Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Poproszę o nr do tej pani, to raz. Dwa, czy ktoś poza Borówką jest w posiadaniu adresu właścicielki Dżaki? Zmierzam do tego, że nie nachodząc tejże właścicielki można podjechać i zagadać bodaj sąsiadów, czy pani Dżaki bywa, w jakich godzinach można ją zastać, poprosić sąsiadów o przekazanie pani informacji = prośby o kontakt, podając konkretny numer i podając powód prośby.
  2. Oczywiście Leni, już sobie w łepetynę wbiłam ten bromek. Pewno dziś Sylwia będzie dzwonić do doktora po 16tej, da mi cynk i postaram się być na tej wizycie, dopytam doktora o pewne rzeczy po swojemu. ;-)
  3. Jestem, wątek podesłała mi Mariat. :loveu: Iwop, wczytam się i oczywiście wtedy być może zadam bardziej ucelowane pytania. Na ten moment, upewnię się, czy psiak jest do oddania, a jeśli... czy możecie postarać się o więcej jego zdjęć, jak jest np. spuszczony ze smyczy? Jeśli to się uda, wstaw w 1 post swoje namiary lub kogoś innego, które wolno mi będzie wykorzystać, podobnie jak i zdjęcia. Zrobię psiakowi tekst i puszczę porcjami serię ogłoszeń.
  4. Widzę, że jest jeszcze jeden bazarek! :-) [url]http://www.dogomania.pl/threads/205453-KSI%C4%84%C5%BBKI-r%C3%B3%C5%BCne-dla-kud%C5%82aczka-BINGO.-do-10.04-godz.-0.00[/url]
  5. Ja, przepraszam, że nie zabawię się w tłumaczenie. Chcę dojść do siebie po sb/ nd śmierci psa.
  6. W kwestii padaczki, nerek i ustawionego leczenia słowo ode mnie. Mam nadzieję, bo co mi innego pozostało niż ona ;-), że nikt nie uzna, że to błąd ale... Rozmawiałam z Sylwią, która zasadnie gryzie się, bo i mnie to dręczy, różnicą spojrzeń na niewydolność nerek, to raz, a dwa luminalem, który nie jest obojętny zwłaszcza dla starszego organizmu, gdyby okazało się, że jednak obrany trop wymaga korekty. Wiem, ba..., jestem tego pewna, że pani doktor dała z siebie wszystko i chciała/ chce dla Bingo jak najlepiej (zwłaszcza, że jak mówi Sylwia dopytuje o zdrówko psiaka). Nam też przyświeca jego dobro, chuchamy i dmuchamy, żeby nic się nie obsunęło. Ponieważ była pewna rozbieżność w spojrzeniu na chociażby tę niewydolność (dwóch różnych wetów, dwa odmienne nieco spojrzenia = wyniki Bingo) uważam, że należy psiaka pokazać jeszcze komuś. Mam tu na myśli weta z dużym doświadczeniem, który może rzuci nieco światła na sprawę. Gdyby chodziło o młodego psa pewno nie niepokoiłabym się aż tak ale Bingo ma już swoje lata i nie chcę, byśmy za jakiś moment pluli sobie w brodę, że nie spróbowaliśmy. Podałam Sylwii namiar na wspomnianego doktora w Łodzi. Niech umówi wizytę (ja postaram się być przy tym), zabierze Bingo, wyniki, filmik. Miejmy wreszcie w którąś ze stron bliską 100% pewność.
  7. [quote name='Tola']Są wiesci z kliniki: niestety na razie blaszki nie będą wyjmowane; zdjęcie RTG wykazało, ze proces gojenia nie przebiega tak, jakby chciał profesor. (...)[/QUOTE] No to kiepsko. Szkoda, że w tej lecznicy nie ma, a sądzę, że nie ma, bo pewno byśmy o tym wiedzieli, fizykoterapii. Zdałby się Szansie magnetronic mf-10 (lub podobny w działaniu aparat), czyli pole magn. z tzw. zakresie trójkątnym, który to przyspiesza regenerację tkanek, kostnienie, gojenie, jest to zabieg bezpieczny, do robienia przez każdy opatrunek, a co ważne metal w tkankach nie stanowi przeszkody.
  8. Cacuś po kolacji i kizianku - mizianku... :-)
  9. [quote name='Jasza']Wąż pal licho (...) [/QUOTE] Jejku, a skąd się wziął temat węża? ;-) Historia Jaszko, którą opisałaś - istny cyrk. :-)
  10. [quote name='Borówka16'](...) Nie siejmy póki co paniki.[/QUOTE] Do paniki nam daleko. Ponieważ jednak jakoś nie idzie się skontaktować z domem, nie ma z niego żadnej relacji, w tym i zdjęć, jest powód do zaniepokojenia. Od chwili znalezienia się Dżaki realnie widziała i widuję ją, jak rozumiem, tylko właścicielka. Bardzo chcielibyśmy i my ucieszyć oko sunią, co nie powinno budzić zdziwienia i poczytać, że ma się dobrze.
  11. [quote name='Borówka16'](...) ciągle jest w pracy (...) [/QUOTE] Ale chyba nie tydzień w tydzień (mam na myśli bodaj najbliższe) i to 24h/ dobę.
  12. [quote name='IVV']Sylwus dobrze te psiaki u Ciebie maja :)[/QUOTE] Potwierdzam, widziałam, z ręką na sercu moim daleko do Sylwuśkowego luksusu!
  13. Siemka Niunia, wstałaś??? A Twój domek to qrde gdzie?
  14. Dzięki Kochane za dobre słowo... [SIZE=1]Musiałam się pozbierać fizycznie, od sb. rana migrena, tuż przed odejściem Pako potężne moje wymioty, przestałam trawić, wróciło całe menu. Nd. migrena dalej, wcale się nie dziwię, że łepetyna i reszta mi wysiadły. [SIZE=2]Dzień wczorajszy... W rozmowach z "nie moimi" wetami wyszedł ich punkt widzenia - napływ informacji o kalibrze operacji (oni podopytywali mnie o pewne szczegóły), powadze, tym, co i dlaczego może się nie udać itd... itd... Innymi słowy potwierdzili to, co już wiedziałam, na swój sposób uspokoili, że zrobione zostało dla Pako wszystko. W trakcie dnia zdzwoniłam się z moim doktorem, wracał z trasy, wspomniałam, co ten drugi podał i dowiedziałam się, że zwłaszcza u tak wyniszczonego psa p/wymiotny torecan zadziałał lekko uspokajająco, stąd Pako miał prawo sprawiać wrażenie słabszego, śpiącego (o tym, że w ogóle miał prawo leżeć jak dętka wiedziałam już od tych "nie moich" wetów). Ok. 23.00 poszłam się wykąpać, bo płynęłam potem, mąż czuwał przy Pako. Mogłam ich zostawić bo było całkiem nieźle. Pako podmachiwał ogonem (wcześniej dreptał z pokoju za Manią), leżał sobie tak półsiedząco, troszkę napił się wody, był pioruńsko głodny, bo jak wcześniej odmawiał jedzenia tak tu otwarcie lodówki = wołanie - [I]Daj mi jeść! [/I]:-( Dla mnie też był to dobry znak, jejku, dobra nasza. Kroplówka, maleńkimi porcjami, b.wolno schodziła w międzyczasie (tak jak to jeszcze podpowiedział mi wet z banku krwi). Ok. 2.00 już nie miałam sił, nic mnie nie niepokoiło więc obudziłam mamę (mąż był bardziej padnięty, bo spał jeszcze mniej niż mama i obskakiwał resztę) by weszła do mnie, przytrzymał Łokera to ja przeniosę Pako z kuchni na kołderkę w pokoju i tam się z nim położę. Tak też się stało. Zapaliłam lampkę solnę, drugą przy stoliczku i w ręce miałam latarkę, bo w sumie co parę min. świeciłam na plecki Pako, by patrzeć czy miarowo oddycha. Ciut przed 4tą mdlałam ja i doszły moje wymioty więc zerwałam znów mamę, by wpadła na górę być przy...., a ja kierunek łazienka. Po łazienkowaniu wróciłam i usłyszałam zakwilenie Pako, cichutkie. Pomyślałam, bo tak już było wcześniej, że może chce wyjść na siku, a jednocześnie i szybka analiza, że mógł przestać działać lek p/ bólowy. Choć go miałam nie chciałam nic uskuteczniać samowolnie więc punkt 4.00 obudziłam mojego doktora - chirurga. [I]Tak, niech Pani poda, nawet jeśli Pani ocena jest a wyrost w niczym mu nie zaszkodzimy. [/I]Wciąż się biłam z myślami, że może on chce wyjść na siku, jednocześnie liczyłam na to, że zrobi siku na podkład. Oddychał raz miarowo, raz głęboko, raz płytko krótko. Siedziałyśmy przy nim murem obie. Ok. 5.20 nastąpiły wyprężenia ciałka (zresztą daruję sobie szczegółowy opis) i agonia. Na szczęście to już była chwila, jeśli o szczęściu można tu mówić. Nawet gdyby obok był wet nie zdążyłby nic reanimacyjnego naciągnąć w strzykawkę, by podać. Umierał przy mnie lub był usypiany niejeden psiak. To przyszło jak grom. :-( Nie wiem, co miałabym jeszcze napisać. O 10tej miałam dzwonić do doktora, by po niego jechać, o 8.00 poderwał mnie tel. od niego, czuł się na chodzie, wstał wcześnie więc czuł się w obowiązku do nas zasuwać (niesamowity człowiek)... Tak, czy owak dziękuję obu tym doktorom za pomoc, za strawienie mojej upierdliwości, za podjęcie walki o Pako (nic się nie zmieniło w moim podejściu do nich, nadal twierdzę, że powierzyłabym ich pieczy każdego innego swojego psiaka/ kociaka). Dziękuję Wszystkim, którzy trzymali kciuki za psiaka. Nie udało się... :-( Oczami wyobraźni widziałam docelową roszadę pokojową, zamianę pokoju spaniowego męża z mniejszego na duży, zgranie, co było realne Pako z Jolą i Cackiem (bo Cacek też nie reagował źle na Pako), wstawienie dla niego jego osobistego łóżeczka i... rozpieszczanie do bólu. Wielki żal, że nie dane mi było tego ziścić... :-( [/SIZE][/SIZE]
  15. [quote name='sylwiaso']Dzwoniłam do Boróweczki nie odbiera telefonu myślałam,że mi oddzwoni,ale niestety nie! (...) [/QUOTE] To Cię spotyka nie pierwszy raz więc powinnaś się przyzwyczaić. Żenada. [quote name='AlfaLS'](...) Teraz od 10 dni czekam na zwrot kasy ale tego też na razie nie ma........[/QUOTE] Może Ci niesie na piechotę.
  16. Git Sylwuś. Jutro zadzwonię zrobimy pewne ustalenia. Jutro prześlę foty, opisy do bazarku dla Bingo, Niuni i Zorana. Obiecała wyręczyć mnie w tym Freya, za co jestem jej przeogromnie wdzięczna. :-) Coś mnie zostało z innego bazarku, a głównym darczyńcą jest Smyku! :loveu:
  17. [quote name='malibo57'](...) Dostaliście podkłady? Pako osłabł dziś, czy taki jest, jak był?[/QUOTE] Tak, podkłady są ale póki co bez konieczności użycia, na wszelki... rozbebeszony został raptem jeden. Dziś był słabszy tak od 14tej (obecnie jest nieco lepiej) ale już od innych wetów wiem, jak dopytali mnie jaka operacja, jaka skala w tym i zmian usuniętych itd..., że ma pełne prawo tak się czuć, raz lepiej raz gorzej, resztę opisałam (kwestia krwi) i tu zdania były na jedną modłę - że najprawdopodobniej nie krew będzie potrzebna a systematyczne uzupełnianie elektrolitów, bo ich zaburzenie, poza kalibrem spustoszeń, decyduje o stanie psiaczka (ilość itd. też obgadana, jakość obgadana, mało co chyba nie obgadane). Oczywiście morfo zostanie sprawdzona, co już napisałam.
  18. [quote name='Jasza'](...) Rozumiem trochę mamę Twoją Majqo.... (...) [/QUOTE] Ja też ją rozumiem ale wymiękłam, gdy rozdygotana zadzwoniła do mnie, czy Pako..., bo ja głośno krzyczę itd... a ja nie krzyczałam tylko głośno, fakt, gadałam z Amicą o sprawie jej suni, a u Amici był słaby zasięg. Wyobraźnia mamy jest jej najgorszym wrogiem. :-(
  19. Jestem, przelotem, bo walczę sobie na paru frontach, w tym i o zapanowanie nad stresem mamy. Pako wciąż z nami... Jest słaby. Wiszę sobie na fonie z moimi doktorami, co można było dziś dla niego zrobić zostało dopięte. Wisiałam też z "nie moimi" ;-) i... Jutro jadę po mojego doktora, ciągnięmy krew na morfo. Odwożę doktora, mąż zasuwa z krwią do Łodzi. Wynik i decyzja, czy zasilamy Pako krwią, krew jest, w tym zakresie też już wsio wiem, a wsio oznacza również rozmowy z tymi, którzy podają, mają zapas krwi, wiedzę, czy w ogóle, czy już, czy i co to da w przypadku Pako i takietamtamy. Z Pako, uwaga, coraz częściej funkcjonuje Łoker, Łoker już wie, że jak przegnie klata, jak nie przegina w ramach nagrody wolność i tu qrna działa (na razie jeśli chodzi o bliskość Pako). Reszta zwierząt dopieszczana przeze mnie z doskoku, więcej przez męża, bo już po Jolce widzę, że jest problem stresu, czuje się odrzucona (ciekawostka, bojowy pies, a boi się Łokera no ale Jola boi się świrów). Dziś miałam okazję dopytać o pewne rzeczy operacyjne i to nie są fajne wieści: - dużymi zmianami zajęta była tzw. krezka odżywiająca jelita, krezka zawiedzie = jelita padną - pozostawione odcinki jelit nie są wolne od zmian ale ich się już wyrżnąć nie dało, coś musieli doktorzy zostawić więc jest groźba, że mimo wszystko martwica ruszy - zajęta zmianami była też tzw. sieć (co zacz ona nie opisuję, podobnie jak krezka, do znalezienia u Mr. Google) - aha i wredny hit - wgłobienie, mimo, że zoperowane ma tendencję do... nawracania (ale o to będzie czas się martwić). Z Kochaną Malibo uzgodniłam zakup obróżek z hormonami psimi dla obu dżentelmenów i również dla obu krople Bacha. (Małgoniu, o dipherganie będę gadać jutro i na bank zaryzykuję - głupie słowo w tym przypadku, bo ryzyko żadne w przypadku Łokera; recepta no problem). Jak coś mi z pustego już łba wyleciało, dopiszę. Przegoniłam towarzystwo ludzkie do spania, ja sobie czuwam, potem może zmiana, udało mi się troszkuuu kimnąć w trakcie dnia. Asior, fochaj się fochaj i tak Cię uwielbiam. Następny zjazd masz mnie, składam publiczną obietnicę.
  20. [quote name='handzia']Musimy szukac stałych deklaracji. Trzeba dopisać w tytule.[/QUOTE] I wsparcia bazarkami.
  21. [quote name='Mariat']Dobranoc Niuńka.[/QUOTE] Dooobranoc i ode mnie! :-)
  22. [quote name='Mariat']Zoranku,przyszlam powiedziec dobranoc![/QUOTE] To i ja się dołączę. :-) Dobranoc Mojemu Ukochaniu! :-)
×
×
  • Create New...