Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. OK. Tekst ułożyłam pod wskazówki KWLa, bo od niego je dostałam. Piszcie, co Wam nie pasuje, bo tylko dziś jeszcze zdołam nanieść poprawki. Poza treścią, wyłapcie ewentualne byki, literówki etc. Mała podpowiedź, oczywiście nic na siłę. Uśmiechnijcie się, jeśli wszystko będzie już pasowało, o wyróżnione allegro do Isadory7, ona je robi mistrzowsko graficznie i rozkładówkowo. Wybaczcie, że i o tym napiszę ale jeśli Isadora w to wejdzie, wspomóżcie ją zwrotem kosztów za wystawkę, bo na ogół jest tak, że dziewczyna dopłaca do każdej aukcji. Sama jest za dumna i zbyt taktowna by o to się upomnieć (za ten wpis i tak mnie opierniczy ale z góry jej to daruję :evil_lol:). Piękna bernardynka, z którą los obszedł się okrutnie. Pomocy! Wznosząc toast niejednokrotnie wołamy: "Zdrowie!", "Zdrówko!", "100 lat w zdrowiu!". Pod wpływem upojenia dawką procentów, dryfujących krwioobiegiem, nie do końca, nie w pełni świadomie, zdajemy sobie sprawę ileż to zdrowie znaczy, jak jest bezcenne. Punkt widzenia zmienia się z chwilą jego utraty. Na swój sposób i tak jesteśmy w czepku urodzeni, my ludzie. Chorzy, cierpiący, w mniej lub bardziej udolny sposób, zostajemy otoczeni pomocą innych ludzi. Ci starają się ulżyć naszym bolączkom, uwolnić od strachu i dyktatu choroby. Takiego komfortu nie mają już zwierzęta, szumnie nazywane braćmi mniejszymi. Tak, tak...mamy ich za braci, jeśli są przydatni, choćby do konsumpcji (co jest szczególnym pojmowaniem określenia "braterstwo") lub gdy są zdrowi i cieszą oko swoich opiekunów. Kiedy bezlitosny zegar wybija godzinę o nazwie: "starość", "choroba", jak za machnięciem, złowrogiej acz czarodziejskiej różdżki, zapominamy o deklarowanych uczuciach do naszych pupili, zamykamy przed nimi serca, często dosłownie zamykamy też drzwi. Zostają same, ze swym bólem, niezrozumieniem, niedowierzaniem, wyrzucone poza nawias rodzin, którym dotąd wiernie służyły. Chciałoby się rzec - niegodziwość ale cóż...dodać by należało - powszechna. W schronisku w Ostrowcu Świętokrzyskim jest ofiara takiej niegodziwości. Przepiękna, majestatyczna, 3 letnia sunia, będąca mixem bernardyna, o imieniu Sawa. Długo musiała błąkać się jako bezdomna. Głód na jej ciele wyrzeźbił wystarczające świadectwo, by nie mieć co do tego wątpliwości. Okazała się łagodnym wobec innych zwierząt stworzeniem. Człowiekowi pokazała inne oblicze, bynajmniej nie agresji. Przerażeniem napawa myśl, co musiała przeżyć i jakie wspomnienia wryły się w jej pamięć, skoro na wyciągnięcie ręki kuliła się, a w jej oczach czaiło się przerażenie. Spojrzenie Sawy wyrażało niemy krzyk: "Tylko nie bij!!!" Sporo czasu minęło nim pojęła, że podniesiona dłoń nie oznacza zapowiedzi serii razów. Skutecznie ktoś postarał się by do tego stopnia złamać jej psychikę. Sawa boi się smyczy więc i z nią musiała mieć przykre doświadczenia. Strach zgadywać, co kryje się w zakamarkach jej zranionej, psiej duszyczki. Nie ma jednak rzeczy nieodwracalnych. Sawa dzień po dniu nabiera zaufania do znanych sobie ludzi. Jest grzeczną, uległą sunią. Doświadczony, cierpliwy, kierujący się zarówno rozumem jak i sercem człowiek, jest w stanie sprawić, że sunia rozkwitnie, stanie się wspaniałym towarzyszem, a kto wie, czy jeśli nie poczuje się pewnie, nawet doskonałym obrońcą. Potrzebuje tylko tej jednej, jedynej szansy !!! Ludzie przychodzą do schroniska i opuszczają je z innymi psami. Tu kłania się kolejny przejaw znieczulicy, rodzaju wygodnictwa. Na wieść, że Sawa dostaje ataki padaczki, każdy mija ją jak trędowatą. Nikt nie pokusi się o dopytanie, jak często pojawiają się ataki, nikt nie chce wiedzieć, że nie ma ich, gdy Sawa regularnie dostaje leki. Bo po co??? Po co "pchać się" w skrzywdzone zwierzę, do tego chore, choć ta przypadłość nie jest zaraźliwa, nie przesądza o jakości relacji z człowiekiem jak i zaradności samego zwierzęcia. Czy życie Sawy musi upłynąć pod znakiem krat, wąskiego kojca, sporadycznych spacerów i wiecznej tęsknoty za zapachem trawy i przejawem choćby minimalnej czułości? Błagamy o pomoc, o dom dla tej przekochanej suni. Darowaną jej miłość ta istota odda z nawiązką, bo tak jej podpowie wierne, psie serce. Marzymy, że gdy dopełnią się dni Sawy, tu na Ziemi, to ostatnią rzeczą, jaką zapamięta nie będą mury schroniska lecz łza rozpaczy jej Pana, którą to pożegna odchodzącą przyjaciółkę. Osoby zainteresowane losem suni, rozważające jej adopcję, pragnące zasięgnąć dodatkowych informacji na temat Sawy, proszone są o kontakt z Panem Krzysztofem, dzwoniąc na numer 722-91-44-93 lub pisząc na adres mailowy [email protected] .
  2. Nie zapomnę o składaniu raportów. Jestem o tyle spokojna, że Państwo, którzy mieli Czarę, pokochali ją całym sercem i mimo wszystko dotąd nie otrząsnęli się z konieczności rozstania z nią. Dla mnie to naprawdę dobry sygnał, wiem, że będą czuwać nad sunią. Erazm zmień może temat na jakiś sympatyczniejszy/ optymistyczniejszy, bo jestem przesądna, że ściągnie pecha.;) A swoją drogą - nie do wiary, że Czara nie chce wpierniczyć ptactwa. Cudny pies, co tu dużo gadać!:loveu:
  3. [quote name='GoniaP']Suki nie ma w schroniskowym szpitalu - ponoć - a lekarz schroniskowy jest na urlopie. Nie ma jej też w szpitalu na Grunwaldzkiej - ponoć - rezerwowej lecznicy współpracującej ze schroniskiem.[/quote] Dziękuję Goniu choćby za takie wieści...Teraz to mam dopiero parcie stresowe. Są wobec tego dwie możliwości. Albo...już jej nie ma...:-( albo coś zdecydowanie się w całości nie klei. Paulina założyła wątek po rozmowie z wolontariuszką schroniska. Mogło nastąpić jakieś niedomówienie, zła interpretacja "sprzedanej informacji", względnie...sama nie wiem, jak to określić, okrutnego żartu tejże wolontariuszki, w co nie bardzo chce mi się wierzyć, bo w jakim niby celu? Przedziwna sytuacja.
  4. Uff. Wieści dobre. Dzwoniłam do Pani, u której Czara była na tymczasie. I Pani i jej mąż trzymają rękę na pulsie. Poszli moim tropem, a ten rozumiem, by nie być nachalnym. Dziś właśnie dzwonili do obecnego Pana Czary. Rozmowa była przesympatyczna, Pan był i chętny do rozmowy i do odwiedzin u Czary (Państwo, o których piszę wybierają się tam za góra 2 tyg.). Teraz o Czarze. Odnalazła się wyśmienicie. Żadnego łańcucha, uplątania etc. Urzęduje po całej, ogrodzonej działce, o dziwo...:-o wraz z drobiem, którego nie tyka. Budą pogardziła i sama wybrała sobie miejsce w czymś w rodzaju stodoły, tam więc ma zrobione legowisko w słomie, sianku i z wyściółką kocową. Przybrała na wadze, sierść zaczęła lśnić. Jutro ma mieć zdejmowane szwy po sterylce. Zero jakichkolwiek kłopotów z nią. Na swoim podwórku poczuła się panią i zaczęła obszczekiwać intruzów za ogrodzeniem. Jest w pełni zdrowa, nie ujawniły się jakieś "kwiatki". Radosna rottka, której udało się wymknąć ze schronu. Jak tylko Państwo odwiedzą Czarę i zrobią wpis na forum rottki, natychmiast go przekopiuję. Zdjęcia na pewno również będą.
  5. Idę poszukać sobie gałęzi, pętlę już mam...Kolejne dni niewiadomej... Mam zaćmę i nie potrafię skojarzyć innych dogomaniaków z Poznania. Hm...Weronia ale ona jest na wakacjach.
  6. [quote name='egradska']brak mi słow po prostu... zaraz przesle male wsparcie dla psiaka na konto fundacji. A swoja drogą - czy "pseudowłaścicielki" :angryy:nie dałoby sie oskarżyć o znecanie, skoro są ewidentne tego dowody(...)[/quote] Ewatr, Egradsko, dziękuję serdecznie za wsparcie.:loveu: Egradsko, Jedynymi dowodami są zaświadczenia od wetów o stanie psa i to z czasów gdy opiekę przejął nad nim obecny Pan. Sytuacja wygląda tak, że nikt nosa nie wyściubi jako świadek. Pamiętaj, że losowi psa przyglądała się zapewne masa ludzi, a nikt nie zgłosił tego żadnym służbom interwencyjnym. Nie chcę by wątek zamienił się w wątek byłej właścicielki. Niech pozostanie wyłącznie wątkiem Carusia. By nie pozostawić Cię bez odpowiedzi, ze znakami zapytania, wysłałam Ci PW. Póki co, w oczekiwaniu na aukcję cioci Isadory, w górę Caruniu!!!
  7. Gdzieś zniknęła założycielka wątku. Prosiłam/ sugerowałam zmianę tytułu, dopytywałam o inne sprawy w związku z maleństwem...a może sunia ma już dom i nie wiemy o tym?
  8. [quote name='ewatr'](...) Mam jeszcze pytanie "techniczne " czy wpłacając za cegiełkę poprzez płatności allegro trzeba też dodać te 6 zł za koszt wysyłki ?[/quote] [B]Ewatr[/B], tu mnie zagięłaś. Masz na myśli pewno aukcje wystawione przez Rottkę, a ta sprzedaje konkretną rzecz, w związku z czym, na bank tę rzecz wysyła i wtedy należy doliczyć koszt wysyłki, jaki jest podany, czyli rozumiem, że 6zł. Widziałabym tu dwojakie rozwiązanie. Zakup cegiełki z Rottki, a po kupnie kontakt mailowy z Rottką, że płacisz tylko za cegiełkę i nie chcesz wysyłki żadnego przedmiotu lub... Poczekanie momencik, Isadorka obiecała dla Carunia allegro, a wtedy wpisze koszt wysyłki 0 zł, za cegiełkę uznając np. zdjęcie Carego (i jego wysyłkę mailem). Wtedy pozostanie goły koszt cegiełki. [B]Isadorko mylę się???[/B] Jak Isadorka zrobi allegro to link wrzuci na wątek.
  9. Zgadzam się w 100%. Naturę ciężko jest oszukać, a tam gdzie tylko można eliminować zbędne ryzyko to należy to robić.
  10. Po jednym zastrzyku sunia nie dostanie ropomacicza, to grozi wtedy gdy właściciele decydują się wyłącznie na tę formę antykoncepcji. Miałam na myśli jednorazowy zastrzyk do czasu wyklarowania się sprawy z tarczycą (tu jej leczenie jest wciąż pod znakiem zapytania) i wzmocnienia suni. Sterylka oczywiście, bije na łeb wszelkie zastrzyki, to nie podlega dyskusji. Jestem pewna z kolei, że upilnowanie tej suni w czasie cieczki to nie żadne wielkie wyzwanie.
  11. No jeszcze parę zdań i Cię zaskarżę za nękanie człowieka.:evil_lol: Mnie, ma się rozumieć...:razz:
  12. Drocz się ze mną drocz...Ja zemrę z niewiedzy, bo na etapie nd będę pewno bez netu.:placz: Nic to, dorwę Nesccę na kom.:evil_lol:
  13. Szmat czasu. Trzeba dzwonić. Dla tak poturbowanego psiaka każda minuta jest ważna.
  14. No i teraz do nd. będzie nam się dłużyłooooo...:evil_lol:
  15. [quote name='Donvitow']Jak zawsze media:evil_lol:. I nie pierwszy raz.:evil_lol:[/quote] Tylko gdzieś po drodze wymyka się tym mediom, jak złą, krecią robotę robią tym psom.
  16. Kliknij Ziutko w 4ty od lewej baner z mojego podpisu. One coś fiksują ale link działa, to zobaczysz, co jeszcze spadło na Panią Ewę i w jakim młynie żyje.:-(
  17. Super Ziutko! Tytuł w pełni krzepiący serce!!! Jak sobie przypomnę, że ten kudłaty potwór, ma się rozumieć Bonusia, chciał pożreć moją asteńkę.... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: ale ma wybaczone, bo dała się wycałowywać bez protestów. :loveu: Ciekawe, czy Pani Ewa już normalnie sypia :roll:, bo jak byliśmy to zajęliśmy górę i Pani Ewa "materacowała się " obok Boni, z Luną u stóp. Po naszym wyjeździe chciała się położyć jak człowiek i...obie sunie wszczęły taki alarm, że piorunem zbiegała na dół rozkładać materac i zalegnąć obok terrorystek.:evil_lol:
  18. Zdrowiej Klaruniu ku spokojowi i szczęściu Twoich Państwa!!! Jeszcze tylko jeden zabieg i, mam nadzieję, będzie po kłopocie.
  19. Na pewno by się miło zrobiło Pani Ewie. Np. "Ewa i Bonia - duet na dobre i na złe." albo "Bonia pod skrzydłami Pani Ewy." lub z innej beczki... "Bonia nie mogła trafić lepiej. Psi raj na Ziemi." czy coś równie sympatycznego.
  20. Czy zapadła już jakaś decyzja odnośnie zagwoździowanej nóżki Flikunia?
  21. [quote name='beka'](...)Jak Ewa daje sobie z tym radę? Przygarnęła Bonosię i tę sunię z wrocka i teraz pomaga temu biedakowi.... Ewa jesteś wielka.[/quote] Ewa daje sobie radę ale właściwsze pytanie jest, jakim kosztem. Odpowiedź na nie pozostawiam jednak dla siebie. Widziałam ten koszt.:-( Sunia Brenda z Wrocka musiała być uśpiona. W międzyczasie była stareńka sunia z Zamościa, Sonia (też nie żyje) - pominę, jak to Ewa przeżyła. Obecnie do Boni dołączyła sunia z Orzechowców, też babcia, o imieniu Luna. Doszedł teraz pilotaż Carego. Sunie mają się znakomicie, mają full service ale jeśli chodzi o zmęczenie Ewy to jest hardcore.:-( Byłam u Ewy i jedno co nam się udało to rozgryźć na potrzeby Boni ten kombajn fizykoterapeutyczny, podciągnąć sprawy z masażem i ćwiczeniem łapek Boni. To tak w telegraficznym skrócie.
  22. KWL odblokuj skrzynkę!!!!!!!!!! Nie mogę Ci odpisać!!!!!!!!!!!!!
  23. Jestem zwarta i gotowa. Wysłałam PW do Reno, a w nim nieskomplikowane pytania odnośnie suni, bo odpowiedzi na nie są dla mnie bazą pod tekst. Dotąd nie dostałam odpowiedzi. Nie prześledzę wątku, bo jak napisałam strony ładują się w żółwim tempie i połączenie z netem rwie (jestem na wyjeździe, z cudzym kompem na kartę).
  24. 3mam kciuki, oby się udało. Zastrzyk "anty" raczej byłby bardziej wskazany niż sterylka, na ten moment przynajmniej. Bida i chorobą i wiekiem i skutkiem przeżyć, jest jeszcze zbyt słaba na cięcie.
  25. [quote name='GoniaP']W jakim schronisku? Poznańskim na Bukowskiej? Kto zabrał psa do schroniska? Skąd Ty wiesz o całej sprawie?[/quote] Paulino, czy możesz na wątku lub na PW, Goni lub mnie, podać namiar do osoby, która by była w pełni w temacie tej suni? Miała z nią kontakt, widywała ją, czyli bezpośrednio by stanowiła źródło wiedzy o suńce (jej stanie zdrowia etc.)?
×
×
  • Create New...