a co tu pisać. Małgosia dzielnie wywracała budy co by mały nam sie nie schował jak wypadnie ze swej kryjówki. Na koniec wytrząsałyśmy bude Małego, ale nie wypadł Jakoś sie trzymał w środku. Wszystko wypadło - zaginione miski, jakieś stare kości smakołyki, a mały nie wysypał sie mimo że dostał środek usypiający.
Nie było rady bo i rękacice przegryzał, w ruch poszedł łapacz. Pies był trochę oszołomiony więc bardzo nie zestresowało go to (powiedzmy). Wylądował w kontenerku. I koniec akcji.
Moge tylko powiedzieć że nie jest to łagodny piesek, jak mówi P. Rafał - diabeł tasmański (on nawet wyglada jak diabeł tasmański). Na widok reki skradającej sie do budy rzucił sie z furią :evil_lol:. Małe to a kąśliwe, mam tylko nadzieje i się nie mylę że wywołane jest to strachem.
Psiak zawsze wyciagany był z boksu własnie łapaczem a to narzedzie które zmienia życie zwierząt. Myslę więc że i tym razem gdy mały przestanie sie bać stanie sie fajnym psiakiem.