-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
TarnÓw!Przekochana sunia,idealna dla dzieci,maleńka przylepka..MA DOM!!!
majqa replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Nie wytrzymałam i musiałam zajrzeć Aguś. ;) Bardzo mnie cieszy raportus z sytuacji suni. Przemocno trzymam kciuki za jej raj !!! :multi: :loveu: -
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Zakichany los z tym dogo. Polowałam Goniu by pomóc z tekstem, kto przewidział, że portal padnie. :-( Wiesz, jak podły dzień mnie jutro czeka. :placz: Postaram się wywiązać jak najszybciej. Filmik cudeńko :loveu:, zresztą, nie mogło być inaczej. -
Łódź, przywiązany do słupa Leo, merda ogonkiem już w DOMKU!
majqa replied to ruru's topic in Już w nowym domu
Dołączam się do trzymanych kciuków, z całego serca!!! -
Maniutek dostał nową szansę w domku stałym u majqi!!!
majqa replied to Rybka_39's topic in Już w nowym domu
Oj Rybko, nie zazdroszczę Ci opisanej sytuacji! Jejku...:roll: Co do zabawek. Mania dopiero od niedawna wie, o co biega z kostką ze ścięgien (wcześniej była ona dla niej leżącą rzeczą). Z zabawkami jeszcze nie zaskoczyła, choć akurat piszczące nie mają u mnie racji bytu. Raz, że Jola zgarnie każdą, dwa, rozszarpie ją (zabawkę nie Manię) w sekundę. :evil_lol: Ta biedulinka jakby odkrywała dopiero świat, w tym i świat przyjemności. Szczekanie... Maniuniek szczeka bez względu na obecność drugiej suni. Ja to odbieram tak, że obwieszcza otoczeniu, że właśnie idzie ze mną (mąż wychodzi z niunią rzadziej ale zawsze bezszczekowo; rzecz jasna mąż nie szczeka....jeszcze :razz:). Nie ma póki co tragedii, bo rankiem alarm jest sporadycznie (wersja wyciszona), wieczorem go nie ma, a w ciągu dnia cóż, bez przesady (choć oczywiście i nad tym zamierzam popracować). Dziś umówiłam wstępnie termin operacji na 17.10. Teraz sobie zerkam jak trójca zajęła całe łóżko :loveu:, wyglądają bajecznie(może się załapię). Franka próbuje się do nich przyłączyć i wkupuje się pomrukiem. Kocur Elka już śpi z mężem. Nie ma to jak podział. Iście wojskowy. -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
[B]Dogo ruszyło więc jeszcze dogrywka z wpisów z forum Rottki:[/B] [B]Ewa:[/B] "Ja niestety zgadzam się z Wami Kochane, że żadne wyjście nie jest tu dobre i że być może wobec całkowicie biernej i wyłącznie wyczekującej postawy opiekuna Carego zajdzie potrzeba znalezienia mu nowego domu. Tylko gdzie takiego szukać ? Samo nic się nie zrobi, a mnie jeszcze gnębi myśl co będzie, kiedy nie daj Boże Cary przestanie całkowicie chodzić jak Bonia (a na to niestety w tej chorobie zawsze jest szansa). Ale ona ma stałą, systematyczną opiekę i ulgę w bólu, a Cary ? Ja nie dam rady z dwoma tak ciężko chorymi, dużymi i ciężkimi psami. W naszej hodowli też problemy, Iskra ma 10 lat i złośliwy nowotwór ucha, Luka (wyciągnięta ze schronu w Szczecinie jako pierwsza) ma "tylko" włókniaka, Eli poroniła i urodziła cały miot martwy. Ale dziękuję Bogu za to i nie narzekam. Cary po pierwszym szoku w nowym domu nabrałby zaufania i dobrze poczułby się z nowymi opiekunami - a przede wszystkim poczułby się bezpieczenie. Wiem to, bo pamiętam, jak lękliwie na początku reagowała Bonusia. Dziś już na mnie poszczekuje żeby szybciej podawać jej wodę, jedzonko itp [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_e_biggrin.gif[/IMG] Cary zasługuje na pomoc i dużo już w tej mierze zostało zrobione, ale co zrobić z kimś, kto siebie nie jest w stanie doprowadzic do ładu ? Czy podoła opiece nad takim stworzeniem ? Myślęi myślę nad tym wszystkim i nic konstruktywnego nie przychodzi mi do głowy. A może być i tak, że nie uda się znależć dla Carego odpowiedniego domu zastępczego i co wtedy ? Jak, nawet mająć już zebrane środki, pomóc stworzeniu, którego opiekun nie ruszy tyłka ? Ostatnio przemyśliwam nad materacem magnetycznym dla Carego - jest prosty w obsłudze i nie taki drogi. Sama już nie wiem i nie ukrywam, że najbardziej poraża mnie najczarniejsza myśl, że Cary nie znajdzie odpowiedniego nowego domu. Wtedy jego los raczej byłby przesądzony." "No właśnie nowy dom ... Cały w tym problem. A facet to faktycznie ciapa. Jak ma zadbać o poważnie chore zwierzę , skoro o siebie nie jest w stanie ? I nawet nie próbuje sobie czegoś szukać a naprawdę chodzi o dwóch nogach. Tylko jęczy że pracodawca jeszcze mu czegoś nie wyplacił itp aż się słuchać nie chce. [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/smiles/219zalamany.gif[/IMG] Co do adopcji zagranicznych, to mam tu pewne obiekcje - nie wiem czy słuszne - ale trochę mrozi mnie zmniejszona możliwość kontaktu i mówiąć krótko ewentualnego monitoringu dalszych losów i leczenia zwierzaka choć może się mylę i jak zwykle wyolbrzymiam (to moje przewrazliwienie daje o sobie ciągle znać [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_redface.gif[/IMG] ). Domu chyba należałoby szukać tylko że ja w tej sytuacji raczej nie chciałabym przeprowadzać z tym faciem rozmowy. No i nalegałabym, żeby jednak działać w takiej kolejności : najpierw pewny (i sprawdzony) nowy dom, a potem rozmowa i zabranie psiaka. Raczej nie będzie protestował, zresztą może dać bez przeszków dom psu zdrowemu, sprawnemu, ktorych też bardzo wiele czeka na domy. Tak bym to widziała bo naprawdę nie widzę sytuacji, w której zostałabym obarczona kolejnym niepełnosprawnym, dużym psem - a nie wiemy, jak facet zareaguje, nie znamy go co niestety potwierdziły jego zachowania - nie tak to na poczatku wyglądało. To chyba jest rozsadne, żeby jednak rozpocząć od szukania domu dla Carego a nie rozmawiania z nim - bo jego reakcji naprawde przewidzieć nie sposób." (Ten wpis dotyczył czyjejś sugestii o szukaniu psu domku choćby za granicą.) -
W górę sunieczko!
-
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Kolejna wymiana myśli. [B]Ewa:[/B] "To prawda Majeczko. Same deklaracje miłosci (która nie watpię że jest) niczego temu stworzeniu nie zapewnią ani nic nie wniosą. Ja też nie jestem w stanie za długo wytrzymać - także psychicznie, bo się w to zaangażowałam, także swoich lekarzy (w międzyczasie Carego oglądał też Dr Ostaszewski) i obaj są zgodni, że w przypadku Carego wiele mozna zdzialać fizjoterapią. Cary zresztą bardzo ładnie zareagowal na pierwszą serię zabiegów - funkcja chodu poprawiła się, chwiejność zmniejszyła a wyjściowo było gorzej - nawet nosidła nie wystarczały, raczej trzeba było nosić go na rękach. [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/smiles/beksa.gif[/IMG] Dlatego tak mnie denerwuje, że facet nic nie robi, aby korzystać z zabiegów, ktore ma u mnie zapewnione - ma zadbać tylko o dojazd - czy to za dużo ? Obawiam się jeszcze jednej rzecz- że to ja zaszkodziłam Caremu, dając od poczatku po prostu za dużo i teraz nastąpiła obraza majestatu, bo uznane zostało to nie za pomoc, ale za rzecz należną. Od czasu do czasu się odechciewa a moja Babcia mawia (żartem, oczywiście) że każdy dobry uczynek będzie ukarany." [B]Ja:[/B] "Niewielu ludzi potrafi Ewo korzystać z pomocy i wiedzieć, gdzie leży granica umiaru. [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_cry.gif[/IMG] Fakt jest faktem, że dałaś siebie i z siebie, ile wlazło. Wiem, bo widziałam na własne oczy, co "wyczyniasz" z Bonką. Tak, tak...wyczyniasz ale to akurat odbierz jako komplement. Konia z rzędem temu, kto by wziął w pojedynkę na swoje barki sunię z takim kalibrem problemów. (Pamiętam przecież, że nie pozwoliłaś pomóc sobie w dźwiganiu Boni, by transportować ją z pomieszczenia do pomieszczenia na zabiegi. Przyglądałam się temu ze zgrozą. Boni nic nie groziło, Tobie tak.) Poczekajmy może, niech wypowiedzą się inni. Może widzą sprawę Carego zupełnie inaczej? Może będą mieć jakiś pomysł? Poprą mój tok rozumowania lub wręcz przeciwnie, zbiją go ale pozwolą spojrzeć na sprawę inaczej?" -
Maniutek dostał nową szansę w domku stałym u majqi!!!
majqa replied to Rybka_39's topic in Już w nowym domu
[quote name='jola od jadzi'];) Jak ja się cieszę, że te rozdzierające uszy wrzaski rozhisteryzowanych i podnieconych spacerkiem suń nie tylko mnie spotykają... Mój patent na to jest taki: Jadźkę biorę pod pachę (...) drugi sposób to zwinięta gazeta,którą macham im cały czas podczas schodzenia ze schodów (...).[/quote] Ja Ci dam cieszyć się z cudzego nieszczęścia! :mad: Z patentów skorzystam. Podpowiedzi są na wagę złota!!! Dziękuję! :loveu: -
[quote name='Helga72']Majqa moje koty nie kamikadze :eviltong:[/quote] Ja ze swoich zrobiłam kamikadze i jakoś się udało, choć...nie zachęcam na siłę. ;)
-
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isadora7'][URL]http://www.skyalbum.com/showAlbum/208539[/URL] nieskończone jeszcze :)[/quote] Cudo...brak słów...:loveu: -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
[B]Kolejny cytat wpisu Ewy z wiadomego forum:[/B] "Prawdę mówiąc nie mam pomysłów na ten moment. Jedno wiem - bardzo chciałabym pomóc temu psiakowi, on na to zasługuje. Jest jeszcze jedna kwestia : rozmawiałam z facetem już jakiś czas temu i uzgodniliśmy, że przystosuje przyczepę rowerową (którą dysponuje plus rower) i będzie dojeżdzać do mnie do domu z Carym na zabiegi (mam w domu sprzęt dla Bonusi). Do chwili obecnej to nie nastąpiło i nie dała rezultatu kolejna rozmowa na ten temat - facet po prostu zwiesił głowę i nie podjął kwestii. Dodam, że odkąd go poznałam siedzi w domu i nie pracuje (to jak ma mieć jakiekolwiek środki) - podobno obecnie jest na świadczeniu rehabilitacyjnym i też ma zabiegi rehabilitacyjne, ale według mnie na chorego ani niepełnosprawnego nie wygląda. Ponoc boli go biodro (ile rzeczy mnie boli i musze normalnie funkcjonować i nawet nie moge dać poznać po sobie w pracy że coś jest nie tak) ale co to za powód ? On chyba oczekuje że będę po nich jeżdzić ale to niemożliwe dla mnie czasowo. Nie pamiętam, czy już o tym pisałam, ale pierwsze 12 zabiegów dla Carego odbyło się całkowicie moim kosztem tj. robiłam 4 rundy przez całe miasto i tak : 1. wyjeżdzałam po nich z domu codziennie ok. 20. 2. wiozłam z ich powrotem do mnie domu i robiłam Caremu zabieg 3. odwoziłam ich z powrotem na Zawadzkiego 4. wracałam do domu i było to już po 23.00 i tak codziennie przez 12 dni - ale to było latem, kiedy w pracy mialam tzw. sezon ogorkowy, czego nie można powiedzieć o obecnym stanie rzeczy. Juz samo to mnie bardzo zdenerwawało - facet ma możliwości ale z nich nie korzysta, a jak nie chce jeżdzić rowerem to niech zarobi na taksówki - niech szuka jakiejkolwiek pracy bodaj dorywczej, jest dorosłym facetem. Ja naprawdę nie mogę wszystkiego za niego wykonywać i organizować i jeszcze za to płacić. Zagwozdka polega na tym, że Cary kocha tego człowieka jak swojego wybawiciela (którym faktycznie co by nie mówić jest) i to psuje mi trochę pomyślunek o szukaniu mu po prostu innego opiekuna - takiego, który zajmie się Carym tak, jak ja zajęłam się Boną. Ale w tej sytuacji nawet nie będę podejmować z tym facetem tej kwestii bo jeszcze wręczy mi Carego i co ja wtedy zrobię z jednym psem całkowicie porażonym i drugim ledwo chodzącym (tylko w nosidłach) na trzecim piętrze bez windy ? Może coś mi się przyśni ale na tą chwilę naprawdę jestem w kropce. A najgorsze jest to, że faktycznie to mogłoby się odbić na Carym. Tylko co z tego, że przeprowadzimy diagnostykę i ustawimy i nawet sfinansujemy dalsze leczenie, skoro ten facet nie będzie moim zdaniem Carego ćwiczył, masował, robił zabiegów itp ? No może go krzywdzę może będzie ale ja w to wątpię skoro nawet go nie wykąpał z własnej inicjatywy i nie chodził na pływanie mając czas i nie pracując. Całuję mocno naprawdę mam mętlik w głowie bo wiele osób zaangażowało się w tą sprawę a facio jedynie czeka co z tego wyniknie." [B]Moja odpowiedź/ przemyślenia:[/B] "[B]Ewo, moje zdanie po rozmowach telefonicznych znasz. Dobrze, że wrzód pękł i ujawniłaś swoje przemyślenia i obserwacje. [/B] [B]Jestem oburzona postawą roszczeniową opiekuna Carego.[/B] Obiecałaś pomóc, a nie załatwiać wszystkiego, bo na dobrą sprawę (warto podkreślić, że pieniążki na Rottce są nietknięte) bulisz i to słono za wszystko (wet, leki, karma) i jesteś do tego rehabilitantem i kierowcą. Jesteś sama, zdana tylko na siebie, masz cholernie odpowiedzialną pracę, dwa w b.poważnym stanie psy (inne, o których wiem, pominę tu w rozważaniach [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_cry.gif[/IMG]). Nazwę to wprost, dałaś się zajechać na max, a to, co opisałaś na wątku, zrobiłaś i tak bardzo delikatnie i z taktem, zaznaczając, że masz masę wątpliwości (nie dziwię się, bo łatwo skrzywdzić pochopnym osądem człowieka), a i przemilczając inne bolesne spostrzeżenia (jak najbardziej to szanuję). Moja rada w dalszej części (oczywiście niech wypowiedzą się inni), każde, nawet sprzeczne z moją opinią zdanie, jest tu na wagę złota. [B]Do rzeczy...[/B] 1. Dopiąć diagnostykę Carego (tę najkonieczniejszą, według hierarchii pilności i stanu kasy). 2. Ustawić najbardziej ucelowane leczenie Carego. 3. Odpuścić, przynajmniej na tym etapie, mrzonki o zakupie aparatury. Obie przy Twoim sprzęcie siedziałyśmy, wiesz jak to szło, ile czasu zajęło i jakim wyzwaniem to było, w tym i dla mnie. Ten sprzęt (poza niebotyczną kwotą potrzebną na niego) jest skomplikowany, wymaga wiedzy, pomyślunku, umiejętnego obchodzenia się z nim, umiejętności kombinowania w oprogramowaniu. Skoro opiekun Carego miał problem z chodzeniem na zalecone pływanie (mając czas, a miejsce było o rzut beretem od zamieszkania), doprowadzeniem psa do czystości (infekcja z brudu) to...absolutnie nie wierzę, że zdoła zająć się fachowo leczeniem fizjoterapeutycznym psiaka. Idźmy dalej... 4. Tak by nie sprawiać Panu przykrości wypadałoby przeprowadzić z nim rozmowę. Uzmysłowić mu trud (będzie on trwał jeszcze wiele lat, bo i wiele ich życzę Caremu) dalszej opieki nad Carym. Nie żądać, a poprosić o rozważenie poszukania nowego, docelowego domu dla Carego (dla psa pewno to będzie na początku szok, w dalszej perspektywie Cary wygra, nie takim psom się udawało). 5. W przypadku zgody, przemyślanej zgody, zacząć takiego domu szukać, gdzie nie bez znaczenia będą finanse, mobilność, do tego, jasna sprawa, zaangażowanie, konsekwencja, troska i uwaga, której celem jest zwierzę. Z samą, deklarowaną miłością (nie umniejszając zasługi Pana, że wyrwał Carego z poprzedniego miejsca) daleko się nie zajdzie. [B]Ile jeszcze wytrzymasz Ewo???[/B] [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/smiles/beksa.gif[/IMG]" -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
[B]Kolejnym, wierny cytat wpisu Ewy w wiadomej sprawie:[/B] " Kasiu, prawdę mówiąc nie mam pomysłów na ten moment. Jedno wiem - bardzo chciałabym pomóc temu psiakowi, on na to zasługuje. Jest jeszcze jedna kwestia : rozmawiałam z facetem już jakiś czas temu i uzgodniliśmy, że przystosuje przyczepę rowerową (którą dysponuje plus rower) i będzie dojeżdzać do mnie do domu z Carym na zabiegi (mam w domu sprzęt dla Bonusi). Do chwili obecnej to nie nastąpiło i nie dała rezultatu kolejna rozmowa na ten temat - facet po prostu zwiesił głowę i nie podjął kwestii. Dodam, że odkąd go poznałam siedzi w domu i nie pracuje (to jak ma mieć jakiekolwiek środki) - podobno obecnie jest na świadczeniu rehabilitacyjnym i też ma zabiegi rehabilitacyjne, ale według mnie na chorego ani niepełnosprawnego nie wygląda. Ponoc boli go biodro (ile rzeczy mnie boli i musze normalnie funkcjonować i nawet nie moge dać poznać po sobie w pracy że coś jest nie tak) ale co to za powód ? On chyba oczekuje że będę po nich jeżdzić ale to niemożliwe dla mnie czasowo. Nie pamiętam, czy już o tym pisałam, ale pierwsze 12 zabiegów dla Carego odbyło się całkowicie moim kosztem tj. robiłam 4 rundy przez całe miasto i tak : 1. wyjeżdzałam po nich z domu codziennie ok. 20. 2. wiozłam z ich powrotem do mnie domu i robiłam Caremu zabieg 3. odwoziłam ich z powrotem na Zawadzkiego 4. wracałam do domu i było to już po 23.00 i tak codziennie przez 12 dni - ale to było latem, kiedy w pracy mialam tzw. sezon ogorkowy, czego nie można powiedzieć o obecnym stanie rzeczy. Juz samo to mnie bardzo zdenerwawało - facet ma możliwości ale z nich nie korzysta, a jak nie chce jeżdzić rowerem to niech zarobi na taksówki - niech szuka jakiejkolwiek pracy bodaj dorywczej, jest dorosłym facetem. Ja naprawdę nie mogę wszystkiego za niego wykonywać i organizować i jeszcze za to płacić. Zagwozdka polega na tym, że Cary kocha tego człowieka jak swojego wybawiciela (którym faktycznie co by nie mówić jest) i to psuje mi trochę pomyślunek o szukaniu mu po prostu innego opiekuna - takiego, który zajmie się Carym tak, jak ja zajęłam się Boną. Ale w tej sytuacji nawet nie będę podejmować z tym facetem tej kwestii bo jeszcze wręczy mi Carego i co ja wtedy zrobię z jednym psem całkowicie porażonym i drugim ledwo chodzącym (tylko w nosidłach) na trzecim piętrze bez windy ? Może coś mi się przyśni ale na tą chwilę naprawdę jestem w kropce. A najgorsze jest to, że faktycznie to mogłoby się odbić na Carym. Tylko co z tego, że przeprowadzimy diagnostykę i ustawimy i nawet sfinansujemy dalsze leczenie, skoro ten facet nie będzie moim zdaniem Carego ćwiczył, masował, robił zabiegów itp ? No może go krzywdzę może będzie ale ja w to wątpię skoro nawet go nie wykąpał z własnej inicjatywy i nie chodził na pływanie mając czas i nie pracując. Całuję mocno naprawdę mam mętlik w głowie bo wiele osób zaangażowało się w tą sprawę a facio jedynie czeka co z tego wyniknie." -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
[B]Wpis Ewy z dnia dzisiejszego (z forum sopockiej Rottki):[/B] "Witajcie kochani a oto czym chciałam się podzielić ze wszystkimi i jak zawsze proszę o dzielenie się myślami i uwagami. Otóż, z opiekunem Caregi i z samym Carym mam kontakt od początku lipca lub końcówki czerwca - kiedy to opiekun Carego zgłosił się do nas jako do hodowców pieska. Człowiek ten niewątpliwie ma dobre serce i kocha zwierzęta, jednak w moim odczuciu (po trzymiesięcznej obserwacji jego poczynań) jest on osobą mocno niezorganizowaną i niezaradną zyciowo. Jeszcze latem, ktorego w tym roku szczęsliwie trochę mieliśmy, Dr Dobrowolski zalecił (w mojej obecności) zabieranie Carego na pobliskie oczko wodne, aby popływał, dopóki pogoda pozwoli. Opiekun Carego przytaknął, po czym zapytany póżniej przez ze mnie przyznał, że ani razu nie był z pieskiem na plywaniu a jest to dosłownie parę kroków od jego domu. Jako powód podał, że Cary po pływaniu w naturalnych zbiornikach ma podobno zapalenie skóry i uszu. Skontaktowałam się więc z DR. Dobrowolskim, ktory nakazał pływanie stwierdzając, że nawet gdyby przyplątało się jakieś zapalenie, to z tym damy sobie radę a najważniejsze jest usprawnianie Carego dopóki jeszcze jako tako z pomocą chodzi. Niestety plywania w dalszym ciagu nie było. Była zatem kolejna wizyta Carego u Dr Dobrowolskiego na mój koszt, w trakcie ktorej faktycznie leczone było zapalenie uszu psiaka, ale powstałe wyłącznie z brudu - pies był po prostu brudny i śmierdzący, mial nie czyszczone uszy choć wcześniej kupiłam dla niego dobry czyszczący i odkażąjący duński specyfik do czyszczenia uszu i wręczyłam go opiekunowi Carego. Miała też od niego telefon, czy można zamówić duży gelecan Fast (zł. 200) bo on ma znajomego rottwailera, który ma chore stawy i by mu się przydało. Odparłam spokojnie, że można, i podam mu namiary żeby sobie zamówił. Na koniec zażądał drogiego hypoalergicznego szmponu dla Carego (rzecz jasna na mój koszt) ale Dr odmówił (i o wszystkim mnie powiadomił) dodając, że w zupełności wystarczy szampon bambino dla dzieci za 7 zł. - też hypoalergiczny. Nie chcę nikomu szyć butów i naprawdę szanuję tego człowieka, bo to on uratowal temu psu życie i Cary patrzy w niego jak w obraz, ale mam wątpliwości, czy podoła hehabilitacji i dalszemu leczeniu Carego - a może (oby) się mylę. Sprawa jest o tyle trudna, że Caru ufa jemu i bardzo się do niego przywiązał - a uczuć takiej kochanej kaleki nie sposób lekceważyć, bo może się okazać, że to wszystko, na co można liczyć. Nie wiem, co o tym myśleć, może wyolbrzymiam przytłoczona pogodą ale to mi się nie spodobało." [B]Odpis szefowej fundacji (dotyczący wpisu cytowanego powyżej):[/B] "Obawiam się Ewo, że nie wyolbrzymiasz [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_e_sad.gif[/IMG] , a nawet do pewnego czasu próbowałaś sobie tłumaczyć jego poczynania [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_e_sad.gif[/IMG]. Czy masz jakiś pomysł jak temu zaradzić? znasz sytuację najlepiej, jestes najbliżej... co o tym myslisz? Dodam jeszcze, że spotykaliśmy sie z podobnymi sytuacjami i rosnąca lawiną roszczeń, za każdym razem niestety nie kończyło się to dobrze, dla nikogo, a najmniej dla psa [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_e_sad.gif[/IMG]. jesli zdajemy sobie z tego sprawę, a będziemy to ciągnąć dalej, tym gorzej [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/icon_e_sad.gif[/IMG]." -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
majqa replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Rozliczenie wpłat, które wpłynęły na Carego [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smilies/smiles/love.gif[/IMG] we wrześniu, podane przez Fundację Rottka : Leszek Z. Szczecin 10,- Anita Dariusz K. Szczecin 25,- Izabela P. Cykarzew 10,- Elżbieta K. Warszawa 10,- Katarzyna Dariusz M. Olkusz 10,- Anita K. Ostrów 5,- Marek B. Pobierowo 15,- Piotr P. Wysokie Maz. 20,- Lidia K. Płock 50,- Karolina R. Człuchów 5,- Paweł O. Piechowice 10,- Beata R. Sopot 10,- Anna F. Skoki 5,- Anna G. Blizyn 10,- Barbara B. Tarnowskie G. 10,- Małgorzata G. Poznań 30,- Kuba S. Szubin 26,- Monika S. Sieradz 10,- Katarzyna T. Gdynia 20,- Justyna M. Warszawa 20,- Krystyna W. Gliwice 5,- Małgorzata J. 30,- Mariusz Rz. Łódź 10,- [B]RAZEM : 356,-[/B] -
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']żadna tam trąba, najwyżej puzon - mylnie napisałam.[/quote] Chciałoby się zadąć w instrument?! :razz: :loveu: :evil_lol: -
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Trąba jestem SBD. Myślałam, że podajesz link do wątku (tak zinterpretowałam określenie pomoc). Sorki. -
Suka, czy maciora? Pitbullowa ofiara rozmnażacza. Już w nowym domu! :)
majqa replied to Greven's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jenny19']Służę pomocą w ogłoszeniu niuni.Tylko przydałby się dobry tekst,a ja w tym nie jestem dobra.:oops:[/quote] Nie pomogę w tej chwili tekstowo. Poproście anetek100, może się zgodzi. Bomba teksty, a propos psów, którym zakłada wątki, pisze również Rybc!a. -
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Był już podany ten link na wątku Pixie. -
Łódź, przywiązany do słupa Leo, merda ogonkiem już w DOMKU!
majqa replied to ruru's topic in Już w nowym domu
Przepiękne, Isadorko, poprostu przepiękne...Wracam do domku i reguluję przelewem należność. Z całego serca Ci dziękuję!!! :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: -
[quote name='Helga72']sunia do ludzi i dzieci to miodzio:loveu: ale na koty i suki radzę uważać :diabloti:[/quote] Suńka prawdziwe cudo. :loveu: Wczoraj sobie o niej posłuchałam! Do kotów da się przekonać, oczywiście do tych, które uzna za własne stado. Jasna sprawa, że nie w każdym przypadku się udaje ale nie zaszkodzi, jeśli jest okazja, próbować ostrożnie.
-
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Nie mam żadnych wieści od Goni...:-( Niepokoję się.