Trochę ryzykownie ale są takie sytuacje że człowiek podskórnie wie i czuje że to dobry dom i właściwi ludzie.
Ja też niedawno wydałam sznaucera Guzika (teraz Beja) bez wizyty przedadopcyjnej ale ludzi przyjechali po pieska i już po pierwszych minutach było wiadomo że TO CI LUDZIE. Teraz Bej ma świetnie, pisza, przysyłają zdjęcia. A wcześniej Bej był 1 dzień u ludzi których wcześniej sprawdzałam i wydawało się wszystko super, a psiaka oddali bo nie chciało im się nad nim popracować, dać mu czas na przyzwyczajenie. Nigdy tego nie wiemy w 100% kto dobry a kto zły.
Wierzę że Blacky będzie miał cudownie.