W poznańskim schronisku spotkałam pięknego pieska. Jest malenka, coś w stylu ratlerka. Taka mała, trzęsąca się bieda. Podeszła do kraty, która nie pozwalła nam na żadne głaskanie. Stała po "swojej stronie" i cichutko piszczała. Starałam się włożyć tam palce, ale ciężko było. Właszcza że inne psy też były spragnione piesczot i ciężko było faworyzować jednego. A ona stał cierpliwie i czekała. tak bardzo chciała..aby przyszła kolej na nią.. Patrzyła tymi mądrymi ślepkami na mnie i czekała... A ja zamiast dać jej jakąś pieszczotkę, musiałam odejść...
Oto ona...
nasz Kropka
[IMG]http://upload.miau.pl/3/1882.jpg[/IMG]