Jump to content
Dogomania

Hala

Members
  • Posts

    9365
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hala

  1. o Dinie mogę napisać całkiem sporo i zdjecia RÓWNIEZ MAM. A o Białku to ciężko coś napisać To naprawdęstarzec i leży sobie spokojnie w dołku. Jak widzi jakieś zamieszanie za blisko siebie, t owstaje i odchodzi do spokojniejszego miejsca. Nie nadaje się do bloku. Nie d rady raczej chodzić poschodach. Widać że życie go sponiewierało. Zdaje się że ma przyjaciela... Lorda. Lord chociaż dużo młodszy, często przy nim czuwa i leży sobie z Białkiem. Ciekawe co bedzie z białkiem, jak przyjdą mrozy?
  2. Można by go poobserwoać. Bo trudno szukać mu domu, nie znając charakteru. Chociażby jego zarysu. A nie chce proponować ludziom psa agresywnego.
  3. A może wystawisz Dina? [url]http://toz.obornikionline.pl/toz/s/zdjecia/typ/adopcje/id/311/lp/6[/url]
  4. No bo wiesz..ciotka Yona... allegro moich suczydeł się zwolniło..no nie?
  5. Dzięki wam wszystkim. Muszę się jakoś pozbierać. Ale to chyba trochę potrwa.
  6. po prostu siedzi w kojcu dla szczeniaków. Ja to tak rozumiem.
  7. I co z suczkami? Jak tam ich stam psychiczny? I czy są jacyś chetni?
  8. Ciotka Yona...a prawa autorskie? ;)
  9. Widzę, że spanielki idą jak woda.
  10. Bianka Ty nie strasz takimi opowieściami. Bo się przestraszyłam.
  11. Tera będę mieć więcej czasu, to może zawalczymy o Puszka?
  12. No ja Cięrozumiem. Nieszczęśliwy malamut w domu wyje. Bo brak mu pani która musi wychodzić, a on się nudzi inie ma co robić. To stresujące i dla psa i dla właściciela.
  13. a czy ktoś tam w schronie zajął sięjuż przygotowaniem Szamana? Gdzie jes Azzie?
  14. a co wiecie o jego charakterze? Smutny? Agresywny? Dominujący? Uległy? Wyje?
  15. Dzień dobry wszystkim. Ja jeszcze dochodze do siebie po wczorajszych wydarzeniach. Pusto tak jakośw domu. Nikt nie merda ogonem i nikt się rano nie łasi do mnie. Pomimo tego, że dziś niedziela, to jednak posprzatam ich leżonka. to w domu i to na balkonie. Puste są... więc po co mają leżeć.
  16. W drodze powrotnej była drętwa cisza. Jakoś humory siępopsuły. Kiedy była godzina 21 nniewytrzymałam i zadzwoniłam do pana Marka. Rozmowa z nim jakoś polepszyła mi nastrój. Powiedział, że byli na dwóch spacerkach. A teraz dziewczynki bardzo zmęczone śpią pod stołem.Cermalek podobno spał w swojej ulubionej pozycji....na pleckach z łapkami do nieba. A Olcia jak zwykle przytulona do Carmen. Bądźcie tam szczęsliwe. Ja myślami będę z wami. Dobranoc...
  17. No z Hukiem ciężko będzie...chyba , że go Hania do jakiegoś porządnego stanu doprowadzi.
  18. NIe,, nie dałam im takiej propozycji. Powiedzieli, że mogę dzwonić kiedy chcę i będę dostawać fotki. I przyjechać mogę, chociaz to tak daleko.
  19. Chwilę potem nastąpilo krótkie pożegnanie. Wszyscy czuli, że są chwile, kórych nie należy przedłuzać. Pani z synem i suniami zostali w domu...a pan nas odprowadził do auta. Ostatnie drzwi na dwór mają szkalne. I kiedy odjeżdżaliśmy obróciłam się niestety i zobaczyłam, że wypuścili je do tych drzwi. Carmen i Olcia stały przyciśnięte do szyby i patrzyły jak odjeżdżamy. To było straszne. Te ich miny...niepewne, zaskoczone, niedowierzające... I ten ogonek Carmen... lekko falujący... I oczka Olci..."pańcia...a my?" ............ Nie zapomnę tego widoku.
  20. Nadszedł czas zbierania się. Posżłam na korytarzaby założyć buty. Chciałam być sama z suczkami choć przez chwilę. Usiadłam na podłodze i przytulałam je. One nic nie rozumiały. Widziały, że zakładam buty i myślały że to spacer. Albo że wreszcie wychodzimy z gościny i pójdziemy pobiegać. Przecież jest Danka, a ona z nami biega... Przytulałam je i całowałam na zmianę po pyszczkach. Olcia śpiewała mi piosenkę jak zawsze i podawała mi łapeczki. Ona tak rozkosznie podaje łapki. Wyciąga tą swoją słodką rudą łapkę i przyciąga człowieka do siebie. Żeby tylko mieć go blisko i sprzedać buziaczka. Stęka przy tym i śpiewa piosenki...UJUJUJAAUUU.... Patrzyła na mnie swoimi pięknymi, niebieskimi oczkami...a mi kręciły się łzy. Przytuliłam sie do mojej miękkiej kaczuszki Carmelka. Zanurzyłam palce w jej sierści i ukryłam twarz aby nikt nie widział. Carmen spojrzała na mnie i pisnęła. Przewróciła się na grzbiet i odsłoniła brzuszek. To nasze ulubione pieszczotki... jak ja tarmosze po brzusiu. Uwielbia to. Olcia patrzyła na nas i machała ogonkiem. Jej oczka pytały..."co jest pańcia?" Odsunęłam się od nich i wstałam...
  21. Pan Marek pokrył nam koszty przyjazdu i dodatkowo sam zaproponował, że pokryje koszt wykupu suń ze schroniska. To jest 100 zł razem. A ponieważ za jedną suczkę zapłaciła Iwonka (ellfica) to z przyjemnością jej tą kwotę oddam. Za pozostałe 50 będę miała mam nadzieję klatkę dla prosków co przyjadą w piątek.
  22. W miłej atmosferze przy opowieściach o psach zjedliśmy obiad i wypiliśmy kawę. Czas było do zbierania się. Podjęliśmy wszyscy decyzję, żę dziewczynki zostają u nich. Ciężko mi było..oj jak bardzo. Patrzyłam na te ufne mordy i machające do mnie ogony. I czułam sie podle.
  23. Wkrótce do nas dołączyła żona pana Marka, równie sympatyczna jak on. Wpatrywali się w suczydełka i głaskali, jak tylko mogli złapać. Pan Marek powiedział, że laski mogą sobie wybrać miejsce do spania. On bedzie je naraziie obserwował. A potem położy ich leżonko tam gdzie sobie wybioą.
×
×
  • Create New...