Później widziałam Mrówkę jeszcze raz, też w budzie, jaz zawsze chowała się za Puszkiem. A w ostatnią +sobotę jak byłam w schronie, poszłam ją szukać dosłownie przypadkiem. Puszek znalazł dom i chciałam pokazać Mrówkę właścicielce Pucha. Znowu zanurkowałam w budzie...i moje dłonie tak jak wtedy spoczęły na jej ciałku. Jednak to co poczułam, w niczym nie przypominało dawnej Mrówki. Dotykałam szkielecika. Wyjęłam ją z budy i popatrzyłam na nią. była w opłakanym stanie. :placz: Dotykałam po kolei jej kosteczek a ona trzęsła się. Nie wiem czy ze strachu czy z zimna. Wzięłam ją do stolika do innych cioteczek aby im ją pokazać. Podano jej miseczkę z jedzeniem. Siedziała na moich kolanach i pochłaniała zawartość miski. Jadla niesamowicie łapczywie. Trzęsła się przy tym niesamowicie. Rozpięłam bluzę i wsadziłam ja pod nią. Chciałam ją ogrzać. To niestety nie trwało długo, schronisko było zamykane i musiała wrócić do budy. Żadna z nas nie mogła jej wtedy zabrać. Jednak już wtedy wiedziałysmy, że ona tam nie zostanie, że coś wymyślimy.