym wzrokiem, wtulona w siatkę ogrodzenia błagała mnie cichutkim skomleniem o pomoc. Nie mogłam jej tam zostawić. Kiedy odeszła(rak sutka) po ciezkiej chorobie, kilku operacjach, mąż powiedział: nigdy nie przejdę obojętnie obok psa potgrzebującego pomocy. Rozchorował się na depresję, płakał i nawet szukał wszędzie takiej samej suczki, ale do dzisiaj nie znalazł a w kazdej dopatruje sie cech swojej najukochanszej. Mamy teraz Maję, ktorą też kocha, ale zawsze mowi, ze to nie to samo. A nasza Sara nie doczekala zycia na wsi, o czym tak dla niej marzył, ale została pochowana przy nas i ma swoj grobowiec nawet. Mnie też jej bardzo brakuje, choc juz 8 lat nie ma jej z nami. Przepraszam za offa, tak jakos mnie naszło. Pozdrawiam serdecznie.
-
Taka juz jest. . . .ona mowi: "pokochaj mnie, przepraszam, ze żyję", taka sama jest Kropka i Punia. Niby szczekają, ale wystarczy, ze sie odezwiesz, juz jest twoja. Evelin, zaraz pojadę obadać sytuację i jak mi sie uda zrobie kilka zdjęć. Ale co dalej z nimi???? Misia gotowa do drogi i zadowolona. Juz dawno powinna mieć swojego człowieka, ktory ją pokocha, bo ona baaaardzo chce być kochana i sama emanuje miłością do ludzia. U mnie, wiadomo . . . .muszę dozować, bo za bardzo potem przeżywam. Nauczyłam się kochać, ale tak raczej bez emocji, bo one potem bardziej tęsknią. Pokocham, pościskam, wyklepię po dupskach i robię swoje, a one by chialy i chcialy, zebym tak ciągle przy nich była z reką na brzuszku. Tylko maluszkom nie mogę nie dać calej milości, bo u nich charrrrakter się kształtuje i muszą zaznać wszystkiego co najlepsze. Choć dyscyplinke staram sie trzymać od początku (hihih)
-
Bielsk Podlaski - kolejne szczeniaki, prosimy o pomoc w znalezieniu domów.
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Miałam kilka telefonow, ale na wies i jak tylko ruszylam temat wizyt przed i po adopcyjnych, zasady wydania pieska, to wiadomo. . . . ."to jeszcze zadzwonię" - "dziekuje bardzo, zapraszam serdecznie", moja odpowiedź. Co prawda te kilka, to tak jak u Ciebie bunia, dwa. Patmolku, zrobie, zrobie, jeszcze ze sto zdjęć, tylko musze troche przysiąść na miejscu. Wczoraj np. caly dzien prawie w miescie bylam. . . . . . i. . .[B]tu podziękowanie cioci doris66 i buniaaga za. . . .prezent[/B]. Zafundowaly mi fryzjera, baaa i to jakiego? z masażem glowy. Tak mnie ta pani wymasowala, ze ja nie wiedzialam na jakim świecie jestem, myslalam, ze w raju. Fryz, rozwalił się zaraz na stacji paliw, bo musialam zaplacic, a padal deszcz. Caly lakier i zel i odzywki, polecialy mi za kolnierz. Niby kawaleczek tylko przebieglam, ale wystarczylo zeby sie rozpuscilo. Dzieki ciotki, gdyby nie Wy, pewnie bym tak dalej chodzila z łbem jak arbuz. Teraz do ludzi jestem podobna(chyba?). Prosto od fryzjera pojechalam na spotkanie z yup. Troche zeszlo, bo obeszlyśmy prawie całą jednostkę wojskową dookoła w poszukiwaniu suki, ktora była w ciąży i od poprzedniego weekendu sie nie pokazała. Wróciłam do domu ok 20:00. Za godzinke, jak tylko sie obrobie, pojade zrobic zdjecia tym szczeniakom z Popław. Postaram sie dotrzec do pana z kola emir, ale nie wiem, czy mi sie uda. Trzymajcie kciuki. Obiecuje, ze jak wróce zabiore sie za zdjecia naszych piekności. Dziewczyny, ponoc dzisiaj do mnie nie przyjedziecie? Ale gdybyscie byly, a mnie jeszcze nie bedzie czujcie sie jak u siebie w domu. Wiecie jak wejść, a psy Was juz znają, wiec nie bedzie problemow. -
[url=http://smajliki.ru/smilie-473439975.html][img]http://s4.rimg.info/2275bdbb48a852cffe916bddd75a9909.gif[/img][/url] jejku, jejku, nareszcie. Kochana Lubka w domku własnym. Taka dobra wiadomosc na koniec dnia. Trzymamy kciuki w dalszym ciągu. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze. Ronja dzięki wielkie [url=http://smajliki.ru/smilie-1206068487.html][img]http://s19.rimg.info/a86a81fe264a46dde0d9525c92dacedd.gif[/img][/url].
-
Słuchajcie. Kilka wsi obok mnie suka z 10 szczeniakami została sama. Listonosz mi o tym powiedział. Szczeniaki biegające w poszukiwaniu jedzenia, za matką. Suke przygarnął jakis samotny czlowiek i sie oszczeniła. Dlaczego nie zlikwidowal slepego miotu, trzebaby sie go zapytac. Boze, co robić? Musze juz jechac , a to jest wieś Popławy i chyba Gmina Bransk, a tam jest ponoc kolo emira. Jezusie, nie wytrzymam juz z tym wszystkim. Dziesiec szczeniakow?????i co z nimi robic? Ponoc takie glodne, ze krowie odchody zjadają.
-
Temat suni z jednostki wraca. Znów ciąża i znów szczeniaki...
Pipi replied to yup's topic in Już w nowym domu
[quote name='yup']Pipi jestem pewna, że nikt tam niczego nie zrobił, ich naprawdę nie bardzo obchodzą czy te psy czy też to, że ktoś chodzi i się wypytuje. uwierz mi.[/QUOTE] ot, znieczulica. . . z drugiej strony to dobrze, ze sie nie denerwują, ze dopytujesz o nie, bo to znaczy, ze po prostu sobie gdzies poszly, ale są nadal. Będę dzisiaj w mieście i tak jak rozmawialysmy, zadzwonie do Ciebie yup ok 16:, bardzo, ale to bardzo sie postaram. Bede z psem, ktorego mam przekazac do dt i nie wiem jak sie wyrobie do 16, ale postaram się bardzo spotkac z Tobą. Szkoda, ze nie mozesz później tylko do 16. Do zobaczenia mam nadzieję. Trzeba zglosic dla TOZu, koniecznie. Czy dzisiaj mają dyżur, zaraz sprawdzę. Moze zajadę? Matko, dlaczego dzien jest taki krótki????? -
Temat suni z jednostki wraca. Znów ciąża i znów szczeniaki...
Pipi replied to yup's topic in Już w nowym domu
Zaczelas chodzic, pytac, to kto wie? moze juz psy "załatwili". Zrobil się lekki szum i pomysleli, po co im ta bieda. . . .O losie. . . -
Temat suni z jednostki wraca. Znów ciąża i znów szczeniaki...
Pipi replied to yup's topic in Już w nowym domu
Toz chyba schronisko ma te cele pieniądze? Trudna sprawa. No jak pomoc? Wrrrrr. . . . . Yup, a suka w dalszym ciagu sie nie pokazała? moze ona nie mogla urodzic, bo dzieci miala duze(przeciez tak sie zdarza) i juz nie zyje? powinna sie juz pokazac, jesli urodzila to dwie doby gora i potem sie pokazuje, bo jak karmi, to glodna jest. Po porodzie to łożyska sie naje i nie odchodzi od dzieci, ale to juz przeciez dobrych kilka dni jej nie ma. Cos sie stalo? moze kona gdzies biedna. O matko. . . .