no to znalazłam właściciela. Okazało się, że nasza wetka zna psinę. Pies ma na imię Saba, właścicielka to osoba, która już nie jednego psa się pozbyła.
Saba ma około siedem miesięcy, przeszła leczenie pyszczka po porażeniu prądem. Miała bardzo poparzony pyszczek, wdała się infekcja, lała się zielona ropa. Psina była leczona właściwie płacąc tylko za leki po kosztach (bo nie mieli pieniędzy). Jutro idę do ludzi po książeczkę i zrzeczenie.