Jump to content
Dogomania

Klementynkaa

Members
  • Posts

    4151
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Klementynkaa

  1. [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20088.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20093.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20105.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20107.jpg[/IMG]
  2. [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20056.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20079.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20080.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20085.jpg[/IMG]
  3. [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20030.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20037.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20052.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20055.jpg[/IMG]
  4. [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20002.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20004.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20017.jpg[/IMG] [IMG]http://www.nadzieja-dobermana.pl/inne/nowy-dom/images/kopi/KOPI14.02.%20026.jpg[/IMG]
  5. no więc tak, nie chciałam wcześniej nic pisac bo juz tyle razy miało byc dobrze i nie było... nie chciałam zapeszać! historia ta ma początek właściwie w maju kiedy to wyadoptowałam 8 latka VIPERA do bardzo symaptycznego małżeństwa mieszkającego za Lublińcem. państwo ok. 40-50, z dorosłym synem i swoim dobkiem BASTEREM, mieszkają w domu z dużą posesją, postanowili adoptowac dobci i tak rafił do nich VIPEREK, troche drżałam bo dwa samce ale udało się! kilka dni temu zadzwoniła do mnie bardzo zapłakana Pani z informacją, ze VIPER umarł :-( nagle, na serduszko... powiedzieli, ze dają sobie kilka dni ale będą chcieli adoptowac kolejnego biedaka. no i po kilku dniach odezwali się, ich wybór padł na KOPIEGO! przyznam, ze niesmiało marzyłam o takim rozwiązaniu ale... KOPI to charakterny samiec, który raczej z innym samcem łatwo się nie zaprzyjaźni! przez kilka dni tłumaczyłam państwu, ze to może sie nie udac, ze psiaki sie zjedzą na dzień dobry (bo ja taka trochę przewrazliwiona na tym punkcie jestem :evil_lol: po doswiadczeniach z moim osobistym diobłem) państwo sprawe gruntownie przedyskutowali w gronie rodzinnym i uznali, ze próbujemy! i tak w walentynkowe popołudnie brnąc przez sniegi i zalodzoną droge TZ pojechał z KOPIM, zgarniając mnie po drodze w Częstochowie. trochę nacudowałam z kagańcami, uparłam sie jak dziki reks że musimy je "spotkać" na obcym i neutralnym terenie a nie na posesji a państwo cóz mieli zrobić... najpierw poszlismy na spacer równoległy na smyczach i w kagańcach, troche było warkotków i boksnięć przy czym BASTEREK ewidentnie unikał a KOPI napierał a potem sie olały i każde zajęło sie wąchaniem i sikaniem (czyje na wierzchu hehe). kolejnym etapem było bieganie na podwórku i tu już zaczęło się szaleństwo biegania w śniegu, za kulkami i sikania po krzakach :loveu: jedna krótka rozmowa na sztywnych łapach i luzik. przebralismy kagańce na szmaciane i galopkiem po tyłki juz nam pomarzły do domku - KOPI kompletnie bez obciachu zwiedził dom, szybko namierzył kuchnie i tam juz został :razz: fik mik, kagańce zdjęte, KOPI pochłonął miche żarcia, BASTER tylko stałi patrzył i nadstawiał sie do smyrania. potem było juz ok, psy się nie widziały... kilka usztywnień w momencie głaskania ale państwo juz przeszkoleni, ze głaskanie równoczesne ma być a jak psy sie sztywnia to nie wkraczać tylko powiedziec że ma być spokój albo odwołac w dwa różne kąty... no i juz nie było watpliwości... umowa podpisana, wszystko ustalone i tylko mój wrodzony pesymism wciąż mi mówi, ze coś się zepsuje chociaż intuicja mówi BĘDZIE OK :loveu: zdjątka za chwilkę :)
  6. CEZAREK nadal w ciepelku w biurze? Pani, która chciała adoptowac psiaka dostała psia niespodziankę - kupke nieszczęścia od mężą... jest jej smutno ale przecież jej nie odda znów do schronu!
  7. rany! one wygladają jak big szczeniory!!! ile ważą?
  8. z wzięciem może byc licho ale liczę na pomoc finansową! a teraz swoje wysiłki ja tez przerzucam na BONITKA w 50% które zwolnił KOPI :)
  9. oki :) jedna sierotka własnie trafiła do domku więc mam nadzieję, że osoby, które ja sponsorowały (w zasadzie go a nie ją bo to o KOPIEGO chodzi) teraz przerzuca swoja pomoc na BONITKA! aha, mój sercowiec ma przykaz zjadać jeszcze L-karnitynę w dawce 2 mg dziennie i od czasu do czasu Aspirinę Cardio.
  10. [COLOR="Red"][B]dzisiejszą walentynkową noc KOPI spędzi w swoim domu[/B][/COLOR] :loveu::loveu::loveu: bez watpienia miłości już mu nie braknie... szczegóły jutro bo padam z nóg :multi:
  11. kolejne allegro suczydła [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=557237931]FIZIA młoda suczka mix do adopcji - Śląsk (557237931) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  12. to ja na "pociechę" opowiem Wam historię - pewna Pani chciała adoptowac dobka, musiał spełniac jedn warunek - akceptować koty, więc poszukiwania troche trwały i co? i pewnego dnia mąż Pani postanowił zrobić niespodziankę i przytargał ze schroniska w Celestynowie suczydło (nijak do dobermana sie to nie ma aczkowliek wzrok dobermani ma ;)) , wielkie mixowate suczysko, które w schronie spało z kotami... dwa czy trzy dni po adopcji suka oszczeniła się... na świat przybyły trzy kulki popiskujące... nikt w schronie nie uprzedził, nikt nie wiedział? usciski mocne dla LADY i duzo zdrowia bo wreszcie psica ma dom przez duze D :)
  13. a jak stoisz finansowo? mam deklarację paru złotych dla niego, mozemy go jeszcze wpakowac na dobermanie forum z psrośba o wsparcie konkretnie na leki.
  14. Anetka!!! psy jak psy ale jak Ty to zniesiesz???
  15. a w schronisku zimno, smutno i strasznie...
  16. [quote name='Neczka']Beciu, a kto to wogóle jest ? Ktoś z Dogo, fundacji, etc. ?[/QUOTE] to jest aisaK, która podobnie jak ja i kilka osóbek jeszcze jest w Nadziei Dobermana :) juz masz z nami kontakt.
  17. Rybko 39 masz wpływ na działania schronu? chętnie Cie popre w rozmowach! a teraz zajme sie tym co na JUZ jest potrzebne, ok?
  18. może skupmy teraz swoje wysiłki na szukaniu domów i pomocy tym ludziom ok? szkoda energii na bicie piany :shake: Aneta pamietasz jak wspominałam o materacu? czy on sie jakos przyda dla szczyli? może do wyłozenia tej klatki? bo przeca leją, sraja a ilez mozna prać... to będzie można potem wywalic jak przesiąknie. mam tez ręczniki, powłoczki, kocyki. napisz konkrety - jaka pomoc jeszcze potrzebna na juz a jaka w perspektywie czasowej.
  19. [quote name='amikat']Co mam przekazać od Was karmiacej mamusi :razz::cool3:[/QUOTE] zeby nastepnym razem tyłka chowała ;) no i posmyraj ją :lol:
  20. o rany... ale miałas przejścia ufff ja po takich to pół dnia jestem roztrzęsiona a jak mi adrenalina spadnie to słaba jak niemowle jestem... jednym słowem z BONITKA wyszedł DOBERMAN!!!!
  21. no to ja z przyjemnością przenoszę SPOTIEGO do działu szczęściarzy :)
  22. machnęłam się pisząc mozliwe wielkości piguł, jest 0,5 mg, 2,5 mg i 5mg. dawkowanie to 0,5 mg na kg masy ciała czyli BONITEK powinien dostawać 3 x 5 mg dziennie :cool1: wciąż dużo... wiem demi, ja tez nie znoszę żebractwa ale czy mamy jakąś inna alternatywe? marzy mi sie jakis sponsor...
  23. [quote name='demi']to nas taniej tu przyjmują, tzn zazwyczaj wszystko w hurcie, bo w hurcie z animalsami przychodzę :oops: nas 1,5zł za ampułkę liczą, czyli 6 zł dziennie.[/QUOTE] a jaka piguła? bo są 0,5 mg, 2 mg i 5 mg, mówimy o tych piątkach? tak czy tak chyba trza cos wykombinowac zeby zdobyć pieniążki :razz: może zacząć od zmiany tytułu? wiem, że na dogo takich setki ale jednak...
  24. tak demi... to możliwe, Vetmedun jest najnowszym lekiem w psiej kardiologii i najnowocześniejszy, daje stosunkowo małe objawy uboczne (czyt. ja u Kastora po prawie czterech latach stosowania nie widze żadnych, u siebie jeden - spustoszenie w kieszeni...) a działa rewelacyjnie. cały czas myślę skąd zebrac kasę na ten lek dla BONITKA, problemem jest to że to jest leczenie do końca życia, nie chwilowe... tu trzeba podjąć decyzje i sie jej trzymac, oczywiście odstawienie nie powoduje żadnych dramatów (pytałam weta) ale znacznie pogarsza samopoczucie psiura :-( u mnie w lecznicy jedna tabletka to koszt 2.20 zl, na mojego 40 kg drania trzeba czterech piguł dziennie, ile wazy BONI? jaka dawkę zasugerował Twój wet?
  25. no to świetne wieści!!! ja tez zaciskam kciuki maluszkowi :)
×
×
  • Create New...