Jump to content
Dogomania

sacred PIRANHA

Members
  • Posts

    11418
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sacred PIRANHA

  1. no i ja mam coś do dodania... maleńka sunia ze schroniska ode mnie:-( przebywa ze szczeniakami (podobno jest szczeniakiem) więcej info bede miec jutro bo się do nie wybieram:oops: no i się zakochałam...długo nie pożyje u nas...ostatnio zabrane szczeniaki miały parwo...teraz nie ma już tamtych, wsztskie są nowe:shake:
  2. nowe:-( to kudłate malutkie to tez szczeniaczek? jakie sliczne kluseczki malusie:-( ja tutaj nie moge wchodzic bo znow po cos pojade do schronu:shake:
  3. bo to sie chudnie chyba nie z karmienia piersią tylko z trzymania tych rygorystycznych diet zalecanych przez lekarzy/położne/ciotki/klotki/sąsiadki... no zastanówcie się...np teraz przestajemy jeść smażone, koniec ze słodyczami, żadnych napojów poza woda mineralną, zero rzeczy tłustych/wzdymających/ciężkostrawnych plus ruch (mając dziecko to sie nie da opierdzielac i lezeć cały dzien doopą do góry:evil_lol:) jaki ma matka czyli łażenie łażenie łażenie 18godzin na dobe o ile mamy grzeczne dziecko...która nie schudnie?:diabloti:
  4. ja jak karmiłam piersią dwa miesiące to schudłam wszytsko co w ciąży mi przybyło...czyli 18kg w 2 miesiące....czułam jakby mnie nie było...ledwo nogami ciągałam...nie mogłam jeść bo lekarze skutecznie zaszczepili we mnie wyrzuty sumienia że to moja wina, że mała się źle czuje, ciągle wyje, ciagle boli ją brzuszke...bo ja coś wyrodna matka złęgo zjadłam..efekt? bałam się jeść...bezsens ale silniejsze ode mnie...w końcu olałam lekarzy, olałam mamusie, ciotki itp i zaczełam sama szukac na necie, na forach wszelkich objawow, reakcji na rozne leki itp...zmienilam lekarza, odstawilam dziecko od piersi i nagle sie okazało że mam dziecko anioła:loveu:
  5. ja kiedyś oblizałam (jak to brzmi:evil_lol:) smoczka córce...lekarz mnie za to opierdzielił równo (byliśmy akurat w przychodni mała wypluła smoczke na korytarz bo sie potwornie rozryczała)...ale cóż miałam powiedziec..miał święta racje...w ślinie jest masa zarazków-wszystkie które w danym momencie kobieta ma i zaraża się nimi człowiek drogą kropelkową (kichanie, kaszel)...plus oczywiście te które bytują na stałe w jamie ustnej a które u zdrowego dorosłego człowieka nie wywołują choroby (np rózne grzyby)- za to dziecko jako osobnik ze słabszą odpornością może sobie z nimi nie poradzić... co do diet matek karmiących to wielu lekarzy wyczajnie przesadza...u nas dolegliwości córki zwalali na to że musiałam COŚ zjeśc co jej zaszkodziło i ciągle kazali mi szczegółowo opisywac co jadłam...zawsze coś znaleźli i kazali mi kolejne rzeczy eliminować...doszłam do tego że jadłam bardzo ubogo a córce wcale lepiej nawet troszkę nie było:shake: EDIT: raz mnie połozna nawet zapytała w szczegółowym wywaidzie jak sie upierałąm że nic nowego nei zjadłam, nie spróbowałam i nie zapomniałam o tym czy mamy w domu jakies zwierze:-) jak jej powiedziałam, że mamy - nie zdażyłam powiedziec że to york który ma włos nie sierść- to mi odpaliłą że to napewno to i trzeba psa oddać...popatrzyliśmy na siebie z mężem, wychodząc zabraliśmy papiery dziecka z recepcji i zmieniliśmy przychodnie...
  6. ja jak rzucam Fili aport przy abi to ona leci po to i wciska yorczce w łeb (bo w pysk to jej ciężko trafić:evil_lol:)...to się domyśl jakie fila miała chęci do aportu...ja jej aport a ta w nogi:diabloti:
  7. oj rozumne to to jest...Fila przez rok u mnie udawałą głupa:cool3: nie potrafiłą niby nauczyc się żadnej komendy....patrzyłą na mnie jak na kretynke a jak juz się jej nudziło to zabierałą dooopsko i se szłą gdzie chciała:diabloti: a ostatnio w 10 minut nauczyła się dawac łapy, leżeć, prosić i aportować...szybko? NIE ona wczesniej udawała że nie wie o co mi biega a teraz miałą dobry humor, rozbawiła sie...miała zwyczajnie chęć do współpracy....to mnie zaszczyt kopnął:diabloti:
  8. GB da się da tresowac takiego małego szczura:p początki bywają trudne bo trzeba sobie uświadomić że to jest naprawdę PIES i trzeba go traktować tak samo jak 40kg psa:cool3: ja miałam z wieloma żnymi psami do czynienia ale jak trafiłą do mnie fila...zapytaj sie fur:diabloti: ja nie potrafiłam dotrzeć do tej wrednej ignorantki...na dodatek ona z fatalnych warunkó, przestraszona wszytskiego i bałam się że ja tylko zniechęce i przestraszę jeszcze bardziej...a to jest małe i cwane oj cwane...dałam sobie z nią radę jak zaczęłam ją opierdzielć jak moje wszystkie inne psy...nagle do niej dotarło że nie odpuszcze i jak chce ze mną dobrze życ to też się musi postarać a nie tylko jej się należy bo ona malutka i skrzywdzona:cool3: sprawdziłam a propo autobusów u nas jest ze pies musi byc na smyczy lub na rekach:lol:
  9. wpadłam z doskoku, obejrzałam foty i posty kilka stron wstecz... a ja jeżdze z moimi trzema psami autobusem:evil_lol: TIM na smyczy i w kagańcu, ABI na smyczy, Fila na smyczy i na rekach...plus 3 bilety- normalne:roll:...przeżyłam już kilka kontroli w takim składzie i nikt mi uwagi nie zwrócił- może to nieskrywana symptania Tima do podchodzących i wyciągających do mnie po bilety łapy panów sprawia że nie mają ochoty ze mną dyskutować:diabloti: EDIT ja jestem właścicielką i dużego agresywnego (tim) i średniego przełągodnego (abi) i yorka (fila) i chyba jakos jedna z nielicznych parze na sytuacje z wielu rożnych stron...i... nie toleruje podchodzenia obcych psów do moich bez względu na to czy to wielkie coś czy małe i czy merda ogonem czy warczy nie toleruje wchodzenia do sklepu z psami również bez wzgledu na to czy jest to pies wielki czy malutka ciłka, czy idzie obok wlaścieila czy jest niesiony nie toleruje tłumaczenia właścicieli maluchów że to tylko malutki pieseczek i nie będzie przeszkadzał (gdziekolwiek by to nie było czy siedzenie w autobusie czy kolejka w sklepie czy miejsce na przystanku) ja mam rózne psy ale dla mnie każdy pies to pies, żaden nie podchodzi do innych bez mojego pozwolenia, żaden nie zaczepia ludzi bez mojego pozwolenia, żaden nie jest w miejscach publicznych bez mojej kontroli(smycz, kaganiec, kolczatka w zaleznosci od wielkosci i temperamentu) i tego samego oczekuje od innych właścicieli innych psów o...to sie rozpisałam:-)
  10. uważaj bo Ci wystawią imienny zakaz wstępu do swojego sklepu:diabloti:
  11. normalnie jestem z Was dumna:cool3: a moja siostra w supermarkecie zapyatała mnie na co ja właściwie patrze na tych jajach z tymi numerkami...jak jej powiedziałąm o co mi chodzi to popatrzyłą na mnie jak na wariatke i stwierdziła że jestem popi***olona i to zdrowo...ale ona to jest z tych co uważają , że idealnie wyszkolone psy (np wysłąlam jej linka z pokazem psa ratownika górskiego) są nieszczęsliwe bo nie mają wogóle wolności:roll: i generalnie miewa dziwne podejście do różnych zwierzęcych kwesti.... a wracając do spraw dzieci zgodnie z tytułem wątku...skoro wieprzowina jest potencjalnym zagrożeniem i ją emilinują co niektórzy z jadłospisu to jak to jest z mieszkaniem dzieci i zwierząt pod jednym dachem- mówie tu o zwierzetąch chodzących swobodnie po domu typu pies/kot
  12. ja jak karmiłam małą (2 miesiące ją karmiłąm tylko) to lekarze mi tak eliminowali wszytsko (co bym nie zjadła to była wina akurat tego składnika w złym samopoczuciu córci) że praktycznie to ja moge na palcach jednej ręki wyliczyc to co jadłam ...licząc z wodą mineralną niegazowaną do picia...bezsens - ja chodziłąmi czułam sie jak trup a Emilce i tak to nie pomagało, w końcu siadłam na forum, poczytałam, popytałam, zmieniłam lekarza i odstawiłam córkę z dnia na dzień od cycka- dostała preparat mlekozastęoczy bo okazało się że ona nie toleruje mleka (bez wzgledu na to czy moje czy sztuczne) i nieważne co ja jem, bo to samo mleko jej szkodzi a nie to co ja jadłam:roll: co do żywności w tej chwili...ja trochę się na żywności znam:diabloti:...doskonale sie orientuję jakie syfne jest nasze jedzenie...ale to się nazywa cywilizacja właśnie...mamy inną wode niż 30lat temu, inne powietrze, inną ziemię, inne żarcie...owszem powinno się poszerzać ogólną świadomość na temat jakości żeby ludzie mogli sami zadecydowac czy im to zwisa i jedzą jak popadnie czy chwilę się zastanowią i wybiorą...nie jestem jednak pewna czy kilkustronicowa dyskusja na temat "ja wiem lepiej i mam rację" jest jeszcze dyskusją czy przepychanką:eviltong: wieprzowina jak marchewka jest podatna na toksyczność...marchewka to jedna z bardziej toksycznych zieleniń...wiedzieliście o tym? i owszem może zaszkodzić...biorąc pod uwagę stężenia szkodliwych skłądników w niej zawartych z całą pewnością mogę stwierdzić, że zjadanie 5 kg dziennie marchewki przez okres minimum około 3lat (mówimy o 5kg na średnią wagę dorosłego człowieka czyli ok 80kg)może doprowadzić do wrzodów zołądka, problemów z błoną śluzową jelita cienkiego (a więc z przyswajaniem skłądników pokarmowych), zachwiania równowagi barwników w skórze nie mówiąc o problemach z wątrobą...a więc nie jedzcie marchewki bo jest toksyczna:diabloti: mi naprawde zwisa skąd jest ta marchewka co ją kupuję...ale za to patrze z jakiego chowu są kury ktorych jajka kupuję (co zajmuje mi sekunde w sklepie) bo jako miłośniczka zwierząt tak jak nie popieram pseudohodowli tak nie popieram chowu klatkowego kur...a Wy patrzycie na to wybierając jaja w supermarkecie?:cool3:
  13. bardzo się ciesze, że Orenek trafił akurat do tego Pana...jak dzwonił do mnie w sprawie adopcji Majki to musze przyznać że była to jedna z milszych rozmów (a setki telefonów w sprawie Majki miałam) ...gdyby wszyscy ludzie przeprowadzali tak miłe i kulturalne rozmowy to byłoby cudownie:cool3: z wielką chęcią zaproponowałam Orenka dla tego Pana...Majka to moje oczko w głowie, Oren to oczkow w głowie leni356...oba psiaki mają cudowne domki...trzeba je sklonować:loveu: leni356 pozdrów Pana ode mnie i powiedz, że gdyby miał znajomych szukających pieska do adocpji to żeby dzwonił śmiało do nas:cool3:
  14. ehh ciężko być DT:shake: Elza niech Ci się wiedzie!!!
  15. suniu masz tyle ogłoszeń...niech Cię ktoś wypatrzy!!!! fur dzięki:loveu:
  16. ostatnia fota bombowa...jaka luzara:diabloti:
  17. wreszcie dogo mnie wpuściło:mad: zdjęcia Emilki śliczne! jak dobrze widzieć ją poza boksem:loveu: co do tych uszu to ja jestem niemal pewna, że ona ma tam syf:shake: koniecznie trzeba z nią do weta.
  18. oj nie powinno tak być...dlatego ja nie moge byc DT teraz bo mnie nie stać i czasowo lipnie:oops: a pisałaś do pati-c? ona jest z wawy i oferowała transport za zwrot kosztów...jaki to byłby koszt jeśli chodzi o wawa-maków i z powrotem?
  19. jakaś baba ją widziała u siebie na ogrodzie...zawołała i zamknęła u siebie w domu...po kilku dniach zobaczyła plakat, tam napisane że nagroda więc zadzwoniła... Kidzi sterylka przełożona bo kicia taka zestresowana że tylko siedzi i prycha na wszystko...trzeba jej dac kilka dni na dojście do siebie...
  20. zapisuję się na wątek...
  21. a przy okazji suczynek CCtek załapały się moje dwie kundlice ha! :cool3::multi:
×
×
  • Create New...