wczoraj byłam świadkiem adopcji pieska dosłownie nieadopcyjnego
ja go z boksu wyciągnąć nie mogłam chował się do pomieszczenia a pani która go adoptowała stała i płakała że on taki zagubiony i smutny i nikt go nie chce
poszłam po pomoc do Pani Kasi stoczyła walkę z jego strachem, już chciała zaproponować tej pani innego pieska ale stwierdziła że to jedyna szansa dla psiny
wróciła z nim na rękach z obsikaną kurtką, potem pies załatwił korytarz i płasko leżał na podłodze a jego pani go głaskała i płakała
pojechali oboje do domu i będzie im razem dobrze wiem to i wiem też że dla tego pieska wiecznie schowanego ,zastraszonego i nie potrafiącego się zareklamować to był cud i taki sam cud będzie dla Bobka i ja w to wierzę :loveu: