Jump to content
Dogomania

toyota

Members
  • Posts

    8312
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by toyota

  1. Dunia u mnie dobiła do 9 kg :diabloti: ( z 6,5 kg). Pani wet powiedziała, że jeszcze się mieścimy w górnej granicy normy, ale żeby na tym już poprzestać :razz:.
  2. Jeszcze u weta nie byliśmy. Najpierw odrobaczenie, odpchlić go nie mogę, bo w taką pogodę nie ma sensu. Co prawda ma się gdzie schować, kojec jest częściowo zadaszony, ale i tak jest mokry. Za jakiś tydzień będę jechać na szczepienie to wet go obejrzy, szczególnie, że ma łyse uszy. Na razie mogę określic jego wiek na moje oko- sądzę, że ma 2- 3 lata. Oczywiście skonsultuję to z wetem, na pewno ma większe kompetencje ;).
  3. Jeśli chodzi o owczara, to nie mam słów, jaki to cudowny pies. Strasznie szkoda, że musi w tym kojcu siedzieć, codziennie siadam z nim na tym kojcowym dywanie i jest mizianie co najmniej 20 minut. Dzisiaj mi zasnął z głową na kolanach podczas głaskania, normalnie zaczął chrapać. Prawie codziennie wychodzę z nim na spacer, już chyba załapał o co chodzi. Nie ciągnie na smyczy, wręcz przeciwnie, zdarza mu się iść tak jak bym prowadziła konia- z tyłu za człowiekiem. Małe podbiegające szczekacze zupełnie ignoruje, także nie jest zainteresowany dużymi rzucajacymi się zza płotów. Normalnie czuję się jakbym z moim podhalanem Miodkiem (za TM) spacerowała. Kupiłam mu tablety na robale u weta - Zipyran Plus za 20 zł. No i wreszcie wymyśliłam mu imię - Bosman ;).
  4. Zajrzałam sobie na pierwszą stronę skoro aktualna i melduję, że piękne zdjęcia, a opisy - wzruszające. Niby to wszystko wiem, ale jak się czyta to aż serce ściska.
  5. [quote name='Lucky.']muszę wam powiedzieć, że rogz na prawdę spadł na jakości. byłam z psem na ponad 3 h spacerze w lesie, co prawda sucz była cała brudna i mokra, ale tak chyba nie powinno byc, żeby po lataniu po kałużach kólko od szelek pokryła rdza...[/QUOTE] Dziwne, nadaje się do reklamacji. Chyba nie zabezpieczyli tego chromu czy co ? W końcu to są nietanie akcesoria, nie powinno takie coś się zdarzyć. Ja mam kilka Rogzów, niektóre są używane bardzo często, inne rzadziej, ale jeszcze nie miałam takiego przypadku.
  6. Podsunę ten pomysł pani Agnieszce. Mam wrażenie, że jakoś się już powoli przyzwyczaja do Soni wybryków, jednak największym problemem jest niewpuszczanie gości do domu i w tej kwestii to nie wiem co doradzić. Pani Agnieszka tego nie powiedziała, ale domyślam się, że to może być duży kłopot, bo w razie wyjazdu na jakiś urlop, nie ma komu powierzyć opieki nad psem. Dzisiaj odebrałam telefon od pani z Torunia, która adoptowała ostatniego szczeniaka Soni - Prezesa (teraz Rocky). Pani Teresa bardzo mi dziękowała za Rockusia i złożyła życzenia noworoczne. Zapraszała też w odwiedziny :lol:. Rocky podobno jest psem obrończo- stróżującym, do furtki nikt nie ma prawa się zbliżyć. Akceptuje wszystkie osoby spoza domu, których zna, np. kolegów syna. Państwo są bardzo zadowoleni, w domu mieszka też starsza pani i czuje się bezpieczniej z takim obrońcą, jak zostaje sama. Państwo wymontowali prawie wszystkie drzwi wewnętrzne, były niepotrzebne, bo Rocky i tak je otwierał :roll:. Kot Kuba nie daje sobie w kaszę dmuchać i Rocky ustępuje mu nawet przy misce. Również mała staruszka Fionusia go tresuje. Rocky gardzi suchą karmą (z zoologa nie byle jaką) i pani mu gotuje serduszka i takie tam ;). Wszyscy są zadowoleni i wręcz zakochani ;). A ja nie mogę się nadziwić, że on zupełnie ma charakter jak Sonia - matka, zwłaszcza stróżowanie i spryt do otwierania drzwi. Czyli swój charakter Sonia zawdzięcza genom :razz:.
  7. Jak to straciła wzrok :shake::shake::shake: ? Taka młoda sunia ? Jak to możliwe :crazyeye::crazyeye::crazyeye:? Słyszałam, że psy niewidome całkiem dobrze sobie radzą, ale to straszne, że takie coś się przytrafiło w tak młodym wieku :-(. Ps. Aby wkleić zdjęcia na dogo trzeba je najpierw zmniejszyć tutaj: [URL]http://imageshack.us/[/URL]
  8. [quote name='Beatkaa']A mi się też wydaje i popieram toyotę,Atosek jest bardzo energicznym psem i "nie nadawałby się" do małych dzieci.Jakoś mi się ten dom nie widzi.A w jakim to mieście?[/QUOTE] Skarżysko-Kamienna, a Atos jest w Słupsku. Oczywiście, jakby dom był super na pewno dalibyśmy radę pomóc w transporcie, ale pani nie chciałaby niespodzianki a odległość ją zaskoczyła. Opisuję wszystko dokładnie, bo dużo osób pomaga Atosowi i ogłoszeniowo i finansowo, więc chcę, żeby było wiadomo, że coś się dzieje - telefon mam włączony, albo oddzwaniam na nieodebrane. Ale na razie nikogo konkretnego nie mamy.
  9. [quote name='Handzia55']A robił tam ktoś wizytę przedadopcyjną?[/QUOTE] To była raczej luźna rozmowa ze strony tej pani, typu "zastanowię się jeszcze". Dlatego nie zniechęcałam jej za bardzo, bo zawsze przecież można zaproponować jakiegoś innego psa, dla którego warunki byłyby odpowiednie.
  10. Niestety Atosa możnaby nawet przywalić całym ciałem i zadeptać a on wtedy czułby się szczęsliwy, że ma kontakt z człowiekiem ;). Co do Soni, to potrafi ugryźć i podrzeć ubranie. Widziałam ugryzionego przez nią pijaka. Ona tam mieszkała na działce, miała wtedy szczeniaki. Chłopy sobie popiły i może któryś sprowokował ją swoim zachowniem. Potem była w DT 6 miesięcy i też miała wyskoki do niektórych mężczyzn, ale Ania potrafiła wyegzekwować, żeby wpuszczała gości do domu. Jest w DS 3 tygodnie i wpuściła do domu jedynie 2 panie behawiorystki ;). Dla domowników jest bezwzględnie oddana, ale ludziom to nie odpowiada, że jest tak obrończo- stróżująca.
  11. Tak też sądzę. W domu jest 5- letnie dziecko, a za chwilę pojawi się drugie. A Atos jest bardzo absorbującym psem. Nie chciałabym, aby wylądował w kojcu, ale sądzę, że nie dałby się zamknąć - sama wiesz jak wtedy ujada :razz:. Pani wspomniała, że nie wyobraża sobie, aby pies spał w domu. Ciekawe co by zrobiła, jakby Atos zaczął w nocy szczekać, bo czułby się na tak małej działce zamknięty jak w kojcu ;) ? Na bank byłby zwrot z adopcji. Nawet w swoim pierwszym DT był zabierany na noc do domu, bo ludzie nie mogli spać. Pani powiedziała, że nie ukrywa, że pies ma odstraszać wyglądem nieproszonych gości. To niby nic złego, ale nie może to być jedyny powód adopcji, bo pies potrzebuje, żeby poświecić mu czas. Zdarzają się psy, które pozostawione same sobie na podwórku są bezproblemowe, ale Atos do nich nie należy... O przekopanym ogródku pamiętam, pani to nie zraziło, powiedziała, że w ogrodzie nic nie ma oprócz dwóch starych jabłonek. Jednak sądzę, że się więcej nie odezwie ze względu na odległość. Miałam telefon w sprawie Soni od chyba fajnego pana. Sonia jest niestety teraz w zawieszeniu- została adoptowana do fantastycznego domu, ale stwarza problemy (nie wpuszcza do domu nikogo oprócz domowników) i być może zostanie oddana. Decyzja jeszcze nie zapadła. Wysłałam więc panu Atosa, bo chciałby psa na już. Dom jest do sprawdzenia, do końca nie mogę wyczuć - pan jest albo pozytywnie zakręcony, albo coś jest nie tak. Zobaczymy...Dom jest w Gdyni.
  12. Do domu dołączyły koty i jest przyzwoicie. Na początku było super, bo Sonia kota nawet polizała, ale teraz zdarza jej się też ganiać za kotami. Pani chce jeszcze z Sonią popracować i skorzystać z rad innego, wyszukanego przez siebie behawiorysty. Dotychczasowe rady, żeby odwracać uwagę smakołykami jak Sonia szarżuje na płot, nie przynoszą razultatów, bo Sonia ma smakołyki wtedy w..."gdzieś" ;). Największym problemem jest to, że Sonia do tej pory wpuściła do domu tylko panie behawiorystki :roll:. Dla mnie to normalne, bo mój podhalan też był taki, ale właśnie za to go kochałam. Jednak Pani Agnieszka źle się z tym czuje, że nie może wyegzekwować od Soni, by tolerowała gości i to niestety dotyczy też członków rodziny, którzy mieszkają po sąsiedzku. Teściowie nie mogą spokojnie wejść do swojego ogródka, bo Sonia rzuca się na płot. Na razie ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
  13. [quote name='malagos']no dobra, ja już nic nie dodam. Cos ma w sobie ten pies, ze tyle osób rozkochał w sobie. Niesamowite. [/QUOTE] Ja też ją kocham. Gdybym nie miała bandy psów, byłaby moja.
  14. Był dzisiaj wreszcie sensowny telefon, ale domek raczej nie dla Atosa. W domu jest 5- letni chłopczyk i w lipcu pojwi się drugi dzidziuś. Państwo przeprowadzają się właśnie z bloku do domu i stąd decyzja o psie. Działka ma ok. 500- 600 m2, Atos miałby spać w budzie, w dzień mógłby przychodzić do domu po przysmaki. Rozmowa stanęła na tym, że pani ma się zastanowić. Dom jest w Skarżysku Kamiennej, więc odległość znaczna. Mam obawy, bo Atos jest psem, który bardzo domaga się kontaku z człowiekiem, mówiąc wprost- bardzo ujada, gdy się nudzi. Nie bardzo to widzę, żeby był cicho na tak małej działce. Wiadomo, że gdy urodzi się dzidziuś, to nikt nie bedzie miał czasu dla Atosa, więc będzie się darł pod oknami. W tej chwili też mam obawy, przy jego sile i energii, żeby nie uderzył w brzuch ciężarnej pani i nie zrobił krzywdy. Nie zrozumcie mnie źle ;), też byłam w ciąży i miałam podhalana, ale mój pies był zrównoważony, nie skakał, mieszkał w domu i nie cieszył się jak dziki jak wychodziliśmy na dwór. Starałam się pani bardzo nie zniechęcać, wspomniałam tylko, że Atos może przewrócić dziecko, bo jest niedelikatny. Pani to nie zraziło. Jednak odległość ją zaskoczyła, a pani chciałaby zobaczyć psa przed ostateczną decyzją, co jak najbardziej popieram, ale nie wiadomo czy do tego dojdzie ze względu na km.
  15. Dunia została dzisiaj zaszczepiona na wścieklinę i wirusówki. Koszt 50 zł. Zapomniałam wziąć rachunek od weta :p. Poproszę go, żeby wypisał przy następnej wizycie, bo koniecznie chcę też zaczipować Dunię, a dzisiaj nie mieli czipów. Będą dopiero w nowym roku. Mam nadzieję, że nadal bezpłatne. W samochodzie było bezproblemowo, nie ma choroby lokomocyjnej, u weta też była bardzo grzeczna. Dunia ma obojętny stosunek do kotów.
  16. [quote name='toyota']Według mnie odwożenie szczeniaka do schroniska to bezmyślność. Jest duże prawdopodobieństwo, że złapie jakąś chorobę wirusową. Nie jest to wina schroniska, ale dużej ilości psów jakie się przewijają w tym miejscu. Dorosłe osobniki są w miarę odporne i raczej nie zachorują, ale w przypadku szczeniąt jest bardzo duże ryzyko. Dziwi mnie to, że nikt nie zrobi sobie kłopotu, by wziąć takie maleństwo na kilka dni do domu. Jak się chce pomagać, to pierwsza zasada jest- nie szkodzić, a druga jest taka, że czasami trzeba sobie rączki pobrudzić.[/QUOTE] [quote name='Magdagdynia']"Witam, bardzo mi przykro, ale psina była malutka i niestety nie przeżyła pobytu w schronisku. W tym wieku powinna przebywać razem z matką. Za szybko została odstawiona od suczki. Pozdrawiam Jola K"[/QUOTE] Tak mi szkoda tego malucha :(. Dlaczego do ludzi nic nie trafia :( ? Tępota umysłowa wiejskich buraków już mnie nie dziwi, ale tu na dogo :( ?
  17. Niestety nikt też nie dzwoni, ale nie ma co się dziwić, bo są święta. Czekam na ten jeden jedyny wymarzony telefon albo mail...
  18. Wszystkiego Najlepszego dla Babci i Dziadka oraz dla jamniczek ! Moje Słoneczko kochane jakie szczęśliwe i zadbane :loveu:.
  19. [quote name='Jasza']Przepraszam, że mnie tutaj tak mało. Dunieczka, już po cieczce tak? Ogłaszamy?[/QUOTE] Jaszo, bardzo dziękuję, że pamiętasz. Ja teraz będę miała więcej czasu pomiędzy świetami i sylwestrem, więc pojadę w końcu z Dunią do weta i zrobię jej nowe foty. Na razie nic poza odrobaczeniem i odpchleniem nie zostało zrobione :oops:. Za to ściągnełam z ulicy nowego tymczasa :( : [URL]http://www.dogomania.pl/threads/219650-ON-ek-JESTEM-GŁODNY[/URL]-!!!
  20. [quote name='egradska']biedny śmierdzielek:( Toyota, czy on jest u ciebie, czy przychodzi na papu i lata sam?[/QUOTE] Jest w kojcu na terenie firmy. Kojec ledwo się trzyma, ale on nigdzie nie zamierza się wybrać. Próbowałam raz wyprowadzić go na spacer, ale nie chciał wyjść z kojca. Dopiero pół reklamówki smakołyków go przekonało. Na smyczy masakra - nie umie chodzić, co chwila się kładzie, zamiast iść do przodu, oplątuje człowieka smyczą. Do ludzi bardzo przyjazny, do psów raczej nie, tzn. jeśli ktoś potrafi włączyć go do stada, to na pewno jest to możliwe, ale żeby sam z siebie pałał radością na widok psów, to niestety nie ;). Podobnie startuje do suk, bez różnicy. I nie mówię tu o moich psach, które go nie cierpią, ale berneńce siostry i stareńkiej suni sasiadów, która podeszła na zapoznanie. Zauważyłam jednak, że to częste u ON- ków zachowanie :p. Jednak ładnie reaguje na ton głosu i można nad nim zapanować. Niestety nic nie umie, żadnych komend nie zna. Wydaje mi się, że jest to pies, który całe życie spędził w kojcu, bo jest bardzo grzeczny w zamknięciu i ma nawyk biegania wzdłuż ogrodzenia jak zwierzęta w zoo. Niestety do budy nie wchodzi, strasznie mi go żal, że tak marznie, leży skulony biedak. Położyłam mu dywanik na beton. Dzięki mojej siostrze wcina teraz Royala, zdążyłam mu kupić też Brita energetycznego. Pieniądze będą potrzebne na weta (to co zawsze - robaki, pchły, szczepienie i kastrację). Możliwe, że potrzebne będzie też leczenie, bo zauważyłam, że ma łyse uszy, może jakiś grzybek się przyplątał ? Organizm niedożywiony jest osłabiony i podatny.
  21. Tak, Państwo są naprawdę fajni i wydaje mi się, że bardzo dobrze sobie radzą z Sonią. Tylko, że są to bardzo konkretni ludzie i niestety nie tego oczekiwali. Chcieli łagodnego psa, który będzie bez większych problemów akceptował obcych. Ja dokarmiając Sonię na działce, chodziłam do niej z różnymi osobami (dla swojego bezpieczeństwa ze względu na pana Soni ;) ) i nie było żadnych problemów. Widać było, że nie jest ciapowata, ale można było się z nią "dogadać". Moim zdaniem przysłowiowego labradora to z niej nie będzie...
  22. Zapomniałam napisać, że DS postanowił sam zapłacić za wizytę behawiorystek.
  23. [quote name='malagos']Częśc osób karmi rozmoczonym chlebem (wykupują po kilkanaście bochenków starego chleba ze sklepów) z mlekiem, do tego kilogramy kości, tych najtańszych. Jak pytam w sklepie, czy jest cos dla psów (przełyki, skrawki, serca wołowe) zawsze słyszę: nie, kości już nie ma.[/QUOTE] Ja nigdy się nie przyznaję w sklepie, że kupuję mięso dla psów, jeszcze by mi coś starego wrzucili :mad:.
  24. Czy ktoś umie napisać do allegro prośbę o zablokowanie tej aukcji ratlerków ? Czy to nie jest łamanie ustawy o ochronie praw zwierząt ?
  25. Mam raport z wizyty, Sonia jest zestresowana kolejną zmianą w życiu i stąd jej oszczekiwanie " intruzów". Są zalecenia jak wpłynąć na zmniejszenie jej stresu i jak unikać sytuacji stresowych. Oczywiście taka wizyta nie rozwiąże od ręki problemów. Teściowie mają na razie w ogole nie odwiedzać Soni, koty mają być dołączone jak najpóźniej (na razie zostały w starym mieszkaniu). Jednak koty też muszą wprowadzić się na święta i Państwo dają Soni ostatnią szansę. Jeśli Sonia potraktuje również koty jak intruzów, to już tego będzie za wiele :p. Włączone także zostały feromony, które podobno działają na 50 % psów. Na razie Sonia zachowuje się bez zmian.
×
×
  • Create New...