Lubisia już w swoim domu. Państwo wspaniali. Pani bardzo ciepła, serdeczna. Z psami rozmawia jak z małymi dziecmi. Dobrze, że wczesniej przyjechali bo Lubisia już ich poznała. Na małą czekała już cała rodzina. Zapoznanie z suczką rezydentką odbyło się na ulicy a potem poszłysmy na długi spacer. Bella nie była zachwycona, dwa razy warknęła ale nie była też agresywna. Lubisia nie spuszczała z nas wzroku. Biegała po działce ale cały czas się pilnowała. W pewnym momencie dała znak, że jest fajnie ale już wracajmy do domu:-(.
Wiem, ze znalazła wspaniały dom i kochających ludzi ale czuję się podle. Ona biedna nie wie co się dzieje. Siedzi pod drzwiami i piszczy...........