Ciociu Malibo, nie dziw sie moim emocjom. Przez kilka miesięcy sytuacja Miśka spędzała mi sen z powiek.. To co tu było napisane na początku wątku to tylko wierzchołek góry lodowej. Moja bezradnosc w jego sprawie była straszna. Bardzo mi zależy na tym aby jego tułaczka znalazła wreszcie szczęśliwy koniec. A wykrzyknik "to mały Pikuś";)
oj, kamień z serca. Opatrzność czuwała nad małą rozrabiarą. Przynajmniej teraz dom stały nie powie, że dostał" Kota w worku":evil_lol:. Czułam, że tak będzie.
Ciotki z domu stałego, :Rose: