Moja kolejna wizyta na "kochanej" wsi, zakończyła się przywiezieniem do Warszawy trzech kocich bied. Ponieważ Kiciulka, której właściwie uratowałam życie szybko znalazła domek i miałam w jej sprawie dużo telefonów, postanowiłam pomóc koteczce podobnej do Kiciulki. Małą widziałam juz wcześniej, kiedy to w fatalnym stanie zabierała ją do Warszawy na leczenie znajoma. Niestety po tygodniu mała wróciła na wieś. Wlaściwie to znajoma miała mi podrzucić koteczkę do Warszawy ale na szczęście stało się inaczej. W trakcie wizyty potwierdziła sie wiadomośc, ze znajomy szuka czarnego kocurka i tym sposobem miałam zabrac dwa kotki. Kiedy jednak wieczorem zobaczyłam wtulone w siebie trzy maleństwa nie miałam sumienia zostawić żadnego. I nie żałuję. Ostatnia prognoza pogody utwierdziła mnie w przekonaniu że dobrze zrobiłam.[IMG]http://img97.imageshack.us/img97/1621/p1010506.jpg[/IMG]