-
Posts
6276 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Betbet
-
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Brawo Brązowa!! A... a... Zulo, ja w KAtowicach mieszkam nagle. 1449383 przeprowadzka w moim życiu:P -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie wiem jak wy ale ja dziś umarłam... Katowice pobiły rekord, moje nadmorskie ciało nie jest przyzwyczajone do Afryki... -
Beżka-Roksanka...MA CUDOWNY DOM :) :) :) Trojmiasto
Betbet replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
strasznie mi przykro:( -
Astusiowy wdzięk.Trufla zbyt szybko przekroczyła TM :(
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:( no i co tu napisać... -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kto go wziął??? Bo od razu widać, że to nieeee człek z ulicyyy!!! -
znowu po stu latach usiadłam coś nabazgrolić,,,miałam 1 dzień na zrobienie podarku heeh...zdjęcie lekko rozmazane, bo u mnie ciemnawo coś dziś. nigdy nie nauczę się włosów i sierści, nosów i ust... [IMG]http://imageshack.com/a/img845/3537/d1yh.jpg[/IMG]
-
byliście jego aniołami. Przejść na drugą stronę przy takich ludziach... życzę każdemu psu. Współczuję bardzo, trzymajcie się.
-
Jamniczek Harry - jednak Czarodziej-wyczarował sobie dom....miłość....
Betbet replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
o kurka, tak jak nie podziwiam zazwyczaj jamników (no dawać, zabijcie mnie teraz hehehe - ja mam traume z dzieciństwa bo mnie jamnik sąsiadó gryzł po kostkach) to czekoladowy pan jest cudnyyyyy!! -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
żadnych tęgich facetów z wąsami! Dla Dino jest tylko zula <3 -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dinuś Dinuś Dinuś. Kurde jaki to jest fajny pies. A ja jestem takim dumnym Betbetem...w sumie nie wiem o co w tym chodzi... że jestem dumna bo go poznałam. Mam takie coś z kilkoma psami: Dino, Berek, Hektor, Bankowy. Pewnie jeszcze jakiś. Te psy miały w sobie coś tak niesamowitego, że to był zaszczyt przez chwilę obcować z nimi, gdy były w schronisku. Mina Dino za kratami zresztą wryła mi się w psychę chyba do końca życia. Wzrok wbity w przestrzeń, zmarszczone brwi, bo on tak czoło marszczył jakby i wyraz cierpienia miał na mordce. Wyraźna tęsknota i cierpienie... Zula jak dobrze, że się znalazłaś aaaaaaaaaaaaaaa!! Druga seria jakoś poleci. Ciesz się, że to nie mysz. A igła była normalna, cienka...:O Tylko myszy czeba było naciągnąć skórę na karku i jakby w tę skórę się wbić. -
Tak podejrzewałam... cholera. Powiem wam , że to nie takie proste i tu raczej nie ma mowy o PRZYZWYCZAJANIU SIĘ. Miałam na tymczasie sunię, która miała potężny lęk separacyjny. Wyła i niszczyła mi wszystko w wynajmowanej kawalerce, łącznie ze ścianami. Zresztą za to mnie w pewnym momencie tu wyklęto, bo stałam między eksmisją a oddaniem psa z powrotem. Ponieważ nie było mnie stać na utratę lokum, to psa oddałam... Ale.. czego próbowałam: - zostawiałam swoje ciuchy z dnia poprzedniego na posłaniu suni, żeby miała mój zapach - robiłam jej zabawki: kong, butelki z dziurami i smaczkami w środku, gałęzie z dworu do obgryzania, piszczałki i wielka maskotka - klatka kennelowa pożyczona, niestety nie sprawdziła się, bo o ile zniszczeń nie był to pies wył tak, że sąsiedzi na mnie donieśli - wpadanie na zmianę moje i mojej współlokatorki w czasie pracy, żeby wyprowadzić sunię - godzinny spacer przed pracą, wybieganie suni na wybiegu Nie wiem, może niech Pani próbuje z tymi sztuczkami, może tu coś pomoże. Nam nie pomogło. Sunia w rozpaczy wlazła mi nawet na meble w kuchni i wytłukła talerze oraz kubki. Nie pamiętam ile to dokładnie trwało, ale chyba po miesiącu sie poddałam. W pracy nie pozwolili mi wychodzić (dojazd, wyprowadzenie, powrót trwał ok. godziny), sąsiedzi zgłosili mnie, właścicielka przyjechała... i dupa... Jedynym pozytywnym aspektem było to, że dzięki wątkowi który założyłam dostrzegła ją babka z domkiem i ogrodem, adoptowała po tym jak ją odwiozłam.
-
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jaka ja głupia jestem... przecież robiłam zastrzyki myszy:O -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wredne_slonko, każdy ma jakies zboczenie:> -
Funia - historia biało-czarnego "Znajdersa" :)
Betbet replied to mEFFI100's topic in Już w nowym domu
dawaaaaj!!! czekam na foty:) boże, nie wierzę, że wciąż tu jestem, a wątek był zakładany w 2009 roku, po drodze jakiś rodezjan w Pruszczu, czego kompletnie nie pamietam... -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
Betbet replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Brawo Zula, ja prędzej sama sobie zroviłabym zastrzyk niż psu... ze stresu... -
zastanawiam się, czy oprócz bicia standardowej dogomaniackiej piany jest ktokolwiek, kto posiada jakąkolwiek dokumentację mogącą przyczynić się do tego, żeby agentka miała dodatkowe kłopoty i za szybko nie wypełzła zza kratek? Bo póki co udało jej się: uśpić psy, powyciągać kasę (jak rozumiem), wzbudzić znowu falę podejrzeń na dogo, doprowadzić do tego że będziecie się wspólnie zabijać.
-
Cholernie szkoda mi tych psów. Jeszcze bardziej szkoda mi Was, wśród których zostało zasiane kolejne ziarno nieufności, podejrzeń, rozczarowania. Znowu została zachwiana wiara w człowieka. Najbardziej szkoda mi zaś psów, które w przyszłości nie otrzymają pomocy, bo ciężko będzie już sobie ufać i pomagać. Jedna wariatka i ogrom, przeogrom konsekwencji jakie poniosą, jak to często bywa, zwierzęta.
-
kurka, mam teraz taki dlugi i wielki balkon... jakies 5 metrów...i durna nic nie umiem posadzic;) dzisiaj nawet troche zatesknilam za cieplem...ale nie upalami!
-
madziakato, przed laty brałam udział w 2 zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach: labradora carlosa i grenlandki Visy. Przede wszysktim pytanie jak bardzo właścicielom zależy na odnalezieniu psa ijakimi środami dysponują? To co mogę podpowiedzieć: -zgłoszenie na policję - telefony do wszystkich schroniska w okolicy - maile ze zdjęciem do wszystkich schronisk w okolicy -ogłoszenia na tablicy, gumtree, lokalnych forach -płatne ogłoszenia w gazecie -facebook, youtube, co się da -dalsze molestowanie policji - ogłoszenia w sklepach, szkołach itp - przygotowanie się na to, że właściciele będą dostawać masę telefonó że pies był widziany i będzie sie okazywało, że to nawet niepodobne zwierzę... -zaproponowanie wysokiej nagrody (oj jak to otwiera ludziom oczka)
-
my też mieszkamy blisko dachu, na 13 piętrze, podobnie - temparuty 30-32 stopnie nam ostatnio w domu towarzyszyły... Do tego mamy gniazda kawek między dachem a ścianą, nie idzie tam sięgnąć ani nic, ptaki budzą nas o 4 nad ranem... Żeby było jeszcze gorzej, nad nami sąsiedzi mają psa który wyje jeśli tylko go zostawią na chwilę, a robią to odziwnych godzinach... więc... wariatkooooowooo... łączę sie w bólu upałowym:/