-
Posts
1006 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ania z Bytomia
-
więc związek jest taki że psiak wogólenie chciał sie ruszyć z miejsca na dworze :shake: a ciągnięcie nie polegało na jeszcze większym spłaszczeniu pyszczka i zdarciu łapek bo Pepik szedł ale z oporem, a jak widział że Mimi także idzie na smyczy i nic jej sie nie dzieje to postanowił także spróbować... już nie stawia oporu przy spacerze na smyczy / nie mam możliwości spuszczenia go bo mieszkam przy jednej z głównych dość ruchliwych ulic, poza tym uważam że jest jeszcze za wcześnie na takie experymenty bo może to sie skończyć dla niego tragicznie:oops: a efekt tego był taki że Pepik sie załatwił (chyba 3 min siusiał, zrobił koope) i już sie nie męczy... jak przecież wiadomo zbyt długie trzymanie potrzeb fizjologicznych dla starszego psiaka nie jest zbyt miłe :roll:
-
a jak inaczej miałam go przekonać do tego aby załatwił swoje potrzeby fiziologiczne ? :roll: przeciez trzymał całą dobe... :shake: w/g mnie to większą męczarnią jest trzymanie przez tak długo tego co miał do wydalenia, niż kilka kroków ciągnięcia na szelkach (nie obroży) bo później ładnie szedł całą droge sam, miał okazje do dokładnego obwąchania terenu, co chwile zatrzymywaliśmy sie aby mógł spokojnie powąchać trawke i krzaczki, był jeden 5 minutowy odpoczynek a na działke z przystanku normalnym tempem mamy ok 15 min drogi
-
moje słoneczka po wyczerpującym dniu śpią teraz w łóżku z TZ i synuciem... :loveu: ciekawe jak ja sie zmieszcze :p problem powoli zaczyna znikać choć z oporem - wziełam sie na sposób :cool3: pożyczyłam mu szelki, założyłam no i w droge ( na rękach z Pepikiem maluchem w wózku i Mifką na smyczy do autobusu :p ledwo dałam rade) na działke jak już wysiedliśmy postawiłam Pepika na chodnik (na smyczy oczywiście), stanełam koło niego i powiedziałam zdecydowanymtonem "idziemy ! chodź !" i nie patrząc na niego ruszyłam, smycz sie napieła a on stał jak wryty :roll: jeszcze raz powiedziałam "idziemy..." i z napiętą smyczą ruszyłam przed siebie, przez chwile stawiał opory, ale po kilku krokach odpuścił sobie i mozolnym krokiem kroczył za mną :multi: zrobił ogrooooooomne siku ( jak panienka:evil_lol: ), pierwsze od czasu adopcji oraz koopke :multi: co chwilke zatrzymywał się powęszył i szliśmy dalej ;) Mimcia dotrzymywała mu kroku a Pepik jej :evil_lol: na działce troche sie rozbrykał, zauroczył sąsiadów :eviltong: którzy chcieli abym im go dała :diabloti: w drodze powrotnej takze sie wysiusiał - tym razem jak na faceta przystało :cool3: w autobusie siedział razem z maluchem w wózku:loveu: , Mimka tradycyjnie na moich kolanach, a teraz obydwoje wpakowali sie do łóżka i śpią :lol: Mimi pod kołdrą, a Pepi na plecach brzuchem do góry i oczywiście na mojej poduszce :diabloti:
-
noc mineła bardzo spokojnie - choćbym wogóle psów nie miała :lol: Pepik tylko raz w nocy poszedł do kuchni i było słychać podchrupywanie karmy i chlipanie wody :eviltong: już podchodzi na zawołanie i merda ogonkiem, ale na ugiętych łapkach... czegoś sie jeszcze boi :roll: a na dworze nadal to samo choć w mieszkaniu chodzi sobie bez przeszkód :oops: w sumie "Petitki lubisie to (przefajne) misie" :cool3:
-
4 Szczeniaki znalazly dom - także Kropek! :)
Ania z Bytomia replied to BoUnTy's topic in Już w nowym domu
super :multi: nareszcie sprawa klusek sie ruszyła :cool3: a tymczasem maluszki hop ! na pierwszą ! :multi: Dzaga nie przejmuj sie, jak ja mieszkałam z rodzicami miałam podobne perypetie :eviltong: no i mam je do dziś, ale teraz i tak mają mało do gadania bo mam własne mieszkanie :diabloti: