Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Skoro nie rozumiesz, że dobrze jest mieć wybór (a to jeden z powodów allegro, powodu opisałam, rozumiem, że ich nie łapiesz), skoro do Ciebie nie trafia, że gdybym chciała wyrządzić krzywdę p.Ani, obu paniom i psu to moja ostatnia rozmowa z p.Anią nie miałaby przebiegu, jaki miała, podobnie jak i nie dzwoniłabym do Joli, by prosić ją o zadzwonienie do p.Ani, to widać nie dotrę do Ciebie i już. Liczę się z tym i już nie będę próbować. :-) Allegro samo w sobie męczy Ciebie, ja już zupełnie na spokojnie uśmiecham się.
  2. Nie napisała, a zadzwoniła. Rozmowa była super więc przekazałam p.Ani, że skontaktuję ją z Jolą, jako z osobą z fundacji. P.Ania wyraziła swoje obiekcje, obawy, miała świadomość konieczności sprawdzenia domku itd. Ponieważ żadną miarą nie czułam się uprawniona do przeprowadzania dalszych, wiążących rozmów, zadzwoniłam do Joli i za zgodą p.Ani udostępniłam jej dane kontaktowe. Jola zadzwoniła chyba następnego dnia (w nd.) do p.Ani. W międzyczasie również dzwoniłam do malibo57 (nie mogła odebrać więc się nie dodzwoniłam), czy może zna kogoś do sprawdzenia domku p.Ani, osobno do GoniP, a ponieważ Gonia nie znała zapytała o taką osobę Emir, z którą wisiała na skypie. Krótko po tej rozmowie oddzwoniła, podała mi kontakt do p.Edyty, z którą nigdy nie rozmawiałam i ten kontakt przekazałam Joli. Kierowałam się tą samą zasadą, którą opisałam wcześniej, by nie pośredniczyć, by dogadywały się już strony zainteresowane, by samemu w trakcie rozmów czegoś nie przeinaczyć. Podsumowując ów kontakt był na linii Jola - p.Ania - p.Edyta w kombinacji różnej.
  3. ... czego absolutnie nie kwestionuję i za co 3mam kciuki.
  4. Dokładnie jest tak, jak piszesz. Mam gdzieś p.Anię i z tego powodu solidnie odwisiałam z nią wczoraj na słuchawce. :lol: Jesteś rewelacyjna, po prostu rewelacyjna!!! Wiesz więcej od samego autora, co autor miał na myśli. :lol:
  5. [quote name='mmd'](...) Po co dzwoniłaś do Isadory w sobotę i niedzielę. To było takie pilne? Co do pośredników, to ja się nie rwałam. I Ty i Jola mówiłyście; ty zadzwoń, powiedz pani Ani to czy tamto... trzeba było samemu dzwonić. (...) Allegro poszło dziś, dziś też dzwoniłaś do Isadory m.in. w tej sprawie. (...) Przykro mi, ale Ty nie znasz psychiki i potrzeb tego psa, bo widziałaś go 20 minut w sumie. Tu Ania najlepiej wie, co jest dla niego dobre. Po co? Choćby jeden dom więcej to alternatywa do wyboru. Inne powody opisałam. W sprawie allegro i nie tylko kontaktowałam się z Isadorą znacznie, znacznie wcześniej, potem się jej przypominałam, wczoraj przypomniałam się na gg, dziś dzwonił do mnie Isadora, nie ja do niej to w kwestii formalnej, bo znów tworzysz historię. To czy tamto, jak widać, to już naoplatałaś, podgrzewając atmosferę. Super, że podliczyłaś mnie z minutami widzenia się z Luckim, niech Ci będzie, że było to 20min. :evil_lol: Mnie nie jest przykro, że nie znam psychiki tego psa. ;) Sprostuję jedynie, że nie tylko p.Ania wie, co jest dla Luckiego dobre, wiesz przecież i Ty. :lol: Generalnie baw mnie dalej.
  6. Ciekawostka, bo właśnie o tej naprawie, o zorientowaniu się, czy... i... etc. rozmawiałam z p.Anią wczoraj, do czego się odniosłam powyżej.
  7. Dla mnie liczy się Twoje zdanie. :-) Cieszę się, że napisałaś, co napisałaś, bo nigdy od Ciebie nie usłyszałam, że należy na łbie stanąć, by te panie psa nie dostały.
  8. Ooops, nie unika, masz moje stanowisko w odpisie.
  9. [quote name='mmd'](...) Ale nie próbuj robić mi na złość, krzywdząc psa. (...) Odniosę się i do tego, co by nie umknęło. Tu też masz zonka Mmd, chyba, że p.Ania nie potwierdzi tego, co napiszę w tym poście, czyli okaże się, że amnezja jest zaraźliwa. :evil_lol: Otóż... Wczoraj, po Twoim tel. do mnie zadzwoniłam (zgodnie z Twoim życzeniem) zaraz do p.Ani. Wysłuchałam sprawozdania z rozmowy p.Edyty z paniami. Również nie w smak mi było to, co usłyszałam o formie rozmowy. :-( Uspokoiłam p.Anię, że: - Lucky nie pójdzie w żadne pierwsze z brzegu, a chętne łapska. - Dopytałam, czy na bank te panie zrezygnowały, a jeśli nie to, że: przekażę całość Joli, poproszę ją o zadzwonienie do p.Ani, by z kolei (co uważałam za mega eleganckie) udało się doprowadzić do rozmowy z paniami, czyli przekazać im słuchawkę, aby mogły porozmawiać z Jolą (ze strony której żadna niegrzeczność by ich nie spotkała). Im więcej bowiem pośredników w przekazywaniu istotnych spraw tym gorzej (jak widać na załączonym obrazku). Skoro poszłam takim tropem (czyli tropem adopcji, na której Ci zależy), w czym upatrujesz moją chęć działa na szkodę psa??? Podpytywałam p.Anię, czy jej zdaniem da się te panie przytrzymać. Jak więc sądzisz, zależało mi na odkręceniu sprawy niefortunnej i z tego, co mi wiadomo niesympatycznej rozmowy z p.Edytą, czy też nie??? Po rozmowie z p.Anią zadzwoniłam do Joli przekazując całość i to, co powiedziałam p.Ani. Gdzie jest to drugie dno??? W tym, że poszło allegro? A przyszło Ci do głowy, wracam do tego jak bumerang, że to allegro może przynieść jakąś alternatywę domku, który wspólnie (a nie cichcem) warto będzie rozważyć, a jeśli nie, że to allegro przyniesie za sprawą Luckiego pomoc innemu psu, a może jeszcze finansowej samemu Luckiemu, by zabezpieczyć te panie??? Coś takiego miało miejsce na wątku onka Barnaby, kasa nie jest na niego zbierana cegiełkowo, a mimo to ktoś, kto nie może mu dać domu pchnął w psa 300zł. Reasumując, nakręciłaś siebie i innych, choć nic, za przeproszeniem nic złego się nie wydarzyło i nic poza plecami p.Ani, Twoimi i innych zainteresowanych się nie dzieje. Gdyby mnie do łba przyszło, że rozpętasz cyrk tym allegro, czy chciałabym, by Isadora zrobiła je (dziś jeszcze o tym z nią rozmawiała) i prowokacyjnie wstawiała link???
  10. Trzymam kciuki, by ta opcja domkowa wypaliła, a jeśli nie, by udało się mimo wszystko zdobyć fotki i ruszyć z ogłoszeniami, nie wspominając i o tym, żeby wyklarowało się zabezpieczenie psiaka, czyli tymczas.
  11. Bardzo mi przykro Jolu, że tak się stało. :-( Wiem, że nie masz czasu, wiem to po tym, że i ode mnie nie odbierasz tel., a jak odbierasz po iluś moich próbach to pytam: Mogę? Nie? Później? (w znaczeniu zadzwonić). Z tego też powodu, wiedząc, że padasz na przysłowiowy pysk nie chciałam dziś wejść do Ciebie nawet na moment, by nie zawracać Ci głowy, byś odpoczęła od kolejnej, mojej w tym przypadku gęby i nie musiała znów gadać. Ponieważ to ja do Ciebie dzwoniłam, prosząc o pomoc fundacyjną dla Luckiego, tym bardziej przepraszam. :-(
  12. Tworzysz spiskową teorię dziejów tam, gdzie jej nie ma. Nakręcasz siebie i innych, gdzie nigdzie nie zostało powiedziane, że fundacja postawiła tym paniom veto. Allegro poszło, z czego się cieszę, podobnie jak i artykuł w prasie. Obie te formy nagłośnienia Luckiego mogą przynieść równie rewelacyjny, jak u tych pań domek, z którego jeśli nie skorzysta Lucky skorzysta, i oby, inny, zaproponowany pies. Jak dobrze wiesz, bo przypięłaś się do allegro w necie krążą ogłoszenia moje i szajbus, a nie wszystkie da się zdjąć i zawsze z nich, po czasie (bo i tak bywa, sama mam zapytania o psy ogłaszane przed miesiącami) może nastąpić odzew. Z tego może wyjść wyłącznie pożytek, a nie szkoda, bo biednych psiaków, podobnych do Luckiego, które mogą kogoś urzec, masa.
  13. No mowa, i to jakim. ;-)
  14. To już nie jestem sama. Mało tego, nie dość, że zegary cykają to i cyknięci podpierają sklep. :evil_lol:
  15. Błahahaha, sprostuję tylko, że nie 20 psów, psów jest mniej, a reszta, co czyni ponad 20tkę, to koty. Dziękuję Jolu, że nie miałaś amnezji i potwierdziłaś to, co napisałam, a co wiedziałyście Mmd i Ty.
  16. Nie wątpię, że sobie poradzisz z moją, jak to określasz, niełaską. :evil_lol:
  17. Dziękuję Amico za ciepłe słowa. :-)
  18. Polubek, luz, u mnie zegary i zegarki cykają, cyk, cyk, cyk... :-)
  19. Ależ go mam, co nie przeszkadza mi się martwić.
  20. Oj, to widzę jednak, że Ci się pamięć odświeżyła. Ta sytuacja, obecna sytuacja i Twoje naginanie faktów jest dla mnie cudowną, piszę to bez cienia złośliwości nauczką. Nie wisieć na słuchawce, nie rozmawiać, nie ustalać, nie zapewniać i nie obiecywać. Co więc robić? By inni mieli jasność, mogli się odnieść, wyrobić sobie zdanie itd... odpuścić sobie rozmowę, a pisać wprost na wątku i tak się na przyszłość, na innych wątkach stanie. Za to Ci naprawdę dziękuję.
  21. Jutro wpiszę, jak minęła niedziela, a minęła cudnie. :-)
  22. Dla Luckiego, przy którym trzeba być non - stop i nie było wiadomo, czy i jak zaawansowanej opieki będzie wymagał nie miałam miejsca, to prawda. Basza nie jest w stanie Luckiego i spokojnie funkcjonuje pozostawiony sam sobie. Co do Maćka, czyli mojego męża, skoro nie mogłam pojechać sama pojechał on, czyli z naszej strony pies miał pomoc. Ze świadectwem własnej wulgarności sobie poradzę, podobnie jak i na przyszłość ze świadomością, że dla własnej wygody posiłkujesz się kłamstwem.
  23. [quote name='mmd']Nic mnie nie doprowadziło do furii. Nie wiem tylko po co je wystawiać? Żeby pokazać kto tu rządzi? A co do reszty - zaproponowałaś mi ketonal:diabloti::diabloti::diabloti: Nie denerwuj się tak. Nie zawsze musisz postawić na swoim. Ten dom jest ok, Tobie się nie podoba. Bo nie. Jola jest na tak. Wolontariuszka na tak. Nie przypominam sobie, bym zaproponowała Ci ketonal, choć może też, pamiętam, że zaproponowałam Ci disophrol, cieszyłam się, że załatwiłaś sobie antybiotyk i podpowiadałam wizytę u lekarza. Ponadto... Jak dla mnie jesteś kłamstwem spalona, raz a dobrze. Naginasz fakty, a raczej przemilczasz je, bo tak Ci wygodnie. Jeszcze raz powtarzam, bo co najmniej 2-3 razy to usłyszałaś, w tym w obecności mojego męża, siedział obok, gdy rozmawiałyśmy, że zrobimy całą trasę lub, gdy dograłaś p.Janusza, że pojadę z nim zamiast Ciebie. Co dla mnie w tym przypadku najistotniejsze wiedziała o tym i Jola (ważne więc, że o fakcie, że pojadę wiedział ktoś jeszcze poza mną samą :evil_lol:, jak twierdzisz), gdy bujnęło Ci się na tak, czyli, że jednak jedziesz. Byłam u niej tuż po Twoim telefonie, kiedy to powiedziała mi, że jednak nie muszę jechać z mężem, bo Ty się ostatecznie zdecydowałaś. Oczywiście, że nie muszę postawić na swoim, w sprawie Luckiego nie stawiam. Cieszę się, że allegro poszło, bo jeśli Lucky zostanie u tych pań to być może allegro przyda się innym. Nie wnerwia mnie więc, gdzie i u kogo będzie Lucky ale to, że kłamiesz, po prostu kłamiesz w kwestii transportu do Białegostoku.
  24. [quote name='mmd'](...) ja jechałam do Białegostoku, bo nikt nie miał ochoty, chociaż byłam chora. (...) Najgorsze, że o tym wszystkim wiedziałaś. I co w związku z tym, że wiedziałam??? Pytam, co w związku z tym, że wiedziałam? Do furii doprowadziło Cię allegro? Przeczytaj więc powtórnie, co napisałam o samym allegro i jaki użytek można z niego zrobić to raz. A dwa, przestań pieprzyć 3 po 3, że nikt nie miał ochoty jechać z Luckim, bo pomimo tego, że i ja się bardzo źle czułam, o czym Ci powiedziałam, a nic się w tej materii do dziś nie zmieniło, zapewniłam Cię, że jeśli nie dasz rady zrobię całą, podkreślam całą trasę z mężem. Jakim prawem więc naginasz fakty??? Nikt tylko Ty mogłaś pojechać??? Bzdura i dobrze o tym wiesz. Owszem, nie było lasu rąk ale powiedziałam Ci, że jeśli czujesz się aż tak źle, jak się postawię do pionu, zaopatrzę w leki, zawiozę psy do mamy i pojadę z mężem.
  25. [quote name='mmd']Nie rozumiem Majquś... To znaczy że domek został odrzucony? (...) Czy to ma być kolejny wątek, na którym są same kłótnie? Dlaczego napierasz na allegro, skroro wiesz, że domek jest? Ania czeka aż ktoś zadzwoni do wolontariuszki zapytać o wizytę, poza mną nikt nie dzwoni. Jola milczy. Wczoraj nie widziała przeciwskazań do tej adopcji. Zatem ja podejmę decyzję, bo formalnie ten pies jest niczyj. Domek jest. Nic nie wiem o odrzuceniu domku. Od jakiegoś czasu miało być zrobione allegro ale Isadorka miała obsuwę czasową. Dziś się pojawiło. Szukaliśmy Luckiemu domu, na wszelkie sposoby, jednym z nich miało być allegro od Isadory. Jeśli jest 100% pewności, że ta adopcja jest przyklepana to ewentualnym, chętnym domkom można zaproponować innego psa, zwłaszcza, że fundacja jest nimi uraczona po pachy. Widzisz tu powód do kłótni? Ja żadnego. Jola milczy i się nie dziwię, wczoraj miała sądny dzień, dziś ją widziałam (i nie bynajmniej, by rozmawiać o Luckim) i nie był to widok budujący, a widok bardzo przemęczonego człowieka, nie szukaj więc w milczeniu Joli (milczeniu od wczoraj, kiedy to rozmawiałyście) drugiego dna, bo go nie ma. Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie uważasz, że pies jest niczyj? Cały czas Ci powtarzałam, a i teraz powtórzę, że fundacja czuła się i czuje się za niego w pełni odpowiedzialna (czemu dała wyraz swoją pomocą). Co do tego, że podjęłaś decyzję sama, bo formalnie itd... musi się już odnieść Jola.
×
×
  • Create New...