Że się wyraże..kawał cholery z niego było. Jak ktoś chciał dotknąć, to dziabał. Jednak to pewnie wynikało ze scghroniskwej rzeczywistości. U Hani się uspokoił i sam kładł mi psio do głaskania.
Terrusia..Ciebie to ja kobieto dawno nie widziałam. Jakoś ścieżki nam się rozeszły. Co u Ciebie? A piesio ma się rozumieć, piękny..tylko chyba nie do bloku.
Właśnie, właśnie..trzeba tu coś ruszyć... Nowe zdjecia, nowe opowieści o piesku. Czy na spacerek idzie, co lubi jeść, jak się zachowuje. Lepiej coś takiego czytać, niż ciągłe hopki