-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
Goniu, Danusiu współczuję smutnego dzionka... :-( Ja zaliczyłam dziś dwa cmentarze, ludzki i psi... i niech to licho, jak boli. :-( Z beczki innej... Goniu, powinnaś mieć mojego maila, prześlij mi proszę fotki Pelasi. Smoczku, jak już rozbierzecie na części pierwsze z panem doktorem sterylkę, porozmawiaj z nim proszę o, ekhm... kopniak, żeberka, uciekająca pupcia Pelasi... Niepokoi mnie to bardzo. :-( Banał (w znaczeniu perspektywy zdrowia) albo coś do dodiagnozowania.
-
Kolejne zdjęcia... :-(
-
Jestem... Wybaczcie, że kazałam Wam tyle czekać na zdjęcia. Doba zrobiła mi się za krótka. :-( Dobrze, że mąż podrzucił mi kompa do mamy (wolna prędkość więc jeszcze chwilkę to potrwa, przepraszam), byłam tak zmęczona, że bałam się wsiąść za kółko to raz, dwa, muszę być tu pod ręką i dziś poczuwać jeszcze ale do rzeczy... Dziękuję serdecznie Joli, że ze mną i mężem pojechała na grób Baszy, udało się Jej choć na moment przywołać mnie do pionu, bo łatwo nie było. :-( Co innego wiedzieć, co innego zobaczyć. Mężowi też dziękuję za świętą cierpliwość dla mnie w ostatnich dniach i bycie dziś przy mnie, choć wiem, że nie tylko ja byłam przyczyną, dla której mi towarzyszył. Chciał stawić czoła tej i dla niego nowej rzeczywistości. Dziękuję i Papatkiole, że zgrał się z nami, z drugiej strony nie wyobrażałam sobie, by miało Go dziś zabraknąć. Wyjątkowo mocno zapamiętałam Jego żywiołowe wariowanie z Baszą i piłką, może i też dlatego, że moja mama miała wtedy ten swój nerwowy błysk w oku, czy aby nasz gość zbytnio nie zamęczy Baszy. ;) Osobno, dziękuję Ci Jolu za akcję z gołębiem (...a tu, że ocaliłaś mnie od trzymania go w dłoniach. Za dużo przeżyć, a i zbyt wiele razy nie udało mi się zdążyć z gołąbkiem do weta, stąd uraz/ strach/ wewnętrzny protest, że... już dość.) i pomoc mojej Zosi. Stało się zgodnie z Waszym życzeniem odnośnie zniczy. Mam nadzieję, że każdy wypatrzy swój sugerowany kolor. Zrobiliśmy też kilka fotek samego cmentarza ale one nie oddają wzruszającego piękna i spokoju tego miejsca. Byłam naprawdę pod wrażeniem namacalnych, rozsianych śladów ludzkiej miłości do zwierząt. Oczywiście zaraz ciąg dalszy...
-
Czy może być coś w tym stylu? Co poprawić? [CENTER][U][B]Pelasia. Imię oddające samą słodycz?[/B][/U] W tym przypadku wspomniane imię ma oddać nie tylko słodycz ale również [B]urodę[/B], [B]delikatność[/B] i [B]urok zjawiskowej[/B], [B]malutkiej[/B], [B]2 letniej sunieczki[/B]. Owo imię nie zdradza jednak mrocznej przeszłości skrytej w [B]smutnym spojrzeniu jej migdałowych oczek[/B]. Przerażoną, zmęczoną, pokrytą mnóstwem świeżych i zadawnionych ran Pelasię znaleziono wprost na ulicy. Gdyby nie pochwyciły jej wrażliwe na psie cierpienie ręce... Właściwy człowiek o właściwym czasie, chciałoby się rzec i... jest to zgodne z prawdą. [B]Jego marzeniem stało się znaleźć najlepszy pod Pelasiowym słońcem dom, który nigdy nie porzuci wyrwanego nieszczęściu biedactwa, poczuje się za nie odpowiedzialny i pokocha je całym sercem. [/B]Nic prostszego, prawda? Otóż nie, bo jak widać "jakiś - ktoś" w "jakimś - kiedyś - wcześniej" nie czuł się oczarowany zawadiacko zadartym noskiem i filigranem apetycznej czerni, bieli i złocistego beżu. W odpowiedzialność i miłość w tym przypadku również nie ma co wierzyć. Pelasię można polecić do każdego bez wyjątku domku (utrzymuje czystość, niczego nie niszczy, jest cichuteńka): jako spacerowiczkę, samochodową kompankę, towarzyszkę innych zwierząt (psy i koty) i, co najważniejsze, wiernego przyjaciela. Jeszcze teraz całą sobą pokazuje jak bardzo boi się odtrącenia, jak bardzo boi się narazić (wyraźnie manifestuje lęk przed mężczyznami). [I]Trafić do[/I]..., [I]zostać w[/I]... i [I]trwać przy[/I]... To zdają się być cele jej istnienia. Porażająca rzeczywistość. Nie pozwólcie Państwo zbyt długo czekać kruszynce na siebie! [B]Niemożliwe, by w Waszych sercach, pośród miejsc zajętych przez bliskie Wam istoty nie znalazło się ni jedno, właśnie dla niej.[/B] [LEFT][I][B]Danymi kontaktowymi w sprawie adopcji Pelasi są: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/B][/I][I][B] i 500-181-920. [/B][/I] [/LEFT] [/CENTER]
-
[quote name='gonia66'](...) A swoja drogą majqa- kiedy Ty spisz..??Bladym świtem już zajmujesz się organizacją ( a nie powiem tu o ktorej poszłas nyny, bo nie wiem;)-ja o 4.00 ale Ty jeszcze wowczas byłas "w gotowości";)).. (...) [/QUOTE] Ciekawe pytanie. Noc ostatnia, w ogóle, poprzednia tylko 2h, nerwy (przyczyna Ci znana). :-( Zaraz przymierzę się do tekstu, nie chcę przegiąć pały z rozwlekłością, bo wyjdą brednie. ;-)
-
Lepiej tego nie można było ująć. Cmentarz - będę starała się być tam jutro, zdzwonię się z Jolą. Adamie, Tobie też damy cynk. Elżbieto, w sprawie cmentarza wysłałam Ci PW. Irenko, pamiętam o piłce, muszę z tym jakoś pocudować, rozpatrzę się. Znicze według "zamówień" (ależ zabrzmiało) czekają już w aucie. Jolu i Irenko, dziękuję Wam za dzisiejszą pomoc. Bardzo, bardzo...
-
Należało więc jechać do kliniki i wykonać tel. do fundacji. Nie wiem, kto Cię oskarżał o zatrucie, bo ja zapytałam tylko, czy nic podobnego nie mogło wejść w grę, a to nie oskarżenie tylko rozpatrywanie jednej z możliwości. Lepszego domu by nie miał, większej troski i miłości niż u Was? Tego nie da się sprawdzić więc to zdanie ma znaczenie jedynie dla Was.
-
Paulik, w rozmowie powiedziałaś mi, że problemy były już dzień wcześniej. Nie wzrusza mnie więc informacja, że kolejnego dnia rankiem wzywałaś weta i ile zwierząt Wam uratował. Obecnym wpisem sugerujesz, że wybuch problemów zdrowotnych Baszy miał przebieg jednodniowy (najszybszy, najgwałtowniejszy, bez uprzednich jakichkolwiek objawów, poza jednodniowymi, ze skutkiem śmiertelnym wybuch babeszjozy). Mając tyle zwierzaków, z konieczności dzielenia uwagi pomiędzy nie a pracę, co oczywiste, tym bardziej już wtedy (ten dzień wcześniej) należało szukać pomocy i oddać psa pod stały nadzór weta/ wetów i przeprowadzenie pełnej diagnostyki (klinika, szpitalik). Powód? By być mieć pewność, że co najwyżej był to niepotrzebny alarm, inny powód, bo to był starszy rasowiec, a rasowce są słabsze niż kundelki. Kolejny powód, bo miałyście zapewnienie wsparcia (bynajmniej nie li tylko dobrym słowem) mojego i fundacji. Kto powiedział, że psa w tym stanie ściągalibyśmy do Łodzi? Organizowana byłaby pomoc w możliwie najbliższym Wam miejscu. Tak Iza zadzwoniła i powtórnie oddzwoniła po puszczonym sygnale, a po tym, co usłyszała obdzwaniała ludzi dogrywając pomoc. Karik tel. nawalił nie pierwszy raz ale co było z Jej tel. wiemy z wcześniejszych wpisów. Nawalał Wam też komp., poczta, nie było łatwo się do Was dodzwonić.
-
Mój Boże... rozumiem... :-( Bardzo współczuję... [IMG]http://a.imageshack.us/img838/2785/znicz21.jpg[/IMG]
-
[quote name='lilk_a']Goniu nie myśl negatywnie ... bo jak we dwie tak myśleć będziemy to jeszcze coś wymyślimy :([/QUOTE] No nie daj Was Panie Boże!!! :shake:
-
Buster, jeszcze jedno, oczywiście decyzja Twoja. Wrzuć proszę w 1 post do siebie jakiś numer kontaktowy. Bywa i tak, że nagle komuś coś ważnego/ mądrego/ do rzeczy "się urodzi" i tak z mety będzie mógł zareagować, dać Ci znać, podpowiedzieć coś dzwoniąc.
-
Smoczku, przemyśl może, czy te ogłoszenia chciałabyś, by były robione na Ciebie? Może chciałabyś czyjejś pomocy do wstępnej selekcji chętnych? Pozwoliłam sobie wysłać prośbę/ zapytanie do irenaka, czy jeśli Ty byś chciała takiej pomocy, czy Irenka, zechciała/ miałaby możliwość się tego podjąć. Oczywiście nic na siłę.
-
[quote name='lilk_a']tak na teraz to można jeszcze zadzwonić do jakiejś jakiejkolwiek kliniki całodobowej w jakimkolwiek mieście , na szybko odpowiedzą .... (...) [/QUOTE] Bardzo słuszna uwaga. Tak powinna ta Pani zrobić. Ja jeszcze napisałam do: matahari81, Mada:), Evelynkaa, Basia&Safi, JOMA, Kirke69, maciaszek. Coś czuję, że jak się wymienieni jutro (a raczej dziś) odwiną i mnie pogonią... :-( Trudno... Nie wiem, jak inaczej pomóc.
-
Jeszcze mnie prześwięci Ihabe, bo i do niej napisałam, nie Oświęcim ale dość blisko. Łepetyna mi się grzeje, kto jest jeszcze z rejonu, by dziewczynę wspomóc nie tyle podpowiedzią co do objawów i diagnozą co namiarem na jakieś dobre miejsce.
-
Napisałam do danal1983, jest z Oświęcimia.
-
Qrczę, tak bardzo się boję coś źle podpowiedzieć. Czy weci mieli 100% pewność co do rozpoznania? Rokowania ostrożne, czyli dla spanikowanej Mamy to może być solidna mina. Macie u siebie jakąś klinikę, oczywiście na miarę możliwości finansowych, by sunię umieścić na pełne dodiagnozowanie (o ile weci mogą mieć wątpliwości, czy to parwo) i stałą, specjalistyczną kontrolę? Nie mam tu na myśli iluś dni z rzędu ale te najcięższe, dla Was kontrowersyjne?
-
Buster, przepraszam to już moje zmęczenie ale jeśli pisałaś jaki jest rejon Twojej Mamy powtórz proszę. To ważne pod kątem ściągnięcia ludzi. Jakie sunia miała badania poza zmierzeniem temperatury?
-
Oczywiście Kochani, tak zrobię. :-( Isadorko podeślij Waldi link Barulka... Siłą rzeczy się teraz uśmiechnęłam, bo to wątek naszego Isadoruś super zwarcia, które tak cudnie zaowocowało. Pozwolę sobie tu na wklejenie ikonki uśmiechu. :-)
-
Oczywiście Waldi, oczywiście, że tak się stanie.
-
Dziękuję Isadorko za wstawienie zdjęcia. Będę tam wkrótce, też zrobię. Składam gorące podziękowania fundacji za sprowadzenie Baszy do Łodzi, żeby mógł tu spocząć. Nie śmiałam o tym nawet zamarzyć (choć słowo zamarzyć w kontekście tego, co się stało, wydaje się mało na miejscu). Wróciłeś, skąd wyszedłeś... ...
-
Nie mieszkasz na pustkowiu, numer tel. Joli miałaś na umowie, są sąsiedzi i założę się, że też mają telefony. Numer miała i Paulik. Jak mogłaby pomóc fundacja? A jak sądzisz? Jak to się stało, że w tak krótkim czasie został zorganizowany transport, klinika, opłata za nią? Byłaś proszona tylko o jedno, o danie nam, mnie i/ lub fundacji w osobie Joli znać.