-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sleepingbyday
-
pieskie MEMY, MUZYKA, KAMPANIE SPOŁECZNE...
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Off Topic
[IMG]http://repostuj.pl/img/upload/20130422113600.jpeg[/IMG] -
takie tam niedzielne, rodzinne popołudnie.....
-
Starsi państwo przygarneli GROMADĘ zwierzaków ,wieś Mętków. CD.starego watku
sleepingbyday replied to Javena's topic in Akcje
a dojdzie tam w jeden dzień? -
tak filodendronie wypacza się sens, proces trwa.... wykupiłam sobie ostatnio prenumeratę dzikiego życia, stwierdziłam, że w sumie to chce się dowiedzieć więcej na różne tematy związane z ochroną przyrody. koszt roczny 50 zł, tyle co nic. własnie dostałam pierwszy numer, z elektrownią pomorską. nie widzę sensu debaty nad znaczeniem słowa "morderca". czy jak powiem "dla mnie kwiatek to jest zwierzę", to jestem uprawniona do takiego zdania, bo "mam prawo do własnej opinii"? mysle, że aby wypowiadac sądy, warto sie opierać na wiedzy i porządnym rozeznaniu. przynajmniej minimalnie. moja matka mówi, że głupim narodem łatwiej rządzić. i jakkolwiek w wielu kwetsiach sie nie zgadzamy,to rację ma tu w 100%, upadek edukacji po kilku latach od zmian jest zastraszający, juz nawet język ojczysty ledwo zipie.
-
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
cooo? czekaj, tam był lordzik??? to chyba ostro schudnięty!!! -
:-(. kurka wodna, no.....
-
pieskie MEMY, MUZYKA, KAMPANIE SPOŁECZNE...
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Off Topic
a ja - tego weterynarza ;-) -
na szczęście dla mnie w luku nie można przewozic ludzi, więc zostaje kabina pilota. przewiduję, ze na tę okolicznośc kilka osób będzie chciało się z fb wypisac, zeby w kokpicie posiedzieć i zrobi sie ciasno, dla pilota może miejsca nie wystarczyć :-)
-
a co, jak ktoś nie jest na fb? posadzą go w kabinie pilota ;-)?
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
sleepingbyday replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
piekny ten znaleziony na mokotowie... -
Starsi państwo przygarneli GROMADĘ zwierzaków ,wieś Mętków. CD.starego watku
sleepingbyday replied to Javena's topic in Akcje
dzięki za info. pytałam o nr buta, bo przyjaciółki facet ma do oddania, ale własnie przed chwila okazało się, że to nr 45, więc o wiele za duży, nei ma co. mam jakąś kilkukilowa paczkę, wiem, że chca dołączyć wędliny, ale się waham, bo w 1 dzień musiałoby to być dostarczone a nie widze szans, nawet z kurierem (zreszta na taki kurierski ekspres mnie nie stać). może ktoś tam jedzie niedługo? -
no, nadzieja jest, co zrobisz... ;-).
-
[quote name='Aysel']Nie zablokowałam ;) Jak widać te moje 3-4 posty po prostu przyniosły skutek taki jaki był zamierzony. O to chodziło. To nie dziecinada, to dogomania.;) Jak się nie powie jasno i wyraźnie to zrozumienia brak.[/QUOTE] dogomania to nie zywa istota tylko forum i jest takie, jakie je tworzymy. trochę to naskakiwanie na dogomanię mnie zaczyna męczyć, jest tak totalnie uogólniające. nie wiem, ja nawet na tak potencjalnie kłotliwym wątku jak tutaj czuję się w sumie dobrze, nawet, jka coś mnie wnerwia, to raczej nie az do białej gorączki i na wyniszczenie. a to, ze się czasem ktoś pokłóci, mój boże, wielka co, nie wszyscy musimy jeść sobie z dzióbków. na wątkach pomocowych dawno nie widziałam ostrej kłótni naprawdę bez przyczyn, nawet, jka częściowo zacietrzewionej przesadzacie z ta ocena. nie wiem, czy pamiętacie czasy krężela, z aktywną obecnością arki i emirowej i pisdz, to były jatki. róznica jest ogromna...
-
Faustus, filodendron - święta racja. ale to nie powoduje, ze zwierzęta nagle nie maja praw i że wszystko im jedno, jak są traktowane, a my nagle, przez globalną niemożność, jesteśmy bez winy. jako gatunek i jako jednostki. jak to rozwiązać nie wie nikt (oprócz kima, który przemyśliwuje nad atomówką, ale to troche wylanie dziecka z kapielą... ;-))
-
jasna sprawa. dlatego nic z tego, o czym piszemy, nie jest latwe, ale "nikt mi kokosów nie obiecywał i słowa dotrzymał" ;-). zwłaszcza, że podobno białko zwierzęce jest potrzebne do życia, więc matka polka włoszczyną nie opędzi ;-). ale ta matka polka jest często wymówka, żeby o niczym nie rozmyślać, niczego się nie uczyć, postaw nie zmieniać, bo.. ta matka polka i to wszystko niemożliwe w skali globalnej. a ubrania, gacie, skarpety z chin? przecież zagadnień są setki. zaczynając od najważnieszego, czyli systemu, w którym liczy się własność a nie człwoiek, i w którym to na nas zrzuca się obowiazki (finansowe) zwiazane ze śmieciami produkowanymi przez innych (dlaczego ja mam segregowac i płacić za segregację tego, co naprodukowali bez sensu i w patologicznej ilości inni, dla kasy?). ten świat jest rządzony przez chciwych s....synów, traktujących nas jak bydło z chowu przemysłowego. nigdy nie będa chcieli zmian, bo uderzyłyby w ich interesy. ale od własnego podwórka zacząć trzeba. żeby móc patrzeć w lustro, czy chowałem się za matką polką (tylko filodendron, nie biezr tego do siebie, bo masz rację, a cudów nie ma), czy póbowałem ogarnąć coś w moim zasięgu. tu idzie nie tylko o, że tak górnolotnie powiem, nasze dusze, ale o to, czy przetrwamy, przecież nie chodzi o perspektywe stu lat, ziemia powinna jeszcze tysiące, miliony lat móc ludzi nosić. a czy będzie?
-
lubię jajka, ale jem tylko takie od znajomych kur. najbardziej rozpieszczonych na świecie, niosą się, jak chcą, łażą po polu, a karmione sa kozią serwatką, bo ludzie kupili 2 kozy, ale skupy tam nie chcą tego mleka, a im nie smakuje kozi ser, więc dają kurom....
-
Ruda-wkońcu w swoim wspaniałym DS u: Klops !
sleepingbyday replied to Angel's topic in Już w nowym domu
jaaaasssne ;-) -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
sleepingbyday replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
o matko, biedny dropek, siła złego na jednego :-( -
kurcze, widze, ze się nakręcam i boję się, że nic nie wyjdzie,a ja sie roczaruję....
-
ten wątek to masakra, kilka godzin to kila stron. już status rozmowy o aborcji i eutanazji ma, rozpala emocje ;-). [quote name='Aysel']Jeśli o to chodzi to oczywiście, mamy takie samo zdanie na ten temat :) Natomiast pamiętam jak przyszedł do nas bodajze w podstawówce myśliwy własnie i opowiadał nam o wszystkim co związane z lasem, opowiadał też o polowaniach, dlaczego się to robi, po co itp. [B]Chodzi mi o to, że NIE POWINNO się porównywać zaproszenia do szkoły myśliwego do zaproszenia prostytutki czy sutenera.[/B] W przedszkolu mojego chrześniaka byli także różni ludzie np. lekarz, pielęgniarka, elektryk, leśnik, myśliwy chyba też ale z tego co tam to 5 letnie dziecko opowiadało to zajęcia tak nie wyglądały. [B]I co, to że zaprosili myśliwego jest równoznaczne z tym jak gdyby zaprosili prostytutkę? [/B] Dokładnie o to mi chodzi.[/QUOTE] jakie proponujesz porównanie dla kogoś, kto jest przeciwny polowaniom? [quote name='Aysel']Sleepingbyday Mamy kompletnie rózne poglądy i one nie są do pogodzenia. Natomiast dziwi i boli mnie to, że są tu ludzie dla których - zgodnie z ich ideą - ważniejsze byłoby dziecko dzika niż jego własne. Może i tęgie głowy nad tym myślą, ale fakt jest jeden: KAŻDY w sytuacji zagrożenia będzie starał sie uratować swoje dziecko, a nie kociaka, szczeniaka czy dziecko dzika. No chyba, że ktoś jest osobą chorą psychicznie lub aż tak zacietrzewioną w swoich poglądach (co jest dla mnie rownoznaczne z radykalizmem który potrafi się przerodzić na pewno w różne zaburzenia na tle psychicznym więc wszystko sprowadza się do jednego). Dlatego ja nie rozumiem dyskusji na temat równości życia ludzkiego (na przykład naszego dziecka) i życia zwierzęcia (np. kociaka). Każde życie ma swoją wartość i myślę, że każdy z nas jest tego świadomy. Natomiast hipokryzją jest dla mnie porównywanie ludzi i zwierząt. Dlaczego hipokryzją? Oddałbyś swoje życie w obronie dzika przed myśliwym (sorry, ale to porównanie uznałam za najbardziej obrazowe)? Śmierć dziecka i psa to dla Ciebie to samo? Dla mnie nie i dla większości normalnie myślących ludzi to jednak człowiek jest ważniejszy. To nie jest egoizm, to jest cecha każdego pojedynczego gatunku. Każdy pojedynczy gatunek po pierwsze będzie cenił najbardziej swój własny gatunek. Ja rozumiem że tu się nie dojdzie do konsensusu, bo tu jest zderzenie poglądów i ja tego nie oczekuję. Natomiast mówię kompletnie z boku - nikt nie ma zamiaru słuchać osób które przyrównują ludzkie życie do życia zwierząt. Niestety to jest jak najbardziej naturalne, że cenimy swój gatunek ponad inne i ponad wszystko chcemy jego dobra = jest on dla nas ważniejszy. Na prawdę - przecież jak tu wejdzie laik (bo nie wszyscy się zajmują pomocą, wolontariatem i tak dalej) to pomyśli sobie: "Boże, ale Ci ekolodzy to psychopaci! Rzeczywiście, media/państwo/opinia publiczna ma rację!" W ten sposób nie pomagacie wizerunkowi ekologa. Nie tak powinno się zmieniać świat. To jest takie moje zdanie i weźmiecie je sobie do serca albo nie - trudno. Czasem po prostu trzeba bardziej przystępnie, mądrze. Może czasem nie trzeba wykładać wszystkich swoich argumentów na raz, bo człowiek-laik się gubi. I teraz nie mówię tego w kontekście stricte tego wątku a takiej postawy jaka jest tu widoczna. Bo ja nie widzę co wy robicie w realu czy na innych forach ;) Ja widzę Waszą postawę tu i na tej podstawie wnioskuję, inni ludzie którzy tu wejdą - podobnie.[/QUOTE] wyjaśnię - nie jest ważny dla mnie gatunek,ważne moje emocjonalne związki i u każdego tak jest, choć moze nie zdawac sobie sprawy, albo - nie bierzcie tego do siebie - nie mieć wyobrażenia o tych emocjach. każdy ratuje to, co dla niego najważniejsze. więc jeśli miałabym ten hipotetyczny pożar rozpatrywać, to najpierw wyciągałabym moją mamę, siostrę, siostrzeńców, a dopiero potem czyjeś dziecko. najpierw wyciagnę swoją suke, niz obcego faceta. bo nie ma wazniejszego związku, niż rodzinny. to jest ponad gatunkami i w tym znaczeniu stawiam znak równości - bo nie mają gatunki znaczenia. dlatego też czyjeś patyczaki mam dupie, obcą krowę mam w dupie, moja suka jest ważniesza, bo cała moja rodzina jest ważniejsza. i tak, moja mama jest wazniejsza od mojej suki, ale sąsiad już nie. argument, ze jest człowiekiem, nie trafia do mnie. wyobrażam sobie, ze jest to mechanizm pod tytułem: jestem dla kogos obca i płonę wraz z tego kogoś psem, więc wolę być ja uratowana, niż ten pies. ciezko by dysutować dla mnie płonącej, jakbym płonęła z dzieckiem tego ratującego - bo tu gadki nie ma, ale pies - odwołam sie zatem do jego obowiązków wobec gatunku, to może ocale tyłek... ;-). zawsze i wszędzie chodzi o nas i naszych najbliższych, cudów nie ma. dlatego śmeirć anonimowego dziecka w bangladeszu nie dotknie cię kompletnie,a śmierć twojego psa - owszem. i dlatego tez śmierć twojego dziecka dotnie cię o wiele bardziej, niż śmierć twojego psa. czy jasno piszę? ale uspokoję was, jak dwa lata temu uczestniczyłam w wypadku, to był total, wokół naszego samochodu masakra samochodowa, a my nietknięci - to wyskoczyłam z miejsca lecieć do poszkodowanego samochodu wyciagać dzieciaka. dzieci, choc nie przepadam za dziećmi, to są zależne od nas i bezbronne, z tego powodu mają status uprzywilejowany zawsze i wszędzie i to jest normalne. lubić nie muszę, by rozumieć i czuć ich pierszeństwo w pewnych sytuacjach. zresztą dokłądnie tak samo, jak zwierzęta ;-) [quote name='filodendron']Dla mnie człowiek zawsze będzie ważniejszy od zwierzęcia, szczególnie dziecko, ale nie wgłębiam się w ten temat, bo już raz doszliśmy na dogo do poziomu absurdu dysputując o kolejnościć wynoszenia ludzi i zwierzątek z pożaru - włączając w to hodowlę patyczaków :evil_lol:[/QUOTE] pamiętam ten wątek, ale tez go nie znajdę... [quote name='Faustus']Tyle że tym "tęgim" głowom póki co nie udało się stworzyć niczego co byłoby na tyle spójne, by nie można było tego obalić nawet prostą logiką. Pomijam już kwestię społecznej akceptacji ich postulatów i to w wymiarze globalnym, bo tu wiadomo: rozbiją się o mentalność, kulturę, uwarunkowania religijne itd. Dla takiej filozofii przyrody jedyny podatny grunt na obecną chwilę jest w kulturze europejskiej i wywodzących się z niej. Przy czym podatny grunt polega na tym, że ktoś wysłucha i wda się w polemikę jeśli uzna, że warto taki temat podjąć jako temat rozważań. Z tego też powodu przy całym szacunku dla tych umysłów ich poglądy są jak poglądy bezag: utopijne. Dysponują oczywiście o wiele większą jak wspomniałaś wiedzą i zdolnościami. Przy czym jeśli ich postulaty są do obalenia nawet dla mnie, to naprawdę nie wiem czy jest o czym dyskutować...[/QUOTE] dlatego wskazują na mega trudności w temacie, na boga. i podkreślę, nie mówię o ekologach, i to nie jest tak, ze łatwo ich zakasować, bo tak nie jest. utylitarnośc zwierzęcia i trudności tehcniczne nie niwelują prawa do życia, tu logika jest bezwzględna. ale jak mówię - rozpatrujemy teraz totalnie nieodyskutowany zbiór poglądów tylu osób, dość różnych i od innej róznych stron zajmujących się tematem, ze być moze komentujemy zupełnie inne rzeczy ;-). chętnie bym zobaczyła wątek prezentujący te rozważania, bo ich bogactwo jest dość zaawansowane, a nieco o nich cicho. ale nie będzie mi się chciało go założyć..... [quote name='Aysel']Bezag czy możesz udać ze moich postow nie ma/ze ich nie widzisz? Problem sam sie wtedy rozwiąże :) Ty będziesz zadowolona bo nie będziesz musiała czytać rzeczy które tak bardzo Cię denerwują. Ja będę zadowolona stokroc bardziej bo nie będę słuchać o pradawnych ludach, wierzeniach, komunizmie i Twoich problemach. Obupolne korzyści. :) Nie chce dyskutowac Z TOBĄ, понятно? (Tak mi sie przypomniala ta zła Rosja :)[/QUOTE] dziewczyny, właczcie sobie ignora i tyle.a tak naprawdę wystarczy, żeby tylko jedna włączyła, nie będzie widziała postów tej drugiej ;-) [quote name='lis']Tylko, że Jej logika wpisuje się idealnie w myśliwską logikę: jeśli mając do wyboru przekazać 1% podatku na biedne dzieci i zwierzęta, wspierasz zwierzęta, Jesteś nienormalny jeżeli, zamiast spierać przedszkole, obiady i szklankę mleka dla dzieci, wolisz wspierać schronisko dla zwierząt, które marnuje gminną kasę, którą można by przeznaczyć na dzieci, Jesteś nienormalny dużo się naczytałem takich porównań i zarzutów, więc takie " wybory ", jakie tu daje [B]Aysel[/B], zapalają u mnie czerwoną lampkę.[/QUOTE] [quote name='Faustus']Lis ja rozumiem Twoją "czerwoną lampkę". Tyle że opisujesz kompletnie różne sprawy. Jest jednak diametralna różnica między przekazaniem 1% podatku, a bezpośrednim podjęciem działań tu i teraz w celu uratowania czyjegoś życia. Zresztą zobacz co pisze bezag: "Osobiście oddałabym własne życie za czyjeś, wyjątkowo osoby niewinnej. Jak dla człowieka może być najwazniejszy człowiek, skoro doprowadza do wojen, które biorą miliony ofiar?" Zgadzasz się z tym? Oddać życie za kotka? Serio?[/QUOTE] tylko że to sa konsekwencje takich postaw- nie mówię u nas, bo my są troche bardziej w temacie, niż przeciętny polak, ale dzięki kiepskiej edukacji promującej bezrefleksyjność i i wtłaczaniu do młodych głow pewnych postaw jedno równa się drugie. [quote name='Faustus']Pewnie że nie reguła. Ja znam za to aktywistów ekologów, którzy w prywatnej rozmowie najlepiej przy tzw kieliszku mówią wprost, że robią co robią bo to dobry biznes jest.[/QUOTE] to nie jest argument, bo to nie są aktywiści, tylko w takim przebraniu występują. tak jak płatne dt nie jest wolontariatem, tylko biznesem bądź dorabianiem sobie. [quote name='filodendron']Szukam, ale nie mogę znaleźć wątku, w którym doszliśmy do patyczaków ;) Tam było o powodzi, wyławianiu z rzeki własnego psa zamiast cudzego dziecka, o płonących stajniach, z których ktoś wyprowadza własne konie zostawiając na pastwę ognia dzieci z klubu jeździeckiego (to było moje, bo w trakcie dyskusji wyobraziłam sobie taką sytuację i włosy stanęły mi dęba na głowie, że jest możliwa) i różne takie, z patyczakami na końcu. Przyznaję się bez [B]bicia - jestem deczko skażona antropocentryzmem - to zapewne z powodu wykładów z etyki, gdzie sporo było o wartości wsobnej człowieka (nie mylić z chowem ;)), a o patyczakach nic a nic. Ale to pewnie dlatego, że to było jeszcze za peerelu. [/B] Jest jednak zasadnicza, dla mnie, różnica między sytuacją "wojny" a "pokoju". Zasadniczo oczekuję jednak, że ktoś wyciągnie moje dziecko z płonącej stajni zamiast swojego konia. Nie mam natomiast pretensji, jeśli ktoś odprowadza 1% podatku na zwierzęta, choć sama tego nie robię. Z myślistwem kłopot jest taki, że ciągle mówimy o dwóch jakby obliczach tego samego zjawiska. Jestem w stanie wyobrazić sobie/uznać potrzebę ludzkiej interwencji w niektórych obszarach "gospodarowania" lasem. Sądzę jednak, że do tego potrzebna jest niewielka ilość osób żyjących na miejscu - leśników/ew. miejscowych myśliwych. Polowanie mieszczuchów dla przyjemności zdobywania trofeów i tego skoku adrenaliny jest dla mnie nie do przyjęcia. Dla mnie myślistwo ma niestety (statystycznie) tę drugą twarz, bo jestem z miasta (wolno nucić ;))[/QUOTE] to pewnie dlatego, ze z punktu widzenia człwoieka, a nie patyczaka. tenż emógłby do sprawy mieć inne podejście, niż ty. nawet jestem przekonana :-). chyba rozumiesz, ze właśnie na tym polega antopocentryzm (i gatunkizm)? za ostateczna instancję, punkt odniesienia dla wszystkiego, uznajesz interes jednego gatunku, bez względu na konsekwencje dla innych gatunków. trudno tego się tego pozbyć, bo w gatunek wpisana jest chęć przeżycia, niemniej jednak na naszym poziomie rozwoju cywilizacyjnego ten atawizm się zdegenerował do wygody i zapewniania sobie przyjemności kosztem innych. ale sie nagadałam, idę pracować!
-
jakos tak bez cytowania, bo mi znaków nie policzyło... "Porównywanie myśliwych do sutenerów i prostytutek. No na prawdę na poziomie. Serio. [B]porównuję zawody/czyny! fakt, ja myślistwo oceniam bardzo krytycznie [/B][B](do czego wg ciebie mam prawo)[/B][B]. i wg mnie nie ma zawodu "szlachetnego", z którym mogłabym myślistwo porównać. jak więc mam do tego poziomu, który byś zaakceptowała, dojść? [/B] Nie wspomnę o porównywaniu życia ludzkiego z życiem zwierząt i stawianie znaku "=" między nimi. [B] to ogromny temat na zupełnie oddzielny wątek. wspomnę tylko, że naprawdę tęgie głowy, i to wcale nie ekooszołomy, wskazują na wiele argumentów "za" (oraz swoja drogą na problemy socjologiczne, etyczne, czy wreszcie praktyczne, wynikające z przełożenia na praktykę takiego znaku równości w świecie, w którym żyjemy). prychanie, że to oszołomstwo i idealizm nic nie zmieni. nie byłoby juz tak łatwo polemizować, jak z bezag, bo nie są obarczeni "nastoletnim idealizmem", tylko wyposażeni w wiedzę i zdolność analizy na poziomie daleko przekraczającym naszą tutaj na wątku. [/B] Nie zabraniam miec nikomu swoich poglądów, ale mam też prawo mieć swoje. W tym wątku mam wrażenie nikt nie może mieć zdania innego niż to, że myślistwo to zło a zabijanie człowieka równa się zabijaniu dzika. Cóż, Wasze poglądy są niepospolite i nie oczekujcie od innych by stawiali życie dzika nad życie innego człowieka (parę stron wcześniej była taka dyskusja). To, ze Wy macie tak odwrócony system wartości nie znaczy że inni też. [B]nie rozumiem. cały wątek jest dyskusją ludzi o, powiedzmy, dwóch poglądach (i róznych pochodnych). posty "za myslistwem" nie są przez tajemniczego siły kasowane ani nic, więc co? [/B] Taka dygresja... Nic dziwnego, że ekologów nie traktuje się poważnie i osądza się ich na podstawie tych skrajnych przypadków... Ten wątek jest świetnym tego przykładem. Prócz paru merytorycznie wypowiadających się tu osób jest zdecydowana większość osób, która siedziby ludzkie wysadziłaby w powietrze a człowiekowi kazała odżywiać się korzonkami, przekazujących w sposób skrajny, chamski i natarczywy treści przez siebie wyznawane. Nie dziwcie się, że takich osób nikt nie będzie słuchać i traktować ich poważnie. Serio, takich osób NIKT nie chce słuchać. Co jest przykre, bo przez ten pryzmat oceniana jest cała reszta osób które na prawdę COŚ robią dla świata. [B] A ja zaczynam coraz lepiej rozumieć katolików, zwłaszcza tych radykalnych w debacie... bo co postulujesz? żebyśmy nie pisali tego, co uważamy? że mięso w aktualnym świecie jest etycznym samobójem - przewiną wobec istoty mającej prawa do życia, które to nabyła automatycznie - rodząc się? jak to ująć, żeby moja ocena moralna w twoim mniemaniu nie naruszyła twojej, integralności, człowieczeństwa, czy bo ja wiem? [/B][B]fakt, że bywa ostro i zbyt ostro, ja osobiście tłumacze to tym, że akurat w grupie "swoich", czyli psiarzy, w znakomitej większości aktywistów i wolontariuszy, można właśnie poluzować w temacie dyplomacji. tak widzę ten mechanizm, pomijając bezag, bo tu przyczyny inne, gęsto omówione. Pozdrawiam, Ola." [/B]