-
Posts
1006 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ania z Bytomia
-
KOPI - czekoladowy doberman - MA DOM!!!
Ania z Bytomia replied to Klementynkaa's topic in Już w nowym domu
Maciaszek napisz coś więcej o Kopi (kojaży mi sie z cukierkiem kopiko :eviltong:) jaki jest jego stan zdrowia, jak z uzębieniem, czy jest szczekliwy, jak z agresją, nic nie obiecuje ale moooooooooooooooże skusze sie na kolejny tymczas.... szukam towarzysza do nocnych spacerów bo Aszka w ciemności to tylko moje nogi obszczekuje a moja Mimi włącza bieg wsteczny i musze ją ciągnąć :oops: ostatnio coraz częściej wędruje na nocne spacerki, w dzień za gorąco jest :eviltong: -
Sunia została u swoich właściceli i nie może zostać odebrana bo zostałaby z mety uśpiona, jak sie nieoficjalnie dowiedziałam od osoby blisko spokrewnionej z tą rodziną Sunia dostawała od swojej właścicielki tabletki psychotropowe ( właścicielka sadzi że na uspokojenie ) i ma wyniszczony układ nerwowy, Sunia jest agresywna na podłożu psychicznym/lękowym Sunia została wysterylizowana 8 maja tego roku dzięki fundacji SOS dla zwierząt, sytułacja była podbramkowa dlatego że sunia była zaciążona i 5 dni rodziła zanim trafiła na stół do wet.Czogoły, miała w sumie 10 maluchów jak nie więcej (o konkretnej liczbie nie zostałam poinformowana) u właścicieli urodziła 8 maluchów ( wszystkie martwe ) w klinice na brynowie usg wykazało że ma wbrzuchu jeszcze 2 szczeniaki także martwe (jak nie więcej bo mogły sie pochować za te 2, było niewyraźnie widać) wszystkie szczeniaki miały perforacje
-
oktawio6 nie mam zamiaru ci sie z niczego tłumaczyć, Pepi nie był twoim psem (nawet tymczasowym), wyadoptowałam go ze schroniska :p BoUnTy dziękuje że udzieliłaś sie na wątku na moja prośbe Mysiu Pepi miał robione wszystkie badania, 4 razy EKG, testy na anatropine które nie dały żadnego rezultatu. Pepicio miał 4 zawały i wetka sama sie mnie pytała na co czekam z uśpieniem.... miał bardzo silna arytmie, leki nie dawały żadnego rezultatu :shake: a zawały wygladały naprawde okropnie :placz: więc co waszym zdaniemmiałam z nim zrobić? czekać aż sam odejdzie podczas zawału ? czekać aż serducho nie wytrzyma? wetka powiedziała że każdy zawał powoduje zniszczenia komórek serca, muzgu i wszystkich organów wewnętrznych, psiak nie potrafił kontrolować już swoich potrzeb fizjologicznych, nie chciał nic jeśc przez ok tydzień dni przed eutanazją, później już nawet pić nie chciał.... a na was w szczególności na oktawie brak mi słów :shake: to wątek psów w potrzebie a nie wątek nagonek na dogomaniaków i jeśli nie znasz sytułacji prosze pozostaw idiotyczne argumenty dla siebie bo potrafisz sie tylko odzywać w kwestiach awanturniczych, jeśli sie coś dzieje gdzie można człowieka zrównać z ziemią bezpodstawnie. Prosze powiedz mi w jaki sposób byłaś związana z tym psem ? był prędzej u ciebie? ty mi go wydawałaś jako osoba prywatna? z tobą podpisywałam umowe adopcyjną? odpowiedź brzmi taka że nawet go nie głaskałaś... baaa nawet realnie go nie widziałaś... :p to skąd możesz wiedzieć co było dla niego lepsze? dalsza męczarnia w chorobie bezskutecznie leczonej czy szybka eutanazja? a może wszyscy dogomaniacy powinni sie do ciebie zwracać z pytaniem czy można danego psa uśpić bo cierpi? bo z tego co pisałaś wniskuje ze 'przywłaszczasz' sobie tak każdego psiaka i tylko ty o nim decydujesz... zastanów sie kobieto co ty piszesz... na twoim miejscu zastanowiłabym sie także nad tym co ty tu wogóle robisz, to niestety DOGOMANIA i tu sie pomaga psom a nie nakazuje im cierpieć faszerując wszystkimi możliwymi lekami które są bezskuteczne, lepiej byś sie nadawałą do programu pod napięciem, tam lubią afery :razz: a ja zamiast tracić czas (którego i tak ciągle mi brak i z czego także nie musze sie tłumaczyć) na odpowiadaniu na głupie pytania na takie posty jak oktawii6 wole działać realnie niż wirtualnie tak poza tym jakbyś nie zauważyła to przy MOIM PROFILU JEST TAKIE CZERWONE OKIENKO (skrót gg dla niekumatych podaje nr 2632227) W KTÓRE ZAWSZE MOZNA KLIKNĄĆ I DO MNIE NAPISAĆ W KONKRETNEJ SPRAWIE a nie zaśmiecać wątki i wzburzać afery w sprawach naprawde śmiesznych podjełam decyzje o eutanazji i jestem z niej dumna, byćmoże co niektóre osoby nie potrafią podjąć tej trudnej decyzji (sądząc że tak najlepiej bo nikt nie bedzie miał pretensji za ewentualną śmierć psiorka/kotka) woląc patrzeć jak zwierz sie męczy i sam skona a do twojej wiadomożci oktawio6 miałam niedawno także malutką chi którą także uśpiłam z tego samego powodu, link znasz także też możesz sie wyżyć, ulży ci i bedziesz miała kolejna satysfakcje to chyba na tyle, jeśli coś w/g was pominełam to zapraszam na gg :roll:
-
Owczarkowata Doris i szczeniaki - MAJĄ JUŻ DOM!!!
Ania z Bytomia replied to BoUnTy's topic in Już w nowym domu
właśnie wróciłam z Dorcią od weta, zdejmowaliśmy szwy. Wszystko jest ładnie pogojone, nawet zaróżowionego nie ma i zarastać zaczyna, jednak nadal ma zakaz podskakiwania, ale biegać już może ;) Atlantydo prosze odezwij sie do mnie na gg, napisałam ci PW ja jutro poprostu nie mam jak sie wyrwać żeby iść z małą na szczepienie, musze jutro załatwić tą sprawe z TOZem, iść pokryć kolejną część długu u wetki,a a tak to zaszczepiłybyśmy ją dziś i wciągnełabym ją pod swój dług płacąc jutro bo nie wiem o której Bounty kończy dziś zajęcia a musze jeszcze jechać na swoje mieszkanie do mojej suńci i iść na działke. Jak sama widzisz ciężko u mnie z czasem, także najlepiej by było zaszczepić małą dziś, jeśli masz czas oczywiście. Prosze o w miare szybką odpowiedź / niestety u siebie na mieszkaniu nie mam dostępu do neta a po obiedzie musze jechać -
Owczarkowata Doris i szczeniaki - MAJĄ JUŻ DOM!!!
Ania z Bytomia replied to BoUnTy's topic in Już w nowym domu
Atlantyda jak możesz odezwij sie na moje gg (nr 2632227) w sprawie szczepienia Shili -
Owczarkowata Doris i szczeniaki - MAJĄ JUŻ DOM!!!
Ania z Bytomia replied to BoUnTy's topic in Już w nowym domu
niestety nie jest dobrze... Dorcia jest już po zabiegu, jednak był to dosc spory brzydki krwiak (skrzepy, jak to powiedziano) pojawily sie komplikacje, Dora ma problemy z krzepliwością krwi, aktualnie ma przetaczaną krew i podawaną kroplówke, dostała leki na poprawienie krzepnienia, lekarz który otwierał sunie powiedział że nie daje gwarancji na to, czy nie powtórzy sie to PO RAZ KOLEJNY ! (czyli znów kolejny zabieg ;-( ) co do rokowań powiedziano mi że narazie nie mogą mi nic powiedziec (mam nadzieje że nie mieli niczego zlego na mysli) Dorcia miała pobraną krew do badania, z wyników które już mają stwierdzono anemie, ale jeszcze nie wszystkie wyniki doszły. Pytano mnie do kiedy chciałabym ją zostawic w lecznicy, wydaje mi sie że najlepiej byloby do środy, tak aby miec pewnośc że jej życiu już nic nie zagraża bo to też bez sensu wlec ją tam i spowrotem z chorobą lokomocyjną (także najlepiej dla niej bedzie jak zostanie tam pod kompleksową opieką do środy) potem sama jej bede musiała podawac leki na krzepnięcie krwi aby gojenie rany przebiegało bez komplikacji i nie było kolejnego krwotoku. Zapytałam sie ile mniejwięcej bedzie kosztował zabieg z leczeniem w szpitaliku : licząc bez pobytu (30 zł doba) ok 250 zł, samo ponowne otwieranie i usówanie krwiaka wyniosło 120 zł plus jeszcze leki, kroplówki, przetaczanie krwi... Dośc sporo tego wyjdzie,dlatego PROSIMY O WSPARCIE FINANSOWE, KAŻDA NAWET ZŁOTÓWKA POMOŻE NAM URATOWAC DORZE ŻYCIE !!!