Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Chyba się czara przepełniła... :-( Temat - Łoker. Wciąż czekam na specyfik, który, żenada, chyba idzie do mnie pieszo z Łodzi. Póki co allegrowiczka nie reaguje na moje zapytanie o wysyłkę. :roll: W domu terror - relacje z psami/ sukami, o kotach nie wspomnę, masakra. Nie zniszczę psa ciągłym koczowaniem w kennelu, bo z szaleństwa w nim, jakie go ogarnia, zrobi się z niego [I]zupełna palma[/I] albo z wysiłku szarpania wysiądzie mu serducho. Reszta zwierzaków cierpi za Łokera = pozamykanie w pokojach, izolacja ode mnie. Dziś pojechałam do doktora dokonsultować wyniki Cacka, odebrać wyniki Jolki i Kitki. Nie było mnie 20min. By wyzwolić Jolkę i Cacka z ich więzienia wypuściłam je do kuchni, Łoker został w łazience. Wróciłam... i nie wiedziałam, czy wpaść w szał, czy dać w dupę, czy usiąść i płakać. Z nowej szafki wysunął szufladę, zniszczył jej narożnik, wyjął miarkę na proszek - pociął, wyjął termofor - pociął, z pralki wyrwał klapkę osłaniającą wejście do filtra, też ją pociął. Czy coś z tego, co zniszczył połknął? Nie wiem, puzzli nie poskładam, wróżką nie jestem. Nie mam, cholera, pomieszczenia wyłożonego z każdej strony metalem lub kaflami lub betonem, by ten psiak, będąc w nim, nie stanowił dla siebie zagrożenia, o załatwianiu mojej kieszeni nie wspomnę. :-( Obróżka jest, leki są, krople Bacha są, na specyfik z tryptofanem czekam. Pomysłów innych brak, poza jednym... budowa kojca, trudno, niech w nim histeryzuje (o ile sąsiedzi to zniosą), zjada budę itd... Obawiam się, że nie mam wyboru. Siadam już n-ty raz do tekstu do ogłoszeń i we łbie pustka, bo jak go opisać, jak poinformować o problemie. Może tak: Cudny pies, o ile trzyma się go przy 4 literach 24h/ dobę? Klęska, po prostu klęska... :placz:
  2. Byłam powtórnie na konsultacji wyników Cacka. Parametry trzustkowe odbiegają, choć nieznacznie od normy, a ponieważ z moich obserwacji Cacuś nie tyje, pojawiają się czasami wymioty i ostatnio rzadka kupka (Cacka goni) więc... na jakiś czas włączamy lipancrea, a powoli robię orienta w karmach leczniczych. Do tego oczywiście będzie miał dodane specyfiki przywracające właściwą florę bakteryjną.
  3. Ludzie to ślepcy nawet na piękno zewnętrzne, że nie wspomnę o tym ważniejszym, tym wewnątrz.
  4. Jejku, mój Kwiateczek! Niedługo go zobaczę! :-)
  5. Będę tego pilnowała Pidzej, bo to nie jedyna wpłata, która ma dojść na Biśka. :-)
  6. [quote name='Jasza']Maciek - kolejny szczęściarz.[/QUOTE] ... babcia była święcie oburzona, że Maciek biega po podwórku zamiast wylegiwać się na talerzu. ;-)
  7. [quote name='Isadora7']Bo to najwłaściwsze miejsce dla psa :)[/QUOTE] Zaraz po bliskiej mu lodówce, blacie kuchennym i stole. ;-)
  8. [quote name='Isadora7']bardzo, szczególnie w miniony dzień[/QUOTE] Tia... jak znalazł. Mam wrażenie, że dziś nawet jeźdźcy apokalipsy odstawili konie i poszli na głębszego.
  9. Czyż nie na czasie powiedzenie? :razz:
  10. [quote name='sylwiaso']jak zobaczyłam banerek Zoranka na kanapie to mnie zamurowało!super!!!![/QUOTE] Oj, super by było, gdyby taka kanapa objawiła się w realu. :-)
  11. [quote name='sylwiaso']Czy ten kurczaczek był żywy?![/QUOTE] Neee, gumowy, piszczący od Irenki. :-) Nie, nie Sylwuś, do kurakowatych też mam słabość. Lata świetlne wstecz, podarowany nam na rosół kogut Maciek miał zapewnione dożywocie u babci. Babcia, póki nie był żylasty, toczyła z nami bój, że..., a może, bo niedziela, a może jednak... W jakimś momencie odpuściła i Maciek żył długo i szczęśliwie w haremie kur. :-)
  12. [quote name='sylwiaso'](...) normalni ludzie z serduchem,niedoświadczeni,ale kochający psiaki (...)[/QUOTE] ... często miłość to za mało, inaczej może to ujmę, dla mnie za mało, jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność. Swoją Klarę za to, co mi narobiła powinnam była albo wydać albo utłuc łopatą ;-), a wciąż ta mała cholera psuje mi krew. Obecny Łoker ta sama bajka. Powtórzę moje ulubione powiedzenie - [I]Widziały gały co brały. [/I]Życie nie zawsze jest cacy, nie wszystko układa się tak jakbyśmy chcieli. Zwierzę nie ma szans stanowić samo o sobie, my za nie odpowiadamy, a biorąc je, bierzemy z całym dobrobytem inwentarza. Jeśli jesteśmy niedoświadczeni bierzemy zwierzę sprawdzone od A do Z, by minimalizować przyszłe problemy i to też pani powiedziałam. Pies, kot, whatever, to nie znicz przechodni.
  13. Dziś mieliśmy gości, Cacuś sprintował po kuchni ale nie był zainteresowany gośćmi tylko nami i... duszeniem kurczaka. ;-)
  14. Dziękuję, za ikonkę również, znaczy się jest good. :loveu:
  15. Super, to ja Ci dam znać, na której ulicy mnie szukać. "Po beretach ich poznacie!" ;-)
  16. [quote name='Marycha35'](...) a to znacie:) ??? [URL]http://www.youtube.com/watch?v=0O9SQjy2zpo[/URL][/QUOTE] Boskie! :-)
  17. I przechwaliłam gnidę. Inny, ładny, piaskowy, mój z kolei ulubiony chodniczek umarł. Zapowiedziałam Łokowi, że lada moment szykujemy się na ulicę. ;-) (On szwendać się, a ja z beretem po zbiórkę kasy, na którą mnie stuknął. ;-)).
  18. [quote name='Smyku']Cześć ślicznoto .[/QUOTE] To niby do mnie? Zatem - cześć, cześć! ;-)
  19. [quote name='Smyku']A tu się rozsiąde na dłużej i się popocieszam .[/QUOTE] A ja mam nadzieję, że w nadchodzącym tyg. wreszcie porobię nowe foty psiakom. Aha, przyszła dziś obróżka hormonalno - rumiankowo - lawendowa dla Łokera. Rozmiar standard więc opętliła go dwukrotnie (rozumiem, że dwa razy bardziej będzie spokojniejszy ;-)). Też go uwiecznię w niej na focie.
  20. [quote name='IVV']i co z czarami ???[/QUOTE] Na razie jestem po rozmowie z pewną panią. Nie sądzę żeby była tego kontynuacja. Pani widziała na żywo Niunię (Sylwia zabrała ją z sobą i Bingo na okoliczność wyjazdu do Łodzi) i była zdecydowana, w tym i na wizytę przedadopcyjną, choć i nieco zawiedziona, że nie dostała suni od ręki (bardzo chciały Niunię dzieci, zwłaszcza córka pani). Sylwia podała pani do mnie numer i w trakcie niezbyt długiej rozmowy zapytałam panią, co się stało z psiakiem, którego pani miała wcześniej. Był, według relacji pani, nim młody jamnik wzięty z łódzkiego schroniska około roku temu. Pani oczywiście go leczyła, zoperowała mu, o ile pamiętam, 3cią powiekę, ale... Jamnik, jak to jamnik i do tego młody, niszczył więc pani go wydała w inne, dobre ręce do domu z ogrodem. Zapytałam więc, czy pani bierze pod uwagę fakt, że Niunia jest psem z jakimś rysem przejść w tle, zakochanym w Sylwii, który nigdy we w pełni "umundurowanym" domu/ mieszkaniu nie siedział bite 8h (a tu Niunia by siedziała sama od 7 - 15), który może tęsknić za Sylwią, odstawić z tęsknoty za Sylwią, innymi psami, ze strachu, niejedną polkę. Co jeśli Niunia zacznie niszczyć? Co wtedy pani zamierza zrobić? Czy też będzie szukała Niuni nowego miejsca? Okazało się, że pani w ogóle nie brała tego pod uwagę. Ja z kolei wyjaśniłam pani, a przynajmniej mam taką nadzieję, że wyjaśniłam, iż moje pytania, moje podejście do sprawy wynika z tego, co mi przyświeca. Przyświeca mi znalezienie dobrego domu dla Niuni i na ile mogę ochronienie jej przyszłości, a nie adoracja kogoś i skakanie z radości, że pojawiło się zainteresowanie. Pani powiedziała, że przemyśli naszą rozmowę, ja powiedziałam, że też ją przemyślę i w razie... czekam na tel. pani. Rozmowa nasza dalsza, kontrola nie doszły już do skutku i... jakoś, czego mnie już dogo i ludzie nauczyli, zaskoczona nie jestem. Liczyłam w głębi duszy, że pani zadzwoni, powie: [I]Wie pani podejmę to ryzyko z całym dobrodziejstwem inwentarza, jeśli pojawią się problemy proszę mi jakoś dopomóc, bo nie chcę powielać historii z przeszłości i szukać Niuni nowego domu. Dogrywajmy pani wizytę.[/I] Do dziś tak się nie stało więc dla mnie ten temat jest zamknięty.
  21. Cacuń się wita i rąbie kosteczkę! ;-)
  22. Tłumy u Ciebie Chłopie, nooo tłumy! Pewno już rundujesz po terenie hoteliku? :-)
×
×
  • Create New...