Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Nie doczytałaś Irenko... :-) Ponieważ z kasą krucho najlepszy byłby BDT, bo płatne miejsce jest już zaklepane u Kasi Przystał w Bielsku - Białej. Zerknij ciuteńkę strony wstecz. Tym sformułowaniem w tekście - o DT, chciałam asekurować Szansę na przyszłość, gdyby objawił się dobry DT to byłaby to oferta nie w kij dmuchał. Inna sprawa, że istotnie nie ma osoby, która wzięłaby na siebie pilotowanie sprawy Szansy. Isadorko, eeee... a może inne pytanie?
  2. [quote name='jogolcia@pdx'](...) zmieniam poprzedni na to cudo! (...)[/QUOTE] Jeszcze chwilkę wstrzymaj się proszę z podmianą, do uzupełnienia jest nazwa kliniki, to miejsce oznaczyłam tak - "na [B]operację [/B]w ([COLOR=sandybrown][B]czekam na nazwę kliniki[/B][/COLOR])".
  3. [quote name='majqa'] (...) [SIZE=3][COLOR=red][B]Hm... to teraz podsumujmy potrzeby:[/B][/COLOR][/SIZE] [B]1. Kubrak o wymiarach:[/B] długość: kark do początku ogonka 72cm obwód pod łapkami przednimi 68cm, a pod tylnymi 53cm [B]2. Kasa na kastrację + pobyt, choć 3 - 4 dni w lecznicy:[/B] 165zł i 20zł/doba x 3 lub 4, razem ok.[B] 245zł [/B](+ pewno koszt kołnierza) [B]3. Kasa na utrzymanie w hoteliku 300zł/ miesiąc[/B] (...) [/QUOTE] A ja przypomnę potrzeby Zoranka, z czego najpilniejszą jest kubrak. Ma ktoś pomysły, gdzie go kupić, byle był do rzeczy i za do rzeczy cenę? Nie wiem, czy mimo wszystko coś nie poszło z wymiarem długości nie tak, bo... Sylwia podała 72cm, patrzyłam na allegro i widziałam fajne kubraki, krótsze w tym wymiarze, a spokojnie pasujące na boksera (na fotach bokser). Zoran (choć nie w klacie) jest wielkości boksia.
  4. Niby dałam, a bo to któóóś chce wziunć??? :roflt::roflt::roflt:
  5. Od jutra uzbrajam się w przekupstwo dla Cackowego podniebienia i zaczynam pracę z nim i nad nim, nie ma rady.
  6. OK, wstawiam, potraktujmy to jako wersję roboczą. Macie sugestie, piszcie, poprawię, co trzeba. Poniższy tekst jest li tylko do allegro, stąd jego rozbudowanie. [B]Wciąż brakuje mi pełnej nazwy lecznicy, w której ma być operowana Szansa.[/B] [CENTER][U][B][SIZE=3]Kalectwo i błaganie o sprawienie małego cudu. Szansa[/SIZE] [/B][/U][B]Czy jesteśmy szaleni? - TAK! [/B] [B]Czy jesteśmy nieodpowiedzialni? - W JAKIMŚ STOPNIU, ZAPEWNE TAK![/B] [B]Czy jesteśmy naiwni? - ZDECYDOWANIE TAK![/B] Dlaczego na samym starcie niniejszego ogłoszenia, my - ludzie zaangażowani w ratowanie Szansy, strzelamy sobie gola powyższymi stwierdzeniami? A może..., niech i tak będzie,... opowiedzieć wszystko po kolei? [B]Jesteśmy zarówno szaleni i naiwni zarazem w swoim szaleństwie, wierzymy bowiem, że w otaczającym nas świecie znieczulicy i obojętności na zło, krzywdę i cierpienie istot, które nie są w stanie zawalczyć o siebie istnieją nam podobni ludzie.[/B] Jacy? Ci, którzy wychodzą poza przytłaczającą codzienność, chcą czegoś więcej niż przetrwania od pierwszego do pierwszego, pragnący pozostawić po sobie okruch dobra, niczym wizytówkę - [I][B]Ż[/B][B]YŁEM, MYŚLAŁEM, CZUŁEM, POTRAFIŁEM SIĘ WZRUSZAĆ, WSPÓŁCZUĆ I... COŚ POZYTYWNEGO Z TEGO WYNIKAŁO.[/B][/I] [B]Nasza nieodpowiedzialność[/B], jeśli tak w ogóle należy to nazwać, [B]polega na tym, że nie zawsze z niesieniem pomocy czekamy do dopięcia działań na ostatni guzik. [/B]Czasami zbytnia koncentracja na planach, dzielenie włosa na czworo sprawia, iż... nie ma już komu pomóc..., robi się za późno na ratunek. W chwili obecnej nasze serca biją w rytmie serduszka niepozornej, boleśnie dotkniętej dłonią nieprzychylnego losu ([B]wada wrodzona?/ krzywda wynikła z mniej czy bardziej zamierzonego czynu człowieka?[/B]) [B]6 letniej suni[/B]. [B]Nazwaliśmy ją Szansą, wiedzeni być może z gruntu dziecinnym przeświadczeniem, że takie brzmienie imienia przyciągnie do niej dobrą passę. [/B]Kto wie, czy tak się już nie stało? Do dnia, gdy się o niej dowiedzieliśmy ta bezbronna, podszyta niewyobrażalnym strachem istota tkwiła w zamojskim schronisku. Transparentna, niewidoczna dla wypatrujących przyszłego pupila oczu, usuwająca się w cień innych psów, sama stawiająca się na z góry przegranej pozycji, a do tego... kaleka, przytłaczającą deformacją łapki (patrz: zdjęcia). Czy można było uspokoić sumienia myślą, że biedactwo znajdzie swojego amatora? Na tym etapie nasza, uprzednio wspomniana naiwność okazała się mieć jednak granice. Odpowiedź brzmi - NIE. [B]Wybór więc był prosty - albo zapomnieć o Szansie... albo uczynić, co w ludzkiej mocy, by zasłużyła na nadane jej imię, czyli pokazać ją światu i zdjąć z niej fizyczne cierpienie.[/B] Za Szansą, oby bezpowrotnie, zamknęła się schroniskowa brama. W hoteliku dla zwierząt oczekuje na [B]operację [/B]w Klinice Chirurgii Zwierząt (przy Klinice Weterynaryjnej Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie), [B]która polegać ma na łamaniu kości, ich nastawianiu oraz zespalaniu wewnętrznymi płytkami.[/B] To zaledwie przygrywka do pełnego jej wyjścia na prostą. [B]Rekonwalescencja, lekko licząc, potrwa 2 miesiące.[/B] Tyle w kwestii strony fizycznej. [B]A co z jej skołataną psychiką?[/B][B] Szansa wymaga pomocy i na tym polu. Bóg jeden raczy wiedzieć, jakież to, mroczne wspomnienia kryje jej główka.[/B] Nieufne, zdystansowane zachowanie wobec człowieka każe przypuszczać, że ten nie zapisał się chlubnie w jej pamięci. Czas więc na powrót odbudować prawidłowe z nim relacje. [B]Tego nie dokona się w przysłowiowe 5 min., to wymaga czasu, cierpliwości, odpowiedzialności i co najważniejsze miłości.[/B] [B]Imię godne dużej sprawy już ma. Niech pójdzie za nim magia czynów, splotu szczęśliwych wypadków, niewiarygodnych obrotów sprawy.[/B] [COLOR=red][B]Zwracamy się zatem do Państwa z gorącym apelem. WŁĄCZCIE SIĘ, BŁAGAMY, W DZIAŁANIE NA RZECZ SZANSY! Nie zostawiajcie jej samej! Bądźcie i dla nas oparciem! Pamiętajcie, prosimy, że zwierzęta też marzą. Pech polega jednak na tym, że ich marzenia na ogół przegrywają w konfrontacji z naszymi... [/B][/COLOR] [LEFT][I][COLOR=blue][B]Osoby zainteresowane pomocą suni, skłonne włączyć się w akcję[/B]:[/COLOR] [B]- poszukiwania dla niej domu stałego, domu przejściowego na czas[/B][B] dochodzenia do siebie, - pozyskania środków na pokrycie kosztów: operacji (jej termin - 10.01.2011), ewentualnego,[/B][B] dalszego leczenia, dodatkowych badań, odrobaczenia, szczepień,[/B][B] sterylizacji i kto wie, czy jeśli nie będzie innego wyjścia, utrzymywania[/B][B] w płatnym hoteliku dla zwierząt [COLOR=blue]proszone są o kontakt z p.Martą,[/COLOR][/B][COLOR=blue][B] pisząc na adres mailowy [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] lub dzwoniąc na numer [/B][/COLOR][B][COLOR=blue]0-609160440.[/COLOR] [/B][/I] [/LEFT] [/CENTER]
  7. Ato, zatem moja prośba, zorientuj się w kosztach kastracji na Twoim terenie, co więcej, jeśli tylko możesz, weź w najbliższym czasie Misia do weta na sprawdzenie, czy jego dolegliwości, na które brał antybiotyki są już przeszłością, a jeśli, kiedy można się do kastracji przymierzyć.
  8. Zerknij więc proszę strony wcześniej, bez sensu, żebym powtórnie zadawała pytanie o kastrację.
  9. Nie można tracić nadziei, od ucieczki nie upłynęło jeszcze dużo czasu. Równie dobrze może się zdarzyć, że Ares wróci sam do domu.
  10. Można ująć to ostrożniej ;-) - kształtniejszy się zrobił, hihihihi...
  11. Mam nadzieję, że Amica się odzewie, może będzie w stanie jeszcze zorganizować dodatkowe osoby do pomocy. Ja jestem już poza Łodzią, pomóc do południa/ za dnia byłabym w stanie dopiero w przyszły weekend, a to cholerny szmat czasu. :-(
  12. I na zakończenie... Jolcia... [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/638/p1100320.jpg[/IMG] I Anusia z Franią (to specjalnie dla Ciebie Asiorku, na dowód, że Anusia żyje, fota robiona już po ataku :-( Cacka)... [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/8375/p1100321.jpg[/IMG]
  13. [quote name='ewatonieja']serio przeszłam kawał miedzy zgierska, wokół parku im, A. Struga do polnej dalej uliczkami do lutomierskiej urzędniczą sedziowską, brzóski modrą wróbla i ani świstka :([/QUOTE] Wybaczcie, nie wierzę w tak skrupulatne pozrywanie plakatów, że nie uchował się ni jeden. Gusiu, to jest hotelik i przytulisko na ul.Kosodrzewiny w Łodzi (nie schron miejski), mam nadzieję, że nr aktualny. Adres: [B]Kosodrzewiny 56, 92-411 Łódź[/B] Tel.: (42) 671-34-49 E-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]
  14. I dalej... Maniutek i Anusia... [IMG]http://img338.imageshack.us/img338/4061/p1100313c.jpg[/IMG] Boluś... [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/785/p1100314.jpg[/IMG] Schładzający się nocką Remiś (zagotowany podkołdernie)... [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/4350/p1100316.jpg[/IMG] Firuśka... [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/3573/p1100317k.jpg[/IMG] Zaspana Anuśka... [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/3959/p1100319.jpg[/IMG]
  15. Słuchajcie, to już dmuchając na zimne, bo różnie to bywa - zdałoby się jeszcze powiadomienie Medoru w Zgierzu, schronu w Pabianicach i przytuliska na Kosodrzewiny w Łodzi.
  16. A póki co fotki... Boluś, dobierający się do korytka Remka i Firci... [IMG]http://img153.imageshack.us/img153/2904/p1100306.jpg[/IMG] [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/1883/p1100307.jpg[/IMG] [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/4087/p1100309.jpg[/IMG] Boluś na trójkątnej, kuchennej, kociej drabince stołówkowej... [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/6370/p1100310.jpg[/IMG] Loluś... [IMG]http://img403.imageshack.us/img403/3051/p1100311i.jpg[/IMG]
  17. No cóż... słowo ciałem się stało... Cacuń w kagańcu. Mieliśmy do wyboru 2: na fotce - plastik ale w moim odczuciu za mały, bo zbyt mocno opiera się o nosek, stanęło więc na drugim, metalowym, nie obciska, nie krępuje wywalania jęzorka... Skazaniec jest niepocieszony, czemu się nie dziwię. Dopasowywałam mu też puszorki, jutro pokażę, bo zrobię zdjęcia na dworze, jeden miałam za duży, drugi za mały, stanęło na dopasowaniu kociego. Jutro sprawdzę, jak sobie będzie w nim radził. Z newsków - raz mi się wydawało, gdy ubierałam Cacka w obróżkę na wyjazd do weta, a teraz mam już pewność, że... trzeba uważać, bo: przy próbie zakładania obroży, kagańca Cacuś chce ugryźć (hm... dziwne, bo obchodziłam się z nim i nadal obchodzę jak z jajkiem) no i mnie dziabnął. Na chwilę obecną jest wielka obraza majestatu. Cacek w kagańcu zadekował się w kociej budce i wypiął na mnie pupencję. Normalnie strzelił focha. [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/940/p1100323g.jpg[/IMG] [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/3245/p1100324.jpg[/IMG]
  18. [quote name='gusia0106']W dzień szuka Pani Lucyna i Zbychu z kolegami. Jutro nie ma jak w dzień bo wszyscy w pracy.[/QUOTE] Rozumiem, że p. Lucyna nie może jutro w podanych godzinach, bo pracuje. A syn pani też nie może? Nie szłoby dograć jego kolegów do pomocy dziewczynom? Zaraz napiszę do Amica, może mogłaby się włączyć lub spróbować za dnia, to też jej rejony.
  19. [quote name='ewatonieja']ja w domu nie mam sprzetu, muszę iśc do teściów żeby wydrukować, jutro idę na 10 do schroniska więc plakaty będe mogła rozwiesić po południu[/QUOTE] Ewatonieja, coś mi jeszcze do głowy przyszło. Powiadomić Azyl, oni są, mam nadzieję, że dobrze pamiętam na ul.Polnej, a to w gruncie rzeczy nie tak daleko od kamienicy p.Lucyny.
  20. Kawa dymi, zbieram się w kupkę do tekstu.
  21. [quote name='ewatonieja']ani jednego plakatu w okolicy a pod nosem Lidl, dalej Słoneczko-spożywczak, kaufland przy takim podejściu to niewielkie są szanse na odnalezienie go :((...) [/QUOTE] Powiedz, że żartujesz. Nawet odręcznie napisanej kartki?
  22. [quote name='irenaka']Jak to o czym? Jeżeli masz problem z przypomnieniem sobie historii którą opowiadała mi Pani Lucyna, to proponuję abyś sięgnęła do korespondencji między Majqą, Tobą i mną ze stycznia 2010. Tam jest czarno na białym nie tylko ta historia.[/QUOTE] Również to proponuję. Warto odświeżyć pamięć. [quote name='ewatonieja']czyli to juz drugi raz? (...) [/QUOTE] Drugi raz sytuacja niebezpieczna dla psa, to miała Irena na myśli. O reszcie istotnych spraw, co do których miałam poważne wątpliwości po wizycie adopcyjnej, rozmowach z behawiorystką, z pomocy której nieodpłatnie DS skorzystał i... zrezygnował , powiadomiłam Gusię i Irenę. Sugerowałam wtedy, w tym i w bezpośredniej rozmowie z obiema dziewczynami solidne trzymanie ręki na pulsie.
×
×
  • Create New...