Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. miałam sunię z palucha, ktorą nazwałam poppy ;-). ale nie byla za duża na fotel :-)
  2. to jak z moim tymczasem, który w dodatku jest jeszcze gryzącym pokrakiem. same plusy ;-)
  3. daj spokój, niech print screena wyśle mejlem, wystarczy.
  4. patrzcie, ta mała przypomina mi kajka tak, ze nie mogę: http://www.dogomania.pl/forum/threads/240600-Wspania%C5%82y-dom-dla-ma%C5%82ej-suni-lubi%C4%85cej-dzieci-Mo%C5%BCe-by%C4%87-starsza-bez-%C5%82apki?p=20542701#post20542701
  5. i co? znalzł sie ktoś? co tu tak cicho, jak jest ds chętny na wilka?
  6. to akurat dobrze z pewnego punktu widzenia ;-).
  7. no cóż, pewnie trend filipowy juz wykorzystany do cna ;-)?
  8. hej, melduje sie powakacyjnie. ellig, kciuki trzymam!
  9. hormony rządzą naszymi ciałami na wiele sposobów. psimi również :-).
  10. a ja na wakacjach byłam. czekam na potwoerdzenie wpłaty na bazarku, ale chyba będe miała jeszcze jakieś drobne do przelania, bo ktos ostatnio dokupił. ale jeszcze nie wplacił.
  11. hej, na wakacjach byłam, ale już musiałam wrócić..... dzięki za ogłoszenia!
  12. z kuqweta boskie. na fali zaskoczonego "ciapusia": [IMG]http://d22zlbw5ff7yk5.cloudfront.net/images/stash-1-4fe793b2c80d0.jpeg[/IMG] tłumaczenie (wolne...): i to wszystko tak jakby wybuchło, czy coś.
  13. hej. po powrocie z wakacji zaglądam do was. trzymam kciuki za encorton... artykuły o nowotworach u psów zaraz sobie zapisuję, dzięki. choć ma nadzieję, ze mi sie nie przydadzą.
  14. napiszcie, co w sądzie było. dopiero wróciłam z wakacji i wracam do rzeczywistości....
  15. hehehe, dobre. wytumacz dlaczemu - racja!
  16. wcale nie prawda, przeciez najpierw go ktos uratował, no nie? do mnie trafił już bez zagrożenia zycia. miał anemię, fakt, ale juz był całkiem ok, fizycznie przynjamniej.
  17. hej! d lugo mnie nie było, a tu takie dobre wieści :-)
  18. kolega ma goldenkę. kiedys, jak wyjechał, ktoś z rodziny ściał jej firanki. awantura była na pół odiedla, a sunia wyglądała dziwnie goło, zanim jej nie odrosły :-). dzięki za info o fancie. trzymam kciuki, zeby dom sta się ds. dziewczyny, prośba, wrzucajcie czasem info, jak fancie i ludziom idzie razem.
  19. gameta - tak, z jedna poprawką. śmiem twierdzić, że masowe wydawanie psów niepewnych a nawet agresywnych, istniało zanim ludzie wzięli się do socjalizacji, udanych, nieudanych, pozornych... jakie sa psy w schronach, nie wiadomo, kto by tam patrzył. jak nie rzucaja sie od razu, ida do adopcji, nikt nie pyta o dzieci, o doświadczenia z psami. tak było, jest i będzie jeszcze pewnie długo. przykładem sama fanta - wydana do adopcji ze schronu. po interwencyjnym odebraniu z patologii.
  20. przelałam opiekunom fanty 102 zł z bazarku, trochę to wsparcia suni będzie.
  21. jak broi zamknięty, to nie ma przebacz. tzreba w ogłoszeniach to uwzględnić - pies na podwórko! jeja, ja bym miała dla niej bosskiego psa, od dwóch lat na paluchu, dla dzieci słodki, dla innyc ludzi też, kochany psiak, podstępem schowany przed patologią z mojego osiedla, ma teraz ze 3 lata czy coś ( w schornie źle okreslili, ja go zna od małego). wygląda na fotach na dużego, ale to taki może kilkunastokilowiec. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/214582-Pongo-z-patologicznej-rodziny-do-schronu"] http://www.dogomania.pl/forum/threads/214582-Pongo-z-patologicznej-rodziny-do-schronu[/URL] [IMG]http://i536.photobucket.com/albums/ff323/sleepingbyday/06-7.jpg[/IMG] [IMG]http://i536.photobucket.com/albums/ff323/sleepingbyday/07-6.jpg[/IMG] [IMG]http://i536.photobucket.com/albums/ff323/sleepingbyday/p1-1.jpg[/IMG]
  22. samoobsługa :-). a ten pies korzystający z okazji - bomba. WARNING: nie pokazuj tego swojemu psu :-)
  23. dżdżowniś, no własnie, tu nie bardzo wiadomo, o co chodzi. i o to dopytywałam, i dlatego pisałam, ze o co kaman... I na serio - kto coś wie wiążącego na temat fanty aktualnej sytuacji? jak to jest z ta adopcją komukolwiek? na jakiej podstawie sa takie przypuszczenia? swoją drogą wydawanie kasy na psy trudne, choćby ze względu na chorobę, nawet uleczalna, ale za duża kasę - gdy inne, zdrowe psy cierpią -to klasyczny przypadek za krótkiej kołderki. nie ma tutaj racji tylko po jednej stronie. działamy w syfie i regularnym braku kasy i tyle. można sobie założyc: nie pomagam mega trudnym (choćby ze względu na ciężką chorobę) psom, bo za ta kasę pomogę 5 innym, ale dopóki nie zwiążesz sie emocjonalnie z takim psem, nie będziesz wiedzieć, czy znajdziesz w sobie siły na decyzję wstrzymania pomocy. to też jest przyczyna stresu, w jakim działamy - tak jak usypanie ślepych miotów. robimy to, bo tak trzeba, ale czy to zmniejsza naszą winę wobec tych szczeniaków? fakt jest faktem, zabijamy je. z tym musimy żyć i to w nas jest. trzeba to wziać na klatę, albo borykać się ze skutkami nieusypiania ślepych miotów
  24. gagata, a kto powiedział, że wyłącznie ;-)? dżdżownis, widzisz, ja jestem też tą miejską wolontariuszką. fanta nie ma nic wspólnego z vivą (to akurat pisałam a propos twojej info o emirze, do wiadomości). nic, a nic. wiele psów, którymi się (współ)opiekuję, z vivą nie ma nic wspólnego. tu na dogo i poza dogo./ właściciel skontaktował się ze mną, wtedy nie było wiadomo nic o tym, co jest z fantą, na czym polega problem. całą sprawę, z wszystkimi dokumentami, jakie mi właściciel przesłał, wrzuciłam na wątek, z prośba o pomoc środowisko psiarskie. a nie konkretna fundację. i wtedy chodziło, zeby ją ktoś mógł rzetelnie ocenić. rzecz zaczęła żyć, fanta znalazła miejsce u liliany, potem zmieniła hotelik. wszystko zaczęło się dziac na fb którego nie mam, to raz, a dwa, nigdy nie byłam formalnie odpowiedzialna za fantę, formalności byly pomiędzy właścicielem, a liliną, czy tam tą panią, która wzięła dokumenty na siebie, ja, że tak powiem, pośredniczyłam - właścicel szukał pomocy, dostał namiary na mnie, napisał. w swojej okolicy znalazł dzięki wątkowi lilianę i działał. czy czyni mnie to osobą decyzyjną? mam nadzieję, ze to trochę wyjaśnia. pomoc na odległość - nie wylewajmy dziecka z kapielą. taka pomoc nie jest zła, jest bardzo czesto jedyna mozliwa. a że czasem nie łączę nickow z ludźmi na zywo i z daną organizacją, to sporo osób to chyba wie ;-). ja nie ukrywam. być moze mam coś wadliwe w głowie, ale faktycznie czasem myśle, ze znam dwie różne osoby, a to jest jedna. owszem bywa, ze mi sie utrwali, ale np znów zapomniałam, że mondo cane to kahoona. i teraz nie wiem, w jakich okolicznościach mysię poznałysmy, czy znów myślę, że znam dwie różne osoby? coś mam wrażeniem, że ta cała sprawa ma dwa wątki, łączące się na początku, ale teraz już niezależne, choć argumenty się przeplatają trochę bez ładu i składu.
×
×
  • Create New...