[quote name='jambi']ale niekoniecznie!!! słuchaj, kilka lat temu zaraz po zimie, Aron zarośnięty jak owca (to istotne), sobota, mamy wsiadac do samochodu, on stroi fochy (jak zawsze) mi się spieszy - chce go popędzić, rękę dotykam boku psa - zaraz za przednią łapą, i czuje jak palec mi wpada w coś śliskiego... myśle "co za ... w czym on sie wytytłał?!" rozgarniam futro - zonk! [B]rana jątrząca,[/B] zaropiała, ociekająca, gdzieś na 2 cm... weterynarz, zrobiła sie przetoka, cuda na kiju, blizna do dziś... ale nic - serio [B]NIC[/B] nie dawał po sobie poznać!!!! nawet jak mi ten palce w te rane wlazł, to on NIC!!!
i najprawdopodobniej załatwił się tak tydzień wczesniej - w sobote bylismy na szkoleniu gdzie ściął sie z psem, a wniedziele nad jeziorem gdzie latał po haszczach[/QUOTE]
Jakby nie było, to jednak Swiss i jego podejście do dyskomfortu, a co dopiero do bólu, różni się ździebko od Arona ;)
[quote name='jambi']no kurde... skądś to znam... chyba za dużo przebywasz z tą "M" :eviltong:[/QUOTE]
Ta, a potem ona mi powie, ze JA panikuję i marudzę :biggrina: