No to Kazika zabrałam ze schroniska do siebie na działkę. Przeraziło mnie jego zachowanie w boksie kiedy widziałam jak biegał ze spuszczoną głową dookoła. Na działce, po śmierci Misia i Piaska została Norcia, która wlazła pod barak i popadała w rozpacz ( dosłownie).
Jeszcze raz miałam okazje przekonać sie o tym że głupota ludzka nie ma granic - tym razem moja głupota. Ze schriniska na dziłkę jest ok 2km albo lepiej postanowiłam te drogę przejść z Kazikiem na pieszo. A żeby było lepiej - poszłam na "skróty". Poszłam z psem, który od lat siedział w boksie,
u którego mozna sie spodziewać trudnosci z chodzeniem zwg. na operację jakie przeszedł, no i z psem co do ktorego nie miałam pewności że w ogóle będzie chciał ze mną iść gdziekolwiek.
Skrót okazał się może i krótszy ale za to z wertepami, krzakorami, błotem - przeszliśmy.
Kazik - były momenty że się przewracał i nie mógł się podnieść. Ale pomalutku ustawiałam go do pionu i wolniutko szliśmy.
W pewnym momencie połozył sie i zasnął. Dobra - usiadłam koło niego i odpoczywalismy.
Póżniej juz zdał sie na mnie i grzecznie biegł koło nogi. Po 2 godzinach byliśmy na miejscu.
Norcia na jego widok ożywiła się i zaczęła mnie bronić - pogryzła go.
Na noc Kazik poszedł do boksu a właściwie zagrody bo bałam się żeby coś się nie stało. Dziś wypuszczony biegał po placu - znowu sie pogryzły.
Kazik ma zachwiania równowagi, ale jak się rozbiega to jest ok. - skonsultuję z wetem. Skóra w b,złym stanie - skonsultuję z wetem. A w ogóle pies tak grzeczny i miły że aż mniam. Na komendę na miejsce pobiegł do zagrody. Reaguje na siad. Na podaj łapę - wywraca sie do góry kołami. Cudo - jeszcze tylko przekupi Norkę i będzie ok.