-
Posts
11418 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sacred PIRANHA
-
Trochę nas tu nie było... Hamster od początku jak u mnie był miał od czasu do czasu takie napadu krztuszenia się, wet uznał że to może byc zapadanie się tchawicy, ale że pies młody to damy mu czas na wyrośnięcie z tego... Od pewnego czasu do tego doszły jakie takie zatykania się/podduszania...na początku bardzo rzadkie (młody miał chore gardło i uznano to za objaw właśnie tego), gdy ktorąś noc z rzędu przesiedziałam nad podduszającym sie psie nie było już mi do smiechu... Wczoraj rano wsadziłam psa w samochód i pojechałam do Lublina na badania. Zdjęcia rtg, ekg, echo serca, krew, obmacanie z każdej strony... Hamster ma zapadanie się tchawicy (dolnej części więc nieoperacyjne) i wyraźnie zmienione serce- prawdopodobnie zmiany postępujące. Wet dopatrzył sie bardzo rzadkiego genetycznego schorzenia serca...dostaliśmy leki, stały kontakt z wetem, cotygodniowe relacje co do samopoczucia psa...ogólnie wszystko to wygląda nieciekawie... Hamster nie może biegać, bawić się zbyt intensywnie, ekscytować...kardiolog nie wyraził zgody na kastracje, mamy nadzieje ze wypadną mu mleczaki (bo aktualnie ma podwójny komplet zębów) i unikniemy narkozy... Delikatnie rzecz ujmując jestem podłamana, moge zapomnieć o drugim psie (szczeniak za bardzo by go nakręcał), zresztą koszty utrzymania samego Hamstera (leki bedzie bral do konca zycia no i trzeba go ciągle kontrolowac wiec wycieczki do lublina będą częste) i tak dadzą mi po tyłku ostro:shake: Oba schorzenia są genetyczne, jesli czyta to pani u której Hamster był na dt - niech pani dopilnuje by własciciele rodzeństwa Hamstera przebadali psy pod tym kątem (nie u ogólnego weta tylko u specjalistów) - nie wiem jak z rodzicami psiaka, czy zostali już wykastrowani, ale jak widać sa oni genetycznie obciązeni i nie nadają się do rozrodu Dopuszczanie do rodzenia suk z pseudohodowli tak właśnie się kończy...jesli ktoś ma wątpliwości co do sterylek aborcyjnych u suk z niewiadomego źródła, suk zaniedbanych, z fatalnych warunków, suk bez papierów nie zbadanych pod kątem przeróżnych wad, z nie wiadomo jakimi rodzicami...bo etyka, bo prawo do życia to niech popatrzy na Hamstera... Hamster jeśli dobrze zareaguje na leki ma szanse żyć...jeśli zmiany nie będą postępować za szybko może nawet kilka lat...a jeśli będą:shake: i na koniec moich wywodów mój królewicz Hamster na poduchach...zgodnie z zasadą - im wyżej tym lepiej:-) [IMG]http://i52.tinypic.com/w9td8i.jpg[/IMG] [IMG]http://i54.tinypic.com/2jdrm1d.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/29p9smh.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/fllvth.jpg[/IMG] nie przeszkadzaj mi! [IMG]http://i51.tinypic.com/2yy8i01.jpg[/IMG]
-
8miesięczny york - diagnoza: ZWO! Już w najlepszym domku!
sacred PIRANHA replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
ehh super że diabełek taki z niego:-) a to kasłanie to jak to wygląda dokładnie? czy wet brał pod uwage zapadanie się tchawicy? mój tak krztusił sie/kaszlał ...leczono mu nawet gardło a wczoraj wyszło ewidentnie zapadanie się tchawicy i serce... -
SABA porzucona i skrzywdzona przez ludzi ma swój dom :)
sacred PIRANHA replied to zadra's topic in Już w nowym domu
[quote name='zadra']Pirahnia obiecala.[/QUOTE] obiecałam obiecałam:-P jak tylko ladySwallow przyjedzie to będziemy kombinowac czas i auto i podjedziemy do Saby i Tajgi troche porobic fotek przy pracy;-) -
Zamojskie bezdomniaki szukają domów i miłości
sacred PIRANHA replied to Tola's topic in Psy do adopcji
hmm znacie kogos od seterów? na dogo,inne fora? jakas fundacja cokolwiek?:-( -
nikt nie wpadł na pomysł ufocenia... byliśmy z Hamsterem po wyczerpujących badaniach i ogólnie miałam dość... Rozi spokojniejsza, chodząca (pod stołem co prawda ale zawsze to jakis ruch hihi), potrzymałam ją troche na kolankach (ale klocek! ale siersc mięciutka i biała prawie hihi), potem odprowadziła nas do samochodu...masakry juz nie ma ale suka bojąca się nadal i już ta nazwijmy to nieśmiałość jej pewnie zostanie niestety...dużo cierpliwości i spokoju - tego ona potrzebuje w ds:-)
-
Zamojskie bezdomniaki szukają domów i miłości
sacred PIRANHA replied to Tola's topic in Psy do adopcji
[quote name='Żunia'] Pokazałam kierownikowi Azję i powiedziałam, że chcecie ją zabrać ze schronu. Prosił o podanie w przybliżeniu terminu. Zadzwońcie i podajcie przybliżony termin ( miesiąc, dwa ??? ) W każdym razie, wiadomo jest, że ktoś jest nią zainteresowany i nie dojdzie do żadnej " mało komfortowej " sytuacji. [/QUOTE] Żuniu pisałam Ci o tym ,że nie mamy dla niej żadnego miejsca i póki go nie mamy nie będe nikomu nic mówić bo po co mam zaklepywac sobie psa którego moze wyciagne za 3 miesiace? moze w tym czasie zostałby wyadoptowany ze schronu? więc po co mam robic zamieszanie z jakimis rezerwacjami psa skoro nie mam w tej chwili gdzie suki zabrać...zatem i przyblizonego terminu nie jestem wstanie określić...powiem miesiąc a to będa dwa i co wtedy? będe w ten sposób robić tylko sztuczne zamieszanie... pisałam Ci to na pw i napisze i tutaj: Jak znajde dla psinki miejsce i będe wiedziała przynamniej mniej wiecej kiedy mam dla niej transport skontaktuje się zarówno z kierownikiem jak i wetem bo będe chciała skorzystać z opcji wysterylizowania jej w tej nowej przychodni (o ile będzie oczywiśćie taka mozliwość wtedy bo może np akurat wtedy bedzie kilka suczek w takiej sytuacji i nie bedzie miejsc w salkach pooperacyjnych), w tej chwili zaklepywanie jej czy jakkolwiek to nazwać mija się z celem bo suni i tak nie zabiore a jak sie pojawi w schronisku ktos chętny na nią to i tak ją wyadoptują więc po co robić sztuczne zamieszanie. -
no to szkoda bardzo:-( ale innym razem się spotkamy:-)
-
Zebyś Ty wiedziała ile razy ja pod nosem klęłam ten mój pomysł adopcji szczeniaka (zastanawiałam się nad dorosłym początkowo) hahaha przez pierwszy miesiąc myślałam, że się wykończę...nie wysypiałam się, nie mogłam nic na spokojnie zrobić bo non stop musiałam mieć psa na oku...początkowo to gotowałam/odkurzałam z nim na ręku...potem zaczęłam go do siebie przywiązywać na smyczy...no komedia mówie ci:-) ale na szczęscie psy szybko dorastają, szybciej niż dzieci :-) teraz sobie wszystko poukładalismy jakos, przywykłam do ubierania dziecka w nocy i spaceru z nim na rękach...co nas nie zabije to nas wzmocni:-)
-
kochana moje dziecko aktualnie ma 2 lata ...troche nam zeszło zanim ustaliłysmy rytm dnia;-) ale mówie ona juz od niemowlaka była tego uczona bo kąpana była o 22, potem jedzonko, chwila wyciszenia...więc ona od małego szkrabika chodziła tak spac w okolicach 23:-) dzięku temu przesypiała całą noc..od 4tego miesiąca życia nie budziła sie w nocy na zarcie:-) w dzień chodzi zwykle spac o 16, 17 a czasem wogole...no jak nie chce spac to ja jej nie zwiąże przeciez, nie chce to nie... na przyklad wczoraj zaburzyłyśmy nieco plan dnia przez gosci;-) i wypadało ze z psem musiałam wyjsc po 22...a dziecko spać nie chciało o nie nie...no to ubrałam dziecko, psa i poszła na spacer wokół bloku:-)
-
[quote name='NadziejaA']sacred sama wiesz że są sytuacjie gdzie poprostu nie masz możliwości ;) Ja też sobie radzę, o kuwetę pytałam jedynie awaryjnie. ALe widzę juz ze to zły pomysł :)[/QUOTE] Owszem są takie sytuacje, ale tak jak pisałam to są sytuacje awaryjne...nie norma, standard tylko wyjątek...a dorosły pies nie musi wychodzić tak często, żeby nie dało się tego razem z posiadaniem dzieci zorganizować...a wyjątki będa się zdarzać, jak będzieć miec chore dziecko z gorączką to jestem pewna że albo ktoś z rodziny się do Ciebie zwali albo sąsiedzi nie odmówią pomocy z wyjsciem z psem na chwilke...tymbardziej ze to malutki piesek:-) a nawet jesli nie to w ramach wyjątku sunia może się pomęczyć z wytrzymaniem kilka godzin dłużej...bo jesli sytuacja będzie sie przeciagać to przeciez pojedziesz z dzieckiem do lekarza (a wtedy to juz mozesz zabrac razem i psa i po drodze sie załatwi). Wiesz to tak samo jakby osoby samotne uczyły psy załatwiania się do kuwety na wypadek gdyby np miały złamać noge...a mieszkają na 4tym pietrze bez windy...wypadki/sytuacje awaryjne się zdarzają ale zawsze jakos można sobie dać rade:-) [quote name='xxxx52']Nie rozumiem jednego dlaczego o 21 godzine dziecko jeszcze nie jest w lozku. .To czas na spanie.[/QUOTE] Jeśli to było do mnie to czas na spanie dla każdego jest w innych godzinach;-) Mnie uczyli wszyscy by niemowlę kapać wieczorem około 19tej...dlaczego akurat wtedy? nie wiem, utarło się tak po prostu,nie bardzo mi ta godzina pasowała i moje dziecko było kąpane zawsze o 22, potem coś zjadło, chwile sie wyciszyło i szło spać ok 23.30...sprawdziałam juz rozny harmonogram dnia dla dzicka swojego. Uważam że grunt to indywidualne podejście tak do dzieci jak i do psów. Jedne i drugie lubią za to stały harmonogram dnia. Moja córka chodzi spać w godzinach w których mi pasuje, żyjemy pod jednym dachem i musimy się do siebie dopasować, śpi co noc 10godzin i chora ani przemęczona z tego tytułu nie jest :-)
-
fajny wątek :-) trochę tu było mowy o mnie więc się pojawiłam:cool3: W pażdzierniku adoptowałam 11tygodniowego psiaka- mając wtedy półtoraroczne dziecko. Mój TZ pracuje tak ze 4 dni w tygodniu go nie ma wogóle...nie mam do pomocy rodziców, teściów, sióstr itp itd Podejmując decyzje o wzięciu psa na tym etapie swojego życia przemyślałam wszystkie za i przeciw (brałam pod uwage oczywiscie wzięce dorosłego psa kótry wiadomo będzie mógł wychodzić rzadziej niż szczeniaczek ale temperament tak małego [ruchliwego i głośnego] dziecka ostatecznie przeważył na korzyść adopcji szczeniaka). No i przyjechał szczeniaczek..sika i załatwia się gdzie popadnie, ma głeboko gdzieś mate dla szczeniąt, na dworze jest tak zestresowany że nie ma mowy o żadnym wysikaniu sie...chwila zdołowania i przytłoczenia nową zaistniała sytuacją i...do roboty! Na początek nauczyłam psiaka załatwiać się na komende. Nastawiłam sobie alarm w telefonie tak żeby dzwonił równo co 3 godziny (w dzień i w nocy), telefon miałam zawsze przy sobie by móc szybko wyłaczyć alarm podczas snu dziecka. No i zaczęło sie latanie z psem i dzieckiem na dwór (lub z samym psem jak dziecko spało- zostawiałam je w łóżeczku wiec wyjsc w razie obudzenia się nie mogło, z psem wychodziłam tylko i wyłącznie przed klatke na trawnik na komende natychmiasts sie załatwiał dostawał smaka, pochwały i z powrotem do domu tempem błyskawicznym :diabloti:). Powoli uczyłam się psa a pies naszego rytmu dnia, zaczęłam wydłuzać mu przerwy, odkryłam że jak zabieram go na noc do siebie do łóżka to wytrzymuje w nocy nawet 8 godzin (huuuuura zaczęłam się wysypiać:p). Nie powiem, że było lekko...było potwornie cięzko, byłam niewyspana, nie raz miałam dość...ale wiedziałam że przeciez to szczeniak który dorośnie i za chwile nie będe musiała z nim wychodzic 8 razy na dobe... Co do przytoczonego przykładu choroby, miałam psiaka chyba ze 2 tyg, akurat był weekend więc TZta nie było i moja mała złapała rotawirusa...wymioty i biegunka co chwilę, dziecko leciało mi przez ręce,od lekarza do lekarza na końcu szpital...psiak najpierw jeżdził z nami w aucie (w związku z tym ze załatwia sie na komende to wystarczy mu wyjscie z bloku do auta zeby sie załatwił natychmiast), jak dostaliśmy skierowanie do szpitala, zawiozłam go do ciotki...ale to jest sytuacja awaryjna i to był szczeniak który nie zostawał jeszcze wtedy w domu sam (darł ryja jak opętany) i sikał niepilnowany srednio co 2 godziny... Minęły 4 miesiące i nasz każdy dzień wygląda podobnie..wstaje o 8 i wychodze z psem na szybki spacerek zanim corcia wstanie...wracam i ok 9tej budze dziecko jesli jeszcze nie wstało samo (jak jej nie obudze tak wczesnie to pozniej na poobiednią drzemke idzie w godzinach które mi nie pasuja na spacer z psem); o godzinie 12 idziemy wszyscy razem na spacerek z psem (jak ciepło to szwędamy się godzinke ajk zimno to okolo pol godzinki)...ok godziny 16/17 (zalezy o ktorej wrocilismy z potrzedniego spaceru) usypiam dziecko...jak zaśnie lece z psem na szybki spacer jak mamy bunt i spać nie chcemy to idziemy znowu razem... o godzinie 20 idziemy wszyscy razem na dłuższy spacer spacer...dziecko idzie spac ok 23 a ja o ok 24 ide z psem na siku... Nadziejo masz dorosłego psa,psa który umie zachowywać czystość - ja wiem że nie jest łatwo...wiem to jak nikt inny ale nie zmarnuj tego że Twoja sunia nie chce sie w domu załatwiać i chce chodzić w tym celu na dwór... Z tego co zrozumiałam ona musi wychodzić 3 razy dziennie a ty dwa spacery odbębniasz jak dzieci spią, no to dopasuj plan dnia dzieciom tak by ten jeden spacer popoludniu był po prostu dla wszystkich razem...jak będzie bardzo zimno to zwyczajnie będzie on krotki i tyle. Przechodziłam już przez spacer w zimie, na mrozie, z wiejącym w twarz wiatrem z gradem...wszystko sie da przejsc tylko trzeba sie zaprzeć i chcieć:diabloti:
-
Czekoladka - teraz MASZKA! W dogomaniackim DS!
sacred PIRANHA replied to evel's topic in Już w nowym domu
[quote name='evel'] Piranha :mad: No, Ty już wiesz co :evil_lol:[/QUOTE] nie wiem...mów co :-P -
[quote name='MaDi']Dzwońcie w razie potrzeby to Was odnajdziemy.[/QUOTE] gadałam z ladySwallow:-) wyjedzie na busy i będzie mi robić za przewodnika:-) jak będziesz wiedziała juz czy jutro jesteś w miare wolna to daj znać:-)
-
[quote name='MaDi']O której będziecie? Wieczorem będę wiedziała na 100% czy jadę do Ryk, może się jakoś wykręcę:evil_lol:[/QUOTE] właśnie się dokładnie umówiliśmy... wiesz co ja przyjadę busem, najpierw musze się dostać na Racławicke 33 (na godzine 10ta jestem umówiona tam na zdjęcie rtg) a potem ze zdjęciem mam jechać na kliniki na Głęboką do Twojego pana doktora:diabloti: troszkę mi zejdzie pewnie bo zmuszeni jesteśmy poruszac się autobusami a ja za groma już Lublina nie pamiętam...może się nie zgubimy:evil_lol:
-
ehhh bidula... mysle ze przy takim syfie jaki ona ma na skórze to najlepszy jest antybakteryjny dermatologiczny...kolor zejdzie dopiero za ktorymś myciem niestety...najgorzej sie pozbyć zażółceń na siersci...
-
Madi będe jutro w Lublinie na klinikach na głębokiej więc jakbyś dała rade się ze mną spotkać to może byśmy dowiedziły sunieczki "twoje" :-)
-
no niestety sierść dojdzie do normy jak jej organizm trochę odbije od dna i wszystko sie ureguluje tam w środku...a to potrwa:-( to tak jak z włosami ludzkimi, możemy nakładać odżywki itp ale jak mammy bardzo znszczone włosy to cudu nie uzyskamy po nich niestety...dopiero z czasem powolutku możemy doprowadzić je do ładu...a jakim szamponem była sunia myta? ja jak wzięłam File to jej włos dopiero po drugim ścięciu i odrośnięciu wyglądał w miare...
-
Czekoladka - teraz MASZKA! W dogomaniackim DS!
sacred PIRANHA replied to evel's topic in Już w nowym domu
a Karolina!!!!! cześć :-) Agamewa nie wiem jak to zrobisz, ale spraw żeby to był dom idealny dla Czekoladki :-) -
8miesięczny york - diagnoza: ZWO! Już w najlepszym domku!
sacred PIRANHA replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
ah ten Joguś Joguś:-) sesja zdjęciowa z pomocnikami się odbyła?:-) trzeba zrobić mu troche dobrych ogłoszeń...a nóż widelec trafi sie ktoś kto zamiast kupowac psiaka z rodowowem adoptuje Jogusia i zapłaci za operacje... -
Najprzystojniejszy pies na Dogo Baj znalazł dom!!!
sacred PIRANHA replied to agusiazet's topic in Już w nowym domu
Baju Baju Baju Baj :-):-) cześć Baj, witam Cię w ten twój pierwszy poranek na nowym etapie życia:-) -
Czekoladka - teraz MASZKA! W dogomaniackim DS!
sacred PIRANHA replied to evel's topic in Już w nowym domu
no ja też zaciskam kciuki z całych sił! agamewa miło widzieć kogoś od yorków na wątku hahahaha bo te tutaj wszystkie to takie antyyorkowe ze szok;-) -
Zamojskie bezdomniaki szukają domów i miłości
sacred PIRANHA replied to Tola's topic in Psy do adopcji
no jaki piękny Baj, dumny jak paw:-) a pamiętacie go z kwarantanny zaraz po trafieniu do schronu...siedział w takiej wieeelkiej kolczatce na szyji...może on komuś zwiał...no ale najwyrazniej temu komuś na reke to było, albo nie wpadł na pomysł szukania psa w schronisku (mało prawdopodobne wiem, ale i takie przypadki się czasem zdarzają)