hehe, dość dalekie to podobieństwo raczej ;-).
juz wysyłam pw i chętnie się razem umówie, nawet niech nie będzie tak zaraz, to będziemy miały okazje pogadac.
a jeszcze ci powiem, że zadzwoniłam do naszej karmicielki kotów, ktora byla zaangażowana w jego sprawę, a jej koleżanka, pani aleksandra bywa na paluchu i go odwiedzała ponoć. kilka osób z osiedla konsekwentnie ukrywało informację, gdzie jest pies, przed jego juz byłym właścicielem. i oni wszyscy bardzo się cieszą, a to był mega miły telefon do wykonania: pani nino, nasz pongo znalazł dom ! :).
wkleje tu te zdjęcia, oki?